tańczyć

Właśnie jakaś lokalna gwiazda śpiewa "Chcemy tylko tańczyć i milczeć" he he,
a mi się od razu temat nasuwa.

Czas akcji: wieczór/noc
Miejsce akcji: klub z parkietem
Założenie: bohaterowie autentycznie lubią tańczyć
Sytuacja 1: idę z potańczyć z osobnikiem płci przeciwnej
Sytuacja 2: idę potańczyć z grupą osobników tej samej płci w myśl zasady
"Nie wnosi się drewna do lasu".

Ja dotychczas byłam fanatycznym wyznawcą drugiej idei, ale hmmm... idea nr 1
też mnie ostatnio przekonuje. Tak się teraz zastanawiam, która opcja jest
lepsza. Bo 1 ogranicza możliwości poznania innych osobników, natomiast 2
skazuje na wieczne odganianie się od mniej interesujących osobników, którzy
jednak nie wierzą, że sa odganiani na poważnie.
Boszz, ale mam dramaty... ;-)
A w ogóle czy fascynacja tańcem może jakoś zbliżyć ludzi?
I dlaczego niektórzy faceci uwielbiają tańczyć, a większość nienawidzi?

 

Czeka nas slawa... wieczna zabawa...

Tak spiewala chyba Maryla Rodowicz (ale jesli sie myle - to
prosze o litosc), a czemu mi tak wesolo? Poczytajcie. Mam nadzieje
ze na tej liscie nikt nie bedzie mial klopotu z angielskim.

00:58 EST [Dolph]
Sony confirms Linux for PSX2 development
Sony has selected Linux running on Intel-based hardware as the development
platform for PlayStation 2 games. Speaking at last week's Game Developers
Conference (GDC) in San Jose, Sony Computer Entertainment's Phil Harrison
mentioned in his keynote that all future PlayStation 2 releases would be
developed
under Linux. Harrison said Sony had selected Linux rather than Windows because

developers need "a stable platform".
The story was reported by The Register.

informacje podaje za
 http://www.tomshardware.com/technews/index.html

Fantastyka gnije

Martin "The faces of Fantasy" napisał/a:

Najlepszą fantasy piszę się w języku snów i jest ona żywa, tak jak żywe są sny, bardziej realna niż rzeczywistość... przynajmniej przez chwilę... tę długą, magiczną chwilę przed przebudzeniem.
Fantasy to srebro i szkarłat, indygo i błękit, obsydian z żyłkami złota i lazurytu. Rzeczywistość to sklejka i plastik, pomalowane na brunatno i oliwkowo. Fantastyka smakuje kubańskimi cygarami, miodem, krwistym czerwonym mięsem i winami słodkimi jak lato. Rzeczywistość to fasola i tofu, a na końcu zostaje z niej popiół.
Rzeczywistość to kompleksy handlowe i Burbank, kominy w Cleveland, parking w Newark. Fantasy to wieże Minas Tirith, pradawne kamienie Gormenghastu, komnaty Camelotu. Fantasy unosi się na skrzydłach Ikara, rzeczywistość lata Southwest Airlies. Dlaczego nasze marzenia tak bardzo się kurczą po spełnieniu?
Sądzę, że czytamy fantasy po to, by na nowo odkrywać barwy. Poczuć smak ostrych przypraw i usłyszeć pieśń, którą śpiewały syreny.
Ma ona w sobie jakąś starą prawdę, która przemawia do czegoś głęboko ukrytego w naszej jażni, do dziecka marzącego o tym, że pewnego dnia będzie polowało w lasach nocy, ucztowało pod wzgórzem i odnajdzie wieczną miłość gdzieś na południe od Oz i na północ od Shangri-La.

Mogą sobie zatrzymać swoje niebo. Kiedy umrę, chcę pójść do Śródziemia.

