Pewnego dnia Remix powrócił. Opowiedział barbarzyńcom, że uciekł od demonów i po paru tygodniach marszu z ranami, znalazł się w krainie Gutixa. Gutix wyleczył go z ran, a Remix opowiedział wszystko o barbarzyńcach Bogowi. Na to Gutix rzekł, że mają wielkie niebezpieczeństwo od Zamoraka, no i uratował barbarzyńców. Wydano wielkie przyjęcie na cześć powrotu Remixa. Przez całe lato doszło do klanu z tysiąc osób i wybudowano z kilka chat. Na początku jesieni wszyscy przygotowali się na sparing z WP. Całe plemię poszło za Szyszkiem, a było ich razem około 2000 na przyjacielski sparing z WP. Dotarli do bramy gdzie miał ich wpuścić Gutix żeby walczyli. Brama była jeszcze zamknięta. Obok barbarzyńców pojawił się Gutix i 100 uzbrojonych ludzi.
- Spotkałem ich podczas wędrówek po wildzie. Ci 100 wojowników chce dołączyć do klanu RB. Teraz idźcie do swojej wsi. Walka została przesunięta o tydzień. Wyśpijcie się i zjedzcie coś, a przed walką do was przyjdę i zateleportuję was do tej bramy. Barbarzyńcy podziękowali i ruszyli w stronę wsi z nowymi żołnierzami.
Barbarzyńcy czekali w chatach już dwa tygodnie. Wszyscy się już niepokoili. Nie wiedzieli co się stało. Z gutixem i z sparingiem i z klanem WP.
W końcu ktoś przed główną chatą barbarzyńców sie pojawił. Był to Minotaur. Powiedział że ich zateleportuje na bitwę. Nikt nie zdążył odpowiedzieć a potwór już każdego przeniósł w miejsce gdzie wokól chuczały wulkany, ziemia była czarna, a powietrzem prawie nie dało sie oddychał. Minotaura nie było. Nagle z nad przeciwka biegł klan WP. Barbarzyńcy nie wiedzieli kompletnie co sie dzieje. WP było z 3000 osób, mieli w rekach bronie i prawdopodobnie złe zamiary. WP biegło coraz szybciej. Nagle kolo ich boku siedział Zamorak na biegnącym Demonie. Barbarzyńcy nie chcąc zabijać przyjacielskiego klanu, zaczęli uciekać, Zamorak rzucał piorunami w barbarzyńców. Kilku zginęło. Klan RB Walczyć. Walczyli zawzięcie. Sporo ich zginęło. Zamorak stał z boku i patrzył jak przyjacielskie klany sie zabijają. Nagle Martius6 zauważył szyszka4 walczącego z kimś i pobiegł w jego stronę, chciał go zabić. Szyszek4 niczego nie widział. Gdy martius był tuz przed nim, nagle ktoś mu odciął rękę, był to lister polen jeden z nowych żołnierzy w rb. Martius padł nieżywy na ziemie
- Dziękuję – powiedział szyszek4 do listera polena.
- Nie ma sprawy to mój obowiązek - odpowiedział mu
- tak ale... aaaaaaa wykrztusił szyszek4 po czym odleciała mu głowa.
- Zabił go jeden z najsilniejszych w WP. Poland999999
Barbarzyńców zostało bardzo mało. Około 9. WP było znacznie więcej.
Postanowili sie wycofać. Zaczęli uciekać. Niedaleko była otwarta brama bo Zamorak rzucając piorunami nie chcą co ja trafił. To była jedyna droga ucieczki. Uciekali: Fast Marek, serducho1, Lister polen, Matiz65, Adamsor a reszta zginęła. Zamorak trafił piorunem w serducha1. On padł nieżywy. Polik - Ranged w WP strzelił dwie strzały. Jedna zzezowała, a druga przeszczeliła łeb lister polena. Uciekali: adamsor, matiz65 i Fast Marek. Byli już coraz bliżej wyjścia. Adamsor dostał strzałę w nogę. Padł na ziemie. Fast Marek i Matiz65 tego nie zauważyli. Biegli co sil w nogach. Za nimi ruszył Pawfunia. Biegł w ciężkiej zbroi. Doganiał ich. Ominął leżącego Adamsora. On ostatkiem sil rzucił mieczem który podarował mu Gutix w plecy Pawfuni. Miecz przebił go na wylot. To był niezwykły miecz. Zrobiony przez Gutixa z odrobina magii. Miszczu96 Podszedł do adamsora i go dobił. Fast marek i matiz65 przebiegli przez bramę. Biegli co sil do kryjówki Gutixa. Nie wiedzieli gdzie są ale drogę im wskazywało czarne niebo. Po jakimś czasie na przeciwko nich stanęło 10 demonów
- Poradzę sobie z nimi. Biegnij dalej - krzyczał Fast Marek do Matiza65.
Nie zostawię cię - krzyknął.