Kiedy to przeczytałam, od razu zrozumiałam, że Martin ujął w słowa TO co wszystkich nas (mam nadzieję ;)) w tym gatunku 'pociąga'.

zaklęcie

dotykając kory porastam dobrocią mchu
i czuję rytm serca bijący z twych korzeni
zamykasz mi oczy bym słyszał jak śpiewasz
tą chwilą na wieczność jesteśmy złączeni

w kolorach i miękkości mchów
w spojrzeniach leśnych stworzeń
wobec wszystkich przyszłych snów
składamy swoje słowa

poprzez szum olchy
i światło w nas bijące
nieistniejący czas
minionych lat tysiące

nie biorąc żadnych świadków
prócz wiecznej ciszy lasu
składamy to zaklęcie
wstrzymując ścieżki czasu

świadomi swoich pragnień
ukrytych drżących myśli
schronienie przyjmujemy
w gęstwinie dębu liści

 

Ulubione teksty piosenek

efiel > atari

słońce zgasło w kałuży
znowu będzie lało całą noc
przepadła nadzieja na niespodziankę
że przyjedziesz jeszcze dziś
śmierć zadławi się powietrzem
zaraz czarną zrobi się
odstawiam na ziemię
ostatnią szklankę
kołysanka każe spać
mmm...
przepadła nadzieja na niespodziankę
kołysanka każe spać

efiel > dom

kiedy słońce wstaje wreszcie
widzę znów jak Bóg rozkłada swoje ręce
gdy wychodzę mu naprzeciw
patrzę w góry jak do nieba się wdrapują
zimny wiatr rozchyla tabun
będzie szukał razem ze mną dnia
to nie prawda że świat najpiękniejszy
jest gdy się ogląda go w swych snach
boję się otworzyć oczy gdy przestaję
pod stopami czuć kamienie
choć herbata wciąż paruje
a gdzieś w lesie śpiewa jesień
czuję jakby czas zatrzymał się na zawsze
jakby przestał istnieć cały świat
szybko więc zawracam przesycony
do swojego domu do swych krat

efiel > wieczna zima

nie ma dnia ani nocy
pewnie chciałaby dotknąć cię
jestem sama lecz wciąż to śnię
że cię
kocham cię, kocham cię
kolejny rok następna zima
nadal nie ma cię
nie ma cię
choć wiosna już za oknem
na święta odwieczna zima
prószy śnieg, prószy śnieg
co z tego że ja żyję
przysięgałeś przecież raz
nie zostawisz mnie
nie zostawisz mnie

Co teraz czytam?

Gdzie dawniej śpiewał ptak K. Wilhelm.
Super pozycja

Skończyłem "Ustrój świata 1" i jestem wniebowzięty. Początek był dla mnie nieco ciężki, ale im dalej w las tym lepiej. Zakończenie był świetne. Ogólnie mogę książkę ocenić bardzo bardzo dobrze.
Skończyłem Wojnę Starego Człowieka, czyli militarną SF. Ziemia toczy wojnę z różnymi kosmicznymi rasami. A do armii wstępują tylko ludzie po 75 roku życia. Na Ziemię nie dociera prawie nic z tego, co dzieje się w kosmosie. Książka warta przeczytania szczególnie dla wielbicieli gatunku, którzy na pewno znajdą wiele ciekawych odniesień do klasyki.
Skończyłem też Potworny regiment Pratcheta. Książka dobra, ale jednak "Nocna Straż" podobała mi się bardziej. Pratchett chciał chyba za dużo przekazać i wyszło nieco bałaganu.
A teraz czytam Wieczną wojnę Haldemana. Utwór opowiada o międzygalaktycznej wojnie między Ziemianami a owadopodobnymi Tauranami, toczonej w ciągu tysięcy lat. Bohaterem jest żołnierz William Mandella, który - dzięki efektom relatywistycznym - przeżywa swoje czasy o tysiące lat. Obserwuje przy tym przemiany kulturowe, jak i odkrycia naukowe dokonane w czasie jego podróży. Książka porusza m.in. problemy kontroli urodzeń, klonowania, a nawet kontroli umysłu żołnierza.

Powieść ma charakter wybitnie pacyfistyczny i antymilitarystyczny.