- Jak dobiegniesz do Gutixa to ożywisz nas wszystkich a przy najmniej kilku. BIEGNIJ - krzyczał fast Marek.
Matiz65 pobiegł do przodu, demony próbowały go złapać ale uwagę ich odciągnął fast Marek. Fast Marek został sam z dużą grupa potworów. Matiz65 biegnąc widział jak Demony zjadły przyjaciela. Ze łzami w oczach biegł dalej. Po paru godzinach było mu bardzo ciężko. Zdjął zbroje :
- Jak mnie mają zabić to zrobią to nawet gdy będę miał zbroje - powiedział biegnąc.
Po bardzo dluuuuuugim czasie dobiegł do jaskini gutixa. Był szczęśliwy. Widział w środku związanego Gutixa a przed nim z mieczem stał Zamorak. Matiz65 miał jeszcze miecz i rzucłl go w Zamoraka. Okazało sie ze to iluzja i trafił w sam środek głowy gutixa i go zabił.
- Ja nie moglem go zabić ale dzięki tobie będę miał wladzę nad światem. Nie będę cię zabijał. Błąkaj się po świecie wilda z świadomością że zabiłeś świat. Ktoś inny cię zabije. - Powiedziała iluzja po czym znikła.
Matiz65 nie mógł uwierzyć. Kilka godzin siedział bezczynnie przy ciele Gutixa i płakał. Nagle zauważył ze Gutix na czymś siedzi. Była to fiolka. Postanowił zaryzykował i wlał ja do ust Gutixa z wodą. Nagle Gutix ożył. Matiz65 go rozwiązał.
- nie martw sie. Znam zaklęcie na ożywienie twoich przyjaciół jednak tylko o czystym sercu - powiedział gutix po czym teleportował siebie i Matiza do kryjówki Zamoraka.
Zamorak trzymając zakrwawiony miecz w ręce kładł na stół bezradnych ludzi z WP i wbijał miecz w ich brzuchy. Zostało tylko 1000 w kolejce. Gutix rzucił jakieś zaklęcie na Zamoraka ( podobno teleport) i zniknął . Gdy znikał rzucił szybko piorun w resztę WP i wszyscy zginęli. Matiz65 z gutixem teleportowali sie do zródła. Gutix zaczynał rytuał przywracania życia. Ożywił sporo ludzi z RB ( około 1500) jednak nie wszystkich.
-Tamtych nie mogę uzdrowić, ponieważ nie mają czystych serc. Teraz zobaczmy WP - powiedział Gutix.
Chwilę pózniej pojawiło sie 500 z WP
-Byliśmy zahipnotyzowani. Nie wiedzieliśmy co robimy- powiedział Martius płaczącdo Rb
- Spox. To nie wasza wina - odpowiedział Szyszek wsadzając sobie głowę.
- Możemy do was sie przyłączyć ? - zapytał Pawfunia - nasz klan jest za mały żeby sam podróżował po świecie runescape. Chcemy sie do was przyłączyć - dodał
- Chętnie was przyjmiemy. Nie mamy do was urazu. Witajcie w RB - odpowiedział Szyszek4.
Gutix wszystkich teleportował do chat RB i jakoś się zmieścili. Ci z WP szybko się zadomowili i zbierali wszyscy plony z ogródek.
Przez całą jesień doszło wiele ludzi do RB, pod koniec jesieni było już z 3000 żołnierzy w klanie RB. Do chaty barbarzyńców pewnej zimnej nocy zawitał bóg Gutix.
Powiedział im że po sprawie z Zamorakiem będzie ich ścigał. Gutix musi zniknąć na jakieś 2 miesiące z tego świata, powodu nie podał. Barbarzyńcy musieli wyruszyć w inne rejony wilda by szukać innego domu i być z dala od Zamoraka. Po drugie i tak musieli iść ze swej ziemi, bo już było mało miejsca i jedzenia dla wielu żołnierzy. Barbarzyńcy chcieli zdobyć wielką i żyzną ziemię pełną lasów, zwierzyny i słodkiej wody. Gutix powiedział im też ze w ta drogę w którą ruszają będzie ich łatwo widać bo jest ich 3000 i Zamorak ich wytropi. Radził im sie podzielić na dwie grupy i iść w dwie inne strony.
- Nie ma mowy, barbarzyńcy trzymają sie razem. - Powiedział oburzony Szyszek.
Gutix zniknął. Barbarzyńcy spakowali w worki jedzenie, picie o bronie i nazajutrz wyruszyli. Błąkali sie długo. Szli 2 tygodnie w zimnie i zaczęło im brakować jedzenia. W końcu weszli na gorący teren pełen ognia, lawy i pyłu.
- Takie gorąco w zimie - Narzekał Poland999999.
W tym czasie zachuczała ziemia i sie roztąpiła tworząc po środku krainy ogromną strzelinę liczącą wiele kilometrów długości, a w niektórych miejscach, aż 2 kilometry szerokości. Połowa barbarzyńców była z jednej strony a druga z drugiej. Pecha mieli Pawfunia, remix436 i xavi125 i 300 innych osób
Oprócz REmixa, Pawfunii i Xavi 300 osób wpadło do strzeliny wypełnionej lawą. Pawfunia wpadł do wielkiej dziury ale na szczęście Szyszek4 go złapał. Remix436 złapał sie jednej nogi Pawfuni i wisiał nad przepaścią. Xavi125 drugiej. Szyszek4 nie mógł utrzymać Pawfuni. Pomogli mu serducho1 i martius6. Remix436 bał sie. Wpadł w histerię. Zaczął sie miotać i kopał Xaviego.
- Spadaj w dół, tylu nas nie utrzymają - powiedział remix436 do xaviego wyciągając nóż z kieszeni i wbijając mu w rękę.
Xavi nie wytrzymał z bólu i spadł w olbrzymią przepaść.
W tym czasie nadleciało wielkie stado czarnych kruków. Ptaki obsiadły Remixa i zaczęły dziobać mu całe ciało, wydziobały mu najpierw oczy, potem uszy i język.
- To jest kara za wszystkie twoje grzechy. - powiedział największy jeden z nich ( miał około 2 metrów)
Remix cały podziobany z bólu puścił sie nogi Pawfuni i spadł.
Barbarzyńcy wciągnęli Pawfunie na góre. Byli rozdzieleni na dwie grupy. jedna stała z jednej strony a druga z drugiej. nie mogli do siebie pójść.
- Ty z fast markiem, Serduchem i Polandem poprowadź tamtą grupę a ja tą z Pawfunią, Leonkiem i Martiusem. Może sie kiedyś spotkamy. Nie dajcie sie. Do zobaczenia - krzyknął szyszek4 do matiz65 idąc w przeciwną stronę. Grupa barbarzyńców poszła za nim.
Druga 1500 osobowa grupa ludzi stała nad przepaścią. Ruszyli dopiero wtedy gdy Szyszek i reszta zniknęli za horyzontem...
Barbarzyńcy szli po obu stronach przepaści. Zima była w pełni, lecz w tej krainie zawsze jest gorąco i nie wiadomo jaka jest pora roku. Podobno jednak już wiosna nadchodziła, lecz o tym barbarzyńcy jeszcze nie wiedzieli. Po paru tygodniach marszu przepaść się skończyła i barbarzyńcy znów się połączyli. Po następnych kilku dniach gorący teren z wulkanami, demonami i lawą się skończył i Barbarzyńcy zobaczyli z daleka olbrzymie góry. Zima jeszcze trwała, padały ogromne śnieżyce i było bardzo zimno. Gdy barbarzyńcy mieli wkroczyć w góry, spotkali dwie kohorty żołnierzy rzymskich. ( około 1000 żołnierzy) Już barbarzyńcy mieli ich zaatakować, Dowódca tych kohort i sami żołnierze okazali się barbarzyńcami :
- Specjalnie odłączyliśmy się od grupy w Edgeville i poszukiwaliśmy was. Chcemy z wami walczyć przeciwko Zezimie i Camelot. Jesteśmy też barbarzyńcami. Możemy się do was przyłączyć
- Oczywiście, im jest nas więcej tym lepiej - odpowiedział grzecznie Szyszek
Wkroczyli w ogromne góry ( tylko wilcza góra na wschód od Camelot jest nie co większa od tych gór ) W górach sypały ogromne śnieżyce, było bardzo zimno, barbarzyńcy uważali na spadające lawiny, skały, a także na ścieżkę, która często się kończyła niespodziewanie tuż przed krawędzią urwisk i głębokich dolin z których nie było wyjścia. Uważali na przełęcze, na orły, które ich porywały ( dwóch ludzi porwały podczas wyprawy) na niedźwiedzi. Gdy nadchodziły noce, spali zazwyczaj nad przepaściami, które daleko w dole się kończyły. Tak były ścieżki wąskie między ścianą góry, a przepaścią, że podczas spania, jeden niezauważony przewrót i barbarzyńca leciał na dół przez kilka minut i spadał na zimne strumienie i skały. Jedzenie i picie się kończyło, a droga była jeszcze daleka. Tajemnicza ścieżka ( w niektórych miejscach miała tylko metr szerokości, więc trzeba było iść gęsiego) była bardzo wąska i śliska. Podobno 200 osób podczas przeprawy spadło przypadkowo poprzez poślizg na przepaście. Barbarzyńcy szli ostrożnie przez góry z krótkimi popasami przez 3 tygodnie. Ścieżka prowadziła przez największą górę w tej okolicy z której barbarzyńcy bez żadnej nadzieji zobaczenia wiosny zauważyli..... RAJ Piękna kraina pełnej zieleni, jezior, rzek, lasów, zwierzyny, a z daleka zauważyli dzięki świetnej widoczności nawet morze.