Utwór został wydany także w formie komiksu.
Książka naprawdę zacna. Czyta się łatwo a treść jest i tak

Dobra muzyka..

hmm, a u mnie to bedzie mniej wiecej tak
1. Led Zeppelin - i tutaj usmieszek zrozumienia do Kalmuka i mala informacja, ze mi najbardziej podoba sie pierwszy utwor z plyty Presents - Achilles Last Stand (wersja koncertowa z Knebwerth '79) i oczywiscie nie mozna tutaj zapomniec o wiecznie zywych schodach... zreszta uczestnicy sesji u Piotrka na pewno nie zapomna czaru tego zespolu nie Tosiek?
2. Blue Max - heh, ciekawe, czy ktos to zna
3. Stare Dobre Malzenstwo (hehe - za tydzien koncert w Poznaniu)
4. Dzem (po Rysku, tez calkiem niezle grali i spiewali)
5. Jacek Kaczmarski
6. Dire Straits
7. Rolling Stones
8. Guns 'n Roses

A co do wielokrotnie tutaj powtarzanych przez Anie zachwytow na temat Comy, to musze przyznac, ze niesamowity jest utwor "100 tys. jednakowych miast", no po prostu musze...

;)Pażdziernik-listopad-grudzien2008cz.IV

A Igor dzis cyrki odstawia normalnie! Wiecznie tylko jeść!
Do tego stopnia,ze dziś-mimo,że po jedzeniu wyszliśmy na spacer- to tak
się darł od momentu wyjścia z domu,ze po pół godzinie musiałam go w lesie karmić! Potem wlłączyłam mu jego ulubioną piosenkę( z telefonu) i zasnął. A w domu znów ryk! A przecie trzeba było obiad zrobić! To płakał z godzinę -jadłam chyba minutę - i udało mi się uśpić go na swoim ramieniu ,śpiewając jakieś piosenki!
Bo od tego żarcia w lesie to jeszcze mu sie pótorej godziny później jeszcze ulewało!To
ile on ma jeść! Już spodnie na 68 są mu za ciasne w pasie ,bo brzuch się wylewa! ....za kim to takie żdżarte?!

[ Dodano: Nie 08 Mar, 2009 16:15 ]

Co teraz czytasz

Cytat:Gdzie dawniej śpiewał ptak K. Wilhelm.


Super pozycja

Skończyłem ustrój świata 1 i jestem wniebowzięty //kas początek był dla mnie nie co ciężki ale im dalej w las tym lepiej. Zakończenie był świetne. Ogólnie mogę książkę ocenić bardzo bardzo dobrze.
Skończyłem Wojnę Starego Człowieka Czyli militarną SF. Ziemia toczy wojnę z różnymi kosmicznymi rasami. A do Armii wstępują tylko ludzie po 75 roku życia. Na ziemie nie dociera prawie nić z tego co dzieje się w kosmosie. Książka warta przeczytania szczególnie wielbicieli gatunku którzy na pewno znajdą wile ciekawych odniesień do klasyki
Skończyłem też Potworny regiment Pratcheta Książka dobra ale jednak Nocna Straż podobał mi się bardziej. Pratchet chciał chyba za dużo przekazać i wyszło nieco bałaganu.
A teraz czytam Wieczną wojnę Haldemana Utwór opowiada o międzygalaktycznej wojnie między Ziemianami a owadopodobnymi Tauranami, toczonej w ciągu tysięcy lat. Bohaterem jest żołnierz William Mandella, który - dzięki efektom relatywistycznym - przeżywa swoje czasy o tysiące lat. Obserwuje przy tym przemiany kulturowe, jak i odkrycia naukowe dokonane w czasie jego podróży. Książka porusza m.in. problemy kontroli urodzeń, klonowania, a nawet kontroli umysłu żołnierza.

Powieść ma charakter wybitnie pacyfistyczny i antymilitarystyczny.

Utwór został wydany także w formie komiksu.
Książka naprawdę zacna. Czyta się łatwo a treść jest i tak

twórczość sd, czy coś takiego :P

i znów... napisane przed paroma chwilami

***

Nadeszła noc
Jeden koc
Zapłonął ognia blask
Cichy gałęzi trzask
I tylko nasze dłonie
Uczuciem wielkim splecione
I tylko na niebie milion gwiazd
Jak światła wielkich miast
W tej wielkiej samotności
Towarzyszy naszej miłości
I tylko powiew wiatru
Szumi w gałęziach lasu
Śpiewając pieśń, którą znasz
Tę, którą w sercu swym masz
I ja tak blisko Ciebie
I Ty tuż obok mnie
Razem na świata skraju
Zupełnie jakbyśmy byli w raju
I jakby stanął w miejscu czas
Niechaj chwila ta wiecznie trwa

Dziwne DOBREGO początki czyli...

Hmm...jak to się zaczęło...dobre pytanie.
W sumie niewiele pamiętam z mojego wczesnego dzieciństwa. Pamiętam, że zaczęło się to dzięki książeczkom - Przewodnikom kieszonkowym z serii świat przyrody takie jak: "Ptaki w parku i w ogrodzie" albo "Ptaki śpiewające", które dostawałem od taty. I to on zaraził mnie miłością do gór i przyrody. Wiecznie ciągnął mnie na rower i przemieżaliśmy pola, lasy itp. W tamtym roku dostałem najpierw książke o faunie i florze mojego miasta a potem album "Ptaki Polski" Kruszewicza. Wszystkiego dopełnił aparat cyfrowy podarowany mi na urodziny i od tamtej pory dużo czasu spędzam na tropieniu i wypatrywaniu nowych gatonków tak ptaków jak i innych zwierząt.

Propozycja

Bogdan Pelczarski |    Halina

Cytat:

Dom stał  tutaj, pamiętasz? Tam, rosły topole
Posadzone w dwóch rzędach, rozdzielały pole.
Za domem, pod oknami, wpuszczone głęboko
W omszałą cembrowinę, mruga srebrne oko.

mruga niebem gwieździstym, wieczność pokazuje
podejdź szepce, chcesz wspomnień, ja je wyczaruję
zbliż się do mnie, bez lęku, widzisz tam na dole
we mnie przeszłość tak piękna, ten dom i topole

A zmierzch płynął powoli, kładł niepostrzeżenie
Na posrebrzonym dachu mgieł wilgotnych cienie.
Wyrastały w tej ciszy, w księżyca poświacie
Jakieś szepty, szelesty, nieziemskie postacie.

nieziemskie, bo już dawno z życia przepędzone
choć do nikąd nie poszły, wciąż życia spragnione
raz we mgle, to znów w cieniu, naprzemian schowane
szybko, chciwie, szeptały zaklęcia nieznane

Ulotne, jak ta chwila, gdy na progu domu
Siadałam zasłuchana w ostatni dźwięk dzwonu.
Gdy cisza rosła w siłę jak wiosenna rzeka,
A ramiona skrywała ciemności powieka.

nagle, jakimś cudem, jakimś czarem, zaklęciem
dusza dzwonu drgnęła, poniosło jasnym dźwiękiem
dzwonu, który od lat już nikomu nie bije
a dźwięk którego nie jedna moc czarcia kryje

Spójrz w prawo. Smuga lasu jak tajemne łoże.
Dalej łąki i rzeka, a przed nami - zboże.
Łany żyta, pszenicy, splecione powojem,
Pełne chabrów... I miedza, po której my dwoje

idziemy znów jak kiedyś, w jedno My spleceni
nas i świata ciekawi, wśród letniej zieleni
wszystko jest jak było, to od tej studni wody
nawet hektor, pies stary, jakiż on jest młody

Trzymasz w dłoniach słonecznik, taki jak van Gogh`a
(Sto lat temu malował). A w mych oczach trwoga.
Przeczuwam, że tę radość, cień ukryje w mroku.
I wiecej Cię nie spotkam, nigdy, w żadnym roku.

pamiętam, dzień okropny, który raz już zranił
kiedy to los bezduszny z życia cię oddalił
było to, poczekaj, to będzie, dziś, za chwile
słonecznik z rak wypadnie, Boże! niech się myle



No cóż, wszystko przemija; młodość i uroda
Nie trwa wiecznie. Lecz miłość? Tej jednej mi szkoda.
Gdy śpiewały nam ptaki coraz bliżej do dnia...
Tylko czemu, kochany, w twoim oku ta łza?

Dziękuję Ci Bogdanie za koncert na cztery ręce.
Życzę ci miłego weekendu.
Jeśli masz ochotę, pisz (my) dalej.(?)
Mam nadzieję, że do poniedziałku.