Barbarzyńcy wkroczyli do pięknej krainy o nie znanej nazwie. Na zboczach gór panowała jeszcze zima, lecz po paru dniach nadeszła wiosna i zima precz uciekła na północ i w góry zostawiając topniejący śnieg. Barbarzyńcy dotarli do krainy. Zakwitła piękna wiosna, ptaki śpiewały, a drzewa puszczały pączki i rosły liście. Barbarzyńcy obeszli cały kraj i zauważyli, że jest dość duży, jest między morzem, a ogromnymi górami pokrytymi jeszcze śniegiem. W środku kraju była ogromna dolina, bardzo piękna z jeziorem do którego wpadały rzeki i zimne strumienia z gór. Ziemia była żyzna, pełno słodkiej wody nie mówiąc o pięknej zieleni i o zwierzynie, po prostu jak w Ogrodzie Eden. Szyszek4 rzekł :
- To jest przepiękna kraina, musimy tutaj zamieszkać
Fast Marek :
- Musimy dokładnie przebadać ten przepiękny Raj, mogą tu być słudzy Zezimy i Zamoraka
Niespodziewanie zniknął lister polen. Wziął łuk i chciał zabić szyszka4 i fast marka, podobno był sługą Zezimy. Lecz gdy strzelił z łuku dwa strzały, ogromny orzeł ( miał około 4 metrów) złamał lecące strzały przy oczach Barbarzyńców i zabił listera polena wyrywając mu głowę, zostawiając resztę podziobanego ciała. Rzekł :
- Ten zdrajca chciał Was zabić
- Kim Ty jesteś ?
Rzekł szyszek4
- Jestem posłańcem Guthixa,cały czas was miałem na oku, chciałem Wam kogoś przedstawić .....
Wtem Barbarzyńcy zauważyli pewnego ludzika, zwał się Wks Paker
- Jestem Remixem w nowym ciele, i bardzo Cię przepaszam szyszko4, że byłem złym barbarzyńcą, chcę się poprawić ....
- Wybaczamy Ci. Orle, wiesz co się dzieje z Guthixem ?
- Niestety nic o Nim nie wiem Ale na pewno za jakiś czas przybędzie do tej pięknej krainy Radzę Wam zbadać tą krainę, znajdziecie tutaj pełno mieszkańców.
I zniknął. Barbarzyńcy ruszyli do szukania nowych ludzi. Znaleźli w dolinie pełno mieszkańców ( około 6000 ) Mieszkańcy Ci byli barbarzyńcami i wrogami Zezimy i Zamoraka. Barbarzyńcy zamieszkali w dolinie Raju, zbudowali na wzgórzu po środku jeziora ( była to jakby wzgórze - wyspa ) ufortyfikowane miasteczko zbudowane z gliny, kamieni i drewna. Miasteczko otacza murek, który chroni od wrogów i daje poczucie bezpieczeństwa. Po środku miasteczka jest rynek, a nad nim ogromna skała, na której zbudowano mały zameczek w którym mieszka rada, przywódca akademii i liderzy klanu RB. Całą wioskę projektował Martius6. Była w pełni wiosna, barbarzyńcy zaczęli uprawiać ziemię i hodować zwierzęta na około jeziora, a zwiadowców posyłali po całej krainie, dochodzili nawet na południe do imperium Zezimy i na północ do krainy Zimy. Barbarzyńcy nie wiedzieli jeszcze o sąsiadach, którzy mieszkali w pobliżu .... A Guthix nadal nie wracał do Barbarzyńców.
Wtedy już było o boku Szyszki 10 000 żołnierzy
Barbarzyńcy szczęśliwie żyli w nowej krainie. Jak powiedział Orzeł tak się stało. Coraz więcej osób budziło w sobie barbarzyński instynkt i dołączało do ich świata. Barbarzyńcy nie spodziewali się, że mają konkurencję, która Podkradała wszystkich podróżników, którzy byli najłatwiejszym łupem. Czasami Guthix za pomocą orła zsyłał jakąś "grubą rybę" lecz zazwyczaj tylko przy samotnym polowaniu. Choć nie było nowych bogactw prócz tych od Guthixa to jednak Barbarzyńcy umieli sobie poradzić i wiele z nich żyło w dostatku. Niektórzy chwytali się dorywczych prac takich jak ścinanie drzew czy robienie zbroi. Coś trzeba było zrobić i wykurzyć tych bandytów. Wtedy siły Guthixa zesłał ynowe światełko w tunelu. Byli to wojownicy o niezwykłych umiejętnościach blokowania lecz Barbarzyńcom się to nie spodobało. Lecz nie wszystko jeszcze stracone. Jeszcze da się to naprawić lub znaleźć alternatywę. Adamsor zaproponował zebrania, które miały by między innymi rozwiązać tę sprawę. Po swojej śmierci poprzedzoną złym kierowaniem Kornel Ziom przemówił do ludu:
-Trzeba popracować nad naszą organizacją podczas wypraw.