Hal

Ps. Wiem, że to nie jst poezja górnych lotów, ma wymuszone formą rymy i
takie tam inne zarzuty, można jej postawić, ale cóż...

Zanim wrócimy

Zanim wrócimy

Bezwietrznie, a jednak kołyszą się trzciny.  
Nie chcąc, by nadszedł wieczór, siedzimy na deskach pomostu,
miękkie jezioro chłodzi nam stopy, perkozy gdzieś odpłynęły,
słońce dyskretnie spogląda na zegarek, pewnie chciałoby wracać,
lecz jeszcze tu jest.
Udajemy że będzie z nami jeszcze dość długo, by stało się to,
czego boimy się zacząć, siedzimy na mokrych ręcznikach
a pod wodą polują ryby.
Błahe rozmowy zgubiły się w jeziorze
i pewnie teraz prowadzą je wodorosty.
Cisza podkreśla nasze milczenie, ptaki nie śpiewają,
choć potrafią zawsze.
Kąpaliśmy się i teraz myślę o delikatnym zapachu twoich majtek,
jezioro pozostawia na skórze wspomnienia, chcę zlizać twoje
a jednak siedzę, udając, że chwila trwa wiecznie.
Myślę też o pewności, którą miałbym,
gdybym poznał szyfry twoich spojrzeń,
pracują moje enigmy, choć wiem, że to nie tak,
że wszystko jest takie proste a myśli niepotrzebne.
Gdy już nauczymy się zacząć, będziemy powolni,
delikatni i całkowicie szczęśliwi, będziemy coraz bliżej,
już bez niepokoju, pogodzeni z naturą i w niej roztopieni.
Będziemy przytuleni i nie będzie nam zimno.
Słowa przestaną istnieć, czas przestanie płynąć, a my będziemy razem,
jeszcze długo, nim znów odnajdzie nas zwyczajność.
Siedzimy wciąż daleko i nie wiem, jak sprawić, by być bliżej,
i mieć pewność, że jesteśmy stworzeni dla siebie tym samym zaklęciem.
Studiuję możliwości, wertuję preteksty i wiem, że choć nad lasem
widać już księżyc, i tak kiedyś będziemy doskonalsi.
Siedzimy na pomoście zapatrzeni w rozdroża traconych możliwości,
ważki odpoczywają na antenkach nenufarów, pomału zapada zmrok
i marzenia znikają za horyzontem.
Niedługo powiemy coś zamiast prawdy i znów wrócimy do miasta.

Olgierd Cybulski

Zanim wrócimy

Cytat:
Zanim wrócimy

Bezwietrznie, a jednak kołyszą się trzciny.
Nie chcąc, by nadszedł wieczór, siedzimy na deskach pomostu,
miękkie jezioro chłodzi nam stopy, perkozy gdzieś odpłynęły,
słońce dyskretnie spogląda na zegarek, pewnie chciałoby wracać,
lecz jeszcze tu jest.
Udajemy że będzie z nami jeszcze dość długo, by stało się to,
czego boimy się zacząć, siedzimy na mokrych ręcznikach
a pod wodą polują ryby.
Błahe rozmowy zgubiły się w jeziorze
i pewnie teraz prowadzą je wodorosty.
Cisza podkreśla nasze milczenie, ptaki nie śpiewają,
choć potrafią zawsze.
Kąpaliśmy się i teraz myślę o delikatnym zapachu twoich majtek,
jezioro pozostawia na skórze wspomnienia, chcę zlizać twoje
a jednak siedzę, udając, że chwila trwa wiecznie.
Myślę też o pewności, którą miałbym,
gdybym poznał szyfry twoich spojrzeń,
pracują moje enigmy, choć wiem, że to nie tak,
że wszystko jest takie proste a myśli niepotrzebne.
Gdy już nauczymy się zacząć, będziemy powolni,
delikatni i całkowicie szczęśliwi, będziemy coraz bliżej,
już bez niepokoju, pogodzeni z naturą i w niej roztopieni.
Będziemy przytuleni i nie będzie nam zimno.
Słowa przestaną istnieć, czas przestanie płynąć, a my będziemy razem,
jeszcze długo, nim znów odnajdzie nas zwyczajność.
Siedzimy wciąż daleko i nie wiem, jak sprawić, by być bliżej,
i mieć pewność, że jesteśmy stworzeni dla siebie tym samym zaklęciem.
Studiuję możliwości, wertuję preteksty i wiem, że choć nad lasem
widać już księżyc, i tak kiedyś będziemy doskonalsi.
Siedzimy na pomoście zapatrzeni w rozdroża traconych możliwości,
ważki odpoczywają na antenkach nenufarów, pomału zapada zmrok
i marzenia znikają za horyzontem.
Niedługo powiemy coś zamiast prawdy i znów wrócimy do miasta.