Szyszek rzekł:
- Lecz co mamy robić
- Proponuję zrobić bezkrwawe polowania gdzie się tego nauczymy. Możemy Robić między sobą mini bitwy. Ten kto umrze zostanie wskrzeszony przez czary Guthixa przesyłane za pomocą orła. Będziemy mieć większe doświadczenie w walce z wrogiem.
Rozpoczęło się piękne lato. Barbarzyńcy mieli już doświadczenie w bitwach i potyczkach poprzez różne treningi i ćwiczenia. Uprawiali pola, łowili ryby, polowali na zwierzęta, ścinali drzewa na domy i wydobywali surowce z gór, potrzebne do robienia różnych metali i poznawali krainę. Pewnego dnia odkryli jednak, że mają sąsiadów..... To klan KMW, nienawidzących Zezimy i Zamoraka, lecz nie lubili też barbarzyńców, uważali ich za prymitywnych i głupich. Pięknego ranka zaatakowali z gór na kraj barbarzyńców. Wszyscy mieszkańcy krainy uciekli do wioski na jeziorze. Tam Klan Mistycznych Wojowników na razie nie mógł ich dosięgnąć, bo nie mieli łodzi. Niestety po paru dniach zrobili łodzie i zaatakowali na miasto. Gdy już Barbarzyńcy mieli wystrzelić swoje ostre i płonące strzały pojawił się od dawna wyczekiwany Guthix, leciał na swym olbrzymim orle. Klan KMW się poddał i zawarli z klanem RB pokój, a potem się z nimi połączyli. Guthix powiedział, że zawarł sojusz z Saradominem, Bogiem śniegu, mrozu i północy, podobno ten bożek jeszcze bardziej nienawidzi Zamoraka i Zezimy niż barbarzyńcy. Podobno gdy nadejdzie zima, Saradomin wyśle na świat Runescape taką zimę, że Zezima i Zamorak długo ją popamiętają. Guthix rzekł :
- Saradomin wyśle ogromną zimę w tym roku na naszych wrogów. Musimy mu pomóc i zaatakować na Zezimę. Może to szaleństwo, lecz moja moc i mego brata, Saradomina jest większa od Zezimy i Zamoraka. Nie opowiadałem wam, lecz Zamorak i Saradomin to moi bracia, Zamorak jest bogiem ognia i zła, a Saradomin bogiem dobra, powietrza, lecz też i mrozu. Ja natomiast jestem bogiem przyrody, wody i neutralności, lecz nawet neutralność nie lubi zła. Do zimy będzie Was więcej. Z pomocą klanu KMW zaatakujemy na imperium. Może nie zwyciężymy z Runescape, ale na pewno te Imperium osłabimy i to jest ważne. W zimie zrobimy crusha na kraj Zezimy
Po tych słowach Guthix pokazał barbarzyńcom grupę ludzi ( około 200 bardzo silnych barbarzyńców), których znalazł po powrocie z kraju Saradomina, z północy. Walczyli oni ze sługami Zezimy, było ich około 1000 ( tych sług Zezimy), gdyby nie Guthix, wojownicy Zezimy dawno by ich zabili. Jest ich tak dużo, że nie będę wymieniał ich imion. Bardzo ucieszyli się, gdy powitali się z barbarzyńcami.
Natomiast w Camelot Zezima powitał Zamoraka i rzekł :
- Nawiążmy sojusz i zniszczmy Saradomina, Guthixa i barbarzyńców
- A co ja z tego będę miał
Spytał się Zamorak
- Musimy znaleźć babrarzyńców, ja ich pokonam i zostanę władcą całego świata, a ty pokonasz Guthixa i Saradomina i zostaniesz największym bogiem na wszechświecie.
Zamorak się zgodził i nawiązali sojusz. Barbarzyńcy dowiedzieli się o tym od Guthixa i dlatego w zimie będzie ten wielki crush sił dobra ....
Barbarzyńcy zebrali ogromne plony. Gdy wszystkie plony zostały zebrane, barbarzyńcy zaczęli się przygotowywać na wielkiego crusha. Cała kraina barbarzyńców huczała młotem i stalą, do stolicy barbarzyńców zaczęli przychodzić z całego świata RS wszyscy barbarzyńcy, nawet Ci co nie byli przedtem z szyszkiem4. Nawiązana została Unia Gold Aliance między wszystkimi zbuntowanymi ludziami przeciw Zezimie i Zamoraku. Szyszek wreszcie po długich poszukiwaniach znalazł Riflemana, podobno miał już z 5000 osób do walki. Właśnie wyruszał już do krainy barbarzyńców. Barbarzyńcy budowali też ogromne machiny wojenne i katapulty do rozwalania bram i murów. Pewnego razu Guthix przyszedł do barbarzyńców i rzekł :
- Nie martwcie się, krasnoludy, elfowie i gnomy pomogą Wam, zbuntowanym ludziom przeciw Cesarzowi Rzymu i Camelot ( Rzym jest na południe od Camelot) Strategię Wam przedstawię, jak tamci przyjdą, a przybędą za miesiąc.
Po przemowie poszedł do Saradomina, a szyszek4 powiedział :
- Za mało nas, jest nas tylko z 30 000, a sług Zezimy i Zamoraka z 500 000. Mam nadzieję, że posiłki będą duże .....
W tym samym czasie Zamorak wysłał ogromnego smoka, by znalazł krainę buntowników. Na początku jesieni znalazł krainę. W lesie spotkał Serducha, Remixa, Fast Marka i Matiza. Matiz skoczył na bok, a smok swym płomieniem spalił resztę towarzyszy. Matiz65 cały w bólu od śmierci towarzyszy wziął topór i obciął łeb potworowi z wielką brutalnością i siłą.
Natomiast Zezima nie wiedząc o planie Guthixa i Szyszki4, leniwie siedział w Camelot posyłając swe wojska na południe imperium, by zniszczyły powstanie niewolników ( kraina barbarzyńców jest na północ od kraju Zezimy) Aż pewnego dnia zaczęła się na północy Zima....
Przez całą jesień przybyło do krainy szyszki4 następne 30 000 z Riflemanem ( ich liderem) ludzi z RS i Wilda. Teraz było już 60 000 barbarzyńców, aż szyszek4 rzekł do Rady i dowódców zbuntowanych ludzi :
- Nie spodziewałem się, że aż tylu ludzi pomoże nam, barbarzyńcom w walce z Imperium Zezimy. Niestety jest nas i tak za mało, powstanie na południu kraju Zezimy upadło, żołnierze wracają do Camelot i Rzymu. Jeżeli nie otrzymamy posiłków, to nawet 60 000 dzielnych i walecznych żołnierzy nie pokona liczebnej armii Imperium RS. Zawiążmy więc w obliczu śmierci i przegranej połączenie wszystkich ludzi, którzy chcą wolności Runescape. Niech To będzie teraz klan Wojowników Kręgu Ognia, od kręgu, który nas otacza i chroni
- Będziemy walczyć razem aż do ostatniego żołnierza o chwałę WKO i Runescape :!:
Rzekł Rifleman.
Cała kraina barbarzyńców nadal huczała młotem i stalą. Martius6 projektował i czuwał nad budową najróżniejszych katapult i machin oblężniczych, a nawet latających machin. Kornel Ziom dbał o zasoby stali, drewna, jedzenia, picia, i run na wojnę z wrogiem. Z tych zasobów rozkazał tworzyć machiny wojenne, katapulty, zbroje, miecze i topory dla wojowników, łuki i strzały dla łuczników, a z run czary i magiczne laski z drewna i kamieni szlachetnych dla magów. Dodatkowo armia potrzebowała dobre buty na marsz i konie na transport najróżniejszych machin i pojazdów na zdobywanie fortec. Natomiast Żołnierze pod okiem Matiza i Pawfunii ćwiczyli swe umiejętności wojownicze. Szyszkowi w głowie już zaczęły pojawiać się myśli, że krasnoludy, elfy, gnomy, Guthix i Saradomin zdradzili ludzi i nie pomogą im w walce, bo się boją. Lecz pewnego dnia na początku Zimy nadeszła od dawna oczekiwana, sroga zima. Pojawiła się ogromna śnieżyca, jezioro w krainie Barbarzyńców zamarzło, cały Wild opanowała zima i podążała w kierunku RS. W RS też spadł obfity śnieg i mróz opanował krainę. Ostatnio w Imperium Zezimy śnieg spadł 100 lat temu, gdy w RS wszystko było jeszcze szczęśliwe. Zezima, gdy zobaczył na polu śnieg, zaczął coś podejrzewać, ale na tym skończył i poszedł jedynie po grubszy ubiór. W tym czasie Zamorak ćwiczył demony walki w piekle na paradę Impierum, o której wkrótce opowiem Pewnego Zimowego ranka w grudniu do krainy Barbarzyńców nadeszły ogromne armie krasnoludów, elfów, gnomów, Guthixa i Saradomina. W armii Guthixa były różne zwierzęta przeznaczone do walki i chodzące drzewa, wszystko co związane z ziemią . W armii Saradomina znajdowały się szlachetne smoki, lodowe potwory, bałwany i wszystko, co związane z powietrzem i lodem. Dowódcą krasnoludów był nijaki król krasnali Bubuś III. Natomiast u elfów dowodził król elfów Didal V, a u Gnomów król Fifi VIII. Bubuś III przyprowadził do walki 40 000 krasnoludów, Didal V 30 000 elfów, a Fifi VIII 20 000 gnomów. Natomiast Saradomin i Guthix wzięli do walki 50 000 swych sług i poddanych. Razem armia Gold Aliance liczyła 200 000 żołnierzy i przeróżnych szlachetnych istot. Szyszek4 cały opatulony z zimna płaszczem był zachwycony, że aż tylu wrogów ma z pozoru silne Imperiumj RS Zezimy i Zamoraka. Lecz Bax132 rzekł :
- Nie zapominaj jednak, że wróg ma dwa razy tyle sił co my.
- Masz rację, lecz dzięki machinom Martiusa i zasobom krainy, zgromadzonych przez Kornela Zioma, i przy pomocy naszych Bogów, no i Zimy, możemy wygrać
Nadeszły święta. Wszyscy nie zmieścili się w mieście Barbarzyńców, więc założyli swe obozy na jeziorze, naokoło stolicy. Adamsor, Szyszek i Matiz poszli ściąć ogromną choinkę w górach i przy pomocy 200 barbarzyńców, postawili ją na rynku pod Zamkiem Szyszki. Drzewko świąteczne było tak ogromne, że przewyższało największą wieżę w mieście, było też przepięknie ozdobione.. Nadeszła wigilia, śnieg przepięknie padał, wszyscy usiedli przy ogromnym stołach na jeziorze obok których były wielkie ogniska, żeby było ciepło i zaczęła się ostatnia, wielka kolacja przed crushem na RS. Przy stołach byli wszyscy, krasnale, elfy gnomy, ludzie i wiele innnych szlachetnych istot. Na stołach były przepięknie pachnące potrawy, karpie, pierogi, zupy, chałki ( taki pyszny chlebek ) przeróżne wędliny, mięsa, potrawy mączne, dużo picia, świeczki i rzecz jasna : opłatki Szyszek4 rzekł :
- Życzę wszystkim, swym ludziom, sojusznikom, mieszkańcom całego RS, a nawet swym wrogom, choć nie powinienem : WESOŁYCH ŚWIĄT :!:
I 200 000 istot zaczęły składać sobie przepiękne życzenia, potem znowu zasiadły przed stołami i jedli i pili i rozmawiali o wszystkim, tylko nie o wojnie. Potem wszyscy śpiewali kolędy i o północy poszli wreszcie na pasterkę, a potem najedzeni spać. Tym samym czasie święta i wigilię świętowali wszyscy mieszkańcy RS, nawet Zezima i Zamorak, chodź nie tak energicznie, jak reszta. Nazajutrz rano wszyscy obudzili się w krainie Barbarzyńców, została odprawiona msza na jeziorze ( wtedy jeszcze chrześcijaństwa nie było, był to obrządek barbarzyński, pogański, ale podobny do chrześcijaństwa). Później wszyscy zjedli smaczny obiad w tym samym miejscu, jak w wigilię, a potem poszli świętować. Nazajutrz rano wszyscy wstali i znów świętowali. Potem zaczęli się przygotowywać na wojnę i na sylwestra. W noc sylwestrową tak buło huczno w krainie barbarzyńców, aż od ich zabawy zachuczał cały Wild.
1 stycznia wszyscy wstali i przywitali 464 r.p.n.e. Barbarzyńcy wzięli pełno picia, jedzenia, bronie, uzbrojenie, machiny wojenne i różne rzeczy na wojnę z imperium Runescape. 2 stycznia wyruszyli z krasnoludami w góry i przeszli tunelem na górę Wilka przez jedyny tydzień ( zwykłą drogą to około miesiąc musieli by iść i to w dobrych warunkach) Od tej góry do Camelot był rzut kamieniem, a zima była jeszcze ostrzejsza i wiała ogromna śnieżyca. Wojska Szyszki zdobyły bez trudu Camelot, w Camelot były tylko parę kohort, resztę żołnierzy byli na paradzie Imperium RS z okazji nowego roku. Szyszek wysłał do Rzymu swe wojska. Stoczyła się bitwa na polach między Rzymem, a Camelot. Wróg miał 400 000 żołnierzy, a barbarzyńców było tylko 200 000, lecz Szyszek rzekł :
- Walczcie z wrogiem. Niech spokój w Runescape powróci. Walczcie do ostatniego żołnierza O wolność
I Wojska buntowników ruszyli ku wrogowi. Gdy oba armie się spotkały, zaczęły walczyć między sobą. To nie była bitwa.... To była rzeź Wojownicy ucinali innym głowy, oczy, ręce, nogi, przecinali brzuchy, serca, a nawet deptali wroga ciężkimi buciorami robiąc miazgę. Łucznicy strzelali palącymi się strzałami na nieprzyjaciela chmurami strzał. Magowie tworzyli mega kule ognia i rzucali na bezbronnych żołnierzy. Demony zabijały z przyjemnością inne stworzenia, smoki z zemstą na demony. Armia Saradomina zamrażała wrogie armie, armia Guthixa ziemią zasypywała wroga, armia Zamoraka paliła bezlitośnie barbarzyńców. Lały się rzeki krwi.... żołnierze tonęli w jeziorze krwi i ciał. Takiej rzezi od dawna nie było i długo nie będzie. O cieszcie się dzieci Szyszki i Riflemana, że nie żyliście w tych czasach Oficerowie dawali rozkazy na strzały katapult swymi mega głazami. Balisty strzelały mega włóczniami, lub jak inni nazwą olbrzymimi słupami drewna. Pojedyncze tarany zabijały jednym uderzeniem Centurie. Niebo zalane strzałami, ogniem i kamieniami. Konna jazda tratowała umierających ludzi bez żadnego sumienia. Same konie zdychały od oparów krwi i ciał. Nagle pojawiły się słonie Zezimy. Tratowały wszystko ( dosłownie i potocznie) Lecz Szyszek i Rifleman wysłali przeciw słoniom mamuty, One to dały słoniom gdzie raki zimują, a w tym przypadku słonie Gdy wszystkie słonie padły martwe na jeziora krwi, armia barbarzyńców wygrała wielkim Trumfem ( stracili połowę armii) i zaatakowała na Rzym. Przyszła wielka burza śnieżna i całe pole bitwy pokryte zostało białym puchem..... Sama bitwa trwała parę dni, a oblężenie Rzymu... z parę miesięcy
Ludzie w Rzymie od oblężenia nie mieli co jeść, umierali z głodu i pragnienia. Żołnierze Zezimy błagali na kolanach o poddanie Rzymu. Lecz Zezima nie chciał za nic kapitulować. Wreszcie barbarzyńcy zbombardowali miasto od nieba dzięki machinom latającym i wyważyli bramę Rzymu. Wcześniej przez całą zimę tarany niszczyły mury, ale tak były grube, że wydawało się iż są nie do zniszczenia. Próbowano nawet jeżdżące wieżyczki, ale od pocisków z Rzymu zawalały się i nici z tego. Lecz już wreszcie barbarzyńcy mają miasto dzięki długotrwałym oblężeniu w ręce, niestety całe zrównane z powierzchni ziemi. W pałacu przed Zezimą stał Szyszek. Już miał go zabić, aż nagle otwarła się brama do innego świata i Zezima uciekł. Za nim poszedł Saradomin, Guthix i Szyszek4. Widział to wszystko Matiz w ciele Sir Pichwina ( podczas bitwy stracił głowę, ale dzięki Guthixa, wrócił do świata żywych w ciele herosa) pobiegł za nimi. Gdy wszedł do wymiaru, za nimi brama się zamknęła. Zauważył, że Szyszek walczy z Zezimą. Zezima miał ogromny miecz, a szyszek jedynie kij magiczny. Widać było, że Szyszek przegrywa. W tym samym czasie Saradomin i Guthix stanęli naprzeciwko Zamoraka :
- Walczcie ze mną, ale i tak nie pokonacie mnie
I na Saradomina zesłał 50 demonów i jednego, najsilniejszego na świecie, na którym podczas bitwy z klanem Martiusa siedział. Saradomin walczył z demonami, a Guthix z Zamorakiem. Guthix walczył zielenią, a Zamorak ogniem. Guthix przegrywał. Natomiast Wielki Demon chciał zabić Saradomina od tyłu. Lecz Sir Pichwin ( Matiz) rzucił na niego toporem w szyję, odwrócił się i zaczął walczyć z mięśniakiem ( Matizem) Już miał go zabić, aż nagle Rifleman lecąc z góry, strzelił kulą wodną w Demona, a ten padł martwy.
- Demony nienawidzą wody. Gdzie Szyszek
Rzekł Rifleman.
- Walczy z Zezimą, przegrywa z nim
- Szybko
I pobiegli do Szyszka i Zezimy. W tym samym czasie już Zamorak miał zabić Guthixa, aż nagle Saradomin jedną kulą mrozu pokonał wszystkie demony, i tą samą kulą magiczną ocalił brata od śmierci. Zamorak jednak podłożył Saradominowi podczas walki nogę i ten upadł. Miał go zabić, ale w tym samym czasie Guthix strącił go na ziemię korzeniem. Rzucili się na Zamoraka i go zranili. Lecz widząc, że nie pokona dwóch Bogów, zniknął. To była wspaniała walka bogów W tym samym czasie Zezima miał przebić mieczem w serce Szyszki, aż nagle Sir Pichwin rzucił w niego toporem, tamten się odwrócił z toporem w szyi a Rifleman kulą lodu zamroził go. Niestety Zezima szybko stopił lód i zniknął ranny, podobnie jak Zamorak.
- Znajdziemy ich i pokonamy ich. Zapewne uciekli na południe RS. Victoria W naszych rękach całe północne imperium Zezimy ( około 1/3 całego świata RS) Nadchodzi wiosna, niech godnie zaczniemy życie w RS
Rzekł dumnie Szyszek4 cały we krwi. Od teraz nową stolicą jest Camelot. Nadchodzą święta Wielkanocne. Zginęli niestety Kornel Ziom, Bax132, Adamsor i wiele innych dzielnych barbarzyńców.