Olgierd Cybulski



   Opowiedziane ładnie. Przypomniałem sobie własne jak widać
nieunikatowe skojarzenia, z jakże dawna.. Myślę  że każdy z nas tak
kiedyś siedział wchłaniając całą sytuację jak bibuła atrament, aż
pozostał ślad w pamięci. Jak wyżej. Jeden wyraz mi się tylko nie podoba.
Nadziałem się na niego jak Azja na pal. Poza tym ładnie.
S.

Zanim wrócimy


Cytat:Zanim wrócimy

Bezwietrznie, a jednak kołyszą się trzciny.
Nie chcąc, by nadszedł wieczór, siedzimy na deskach pomostu,
miękkie jezioro chłodzi nam stopy, perkozy gdzieś odpłynęły,
słońce dyskretnie spogląda na zegarek, pewnie chciałoby wracać,
lecz jeszcze tu jest.
Udajemy że będzie z nami jeszcze dość długo, by stało się to,
czego boimy się zacząć, siedzimy na mokrych ręcznikach
a pod wodą polują ryby.
Błahe rozmowy zgubiły się w jeziorze
i pewnie teraz prowadzą je wodorosty.
Cisza podkreśla nasze milczenie, ptaki nie śpiewają,
choć potrafią zawsze.



Ładny nastrojowy uspokajający obrazek.Pocztówka.Zrobiona dobrym
aparatem.Zdjęcie jak sądzę celowo banalne.

Cytat:Kąpaliśmy się i teraz myślę o delikatnym zapachu twoich majtek,



Rzeczywistość zaskrzeczała? - czy prowokacyjne strywializowanie? - czy może
autentycznie tak silne wspomnienie? A może cały ten wiersz stworzony dla
tego jednego słowa. Bo to że ono  takim kontrastem - wydaje się nie
przypadkowe.

Cytat:jezioro pozostawia na skórze wspomnienia, chcę zlizać twoje
a jednak siedzę, udając, że chwila trwa wiecznie.
Myślę też o pewności, którą miałbym,
gdybym poznał szyfry twoich spojrzeń,
pracują moje enigmy, choć wiem, że to nie tak,
że wszystko jest takie proste a myśli niepotrzebne.
Gdy już nauczymy się zacząć, będziemy powolni,
delikatni i całkowicie szczęśliwi, będziemy coraz bliżej,
już bez niepokoju, pogodzeni z naturą i w niej roztopieni.
Będziemy przytuleni i nie będzie nam zimno.
Słowa przestaną istnieć, czas przestanie płynąć, a my będziemy razem,
jeszcze długo, nim znów odnajdzie nas zwyczajność.
Siedzimy wciąż daleko i nie wiem, jak sprawić, by być bliżej,
i mieć pewność, że jesteśmy stworzeni dla siebie tym samym zaklęciem.
Studiuję możliwości, wertuję preteksty i wiem, że choć nad lasem
widać już księżyc, i tak kiedyś będziemy doskonalsi.
Siedzimy na pomoście zapatrzeni w rozdroża traconych możliwości,
ważki odpoczywają na antenkach nenufarów, pomału zapada zmrok
i marzenia znikają za horyzontem.



I piękny liryczny  landszafcik.

Cytat:Niedługo powiemy coś zamiast prawdy i znów wrócimy do miasta.



Głębsza refleksja - puenta czy morał?

A pomijając moją subiektywną wiwisekcję to całość naprawdę świetna w
czytaniu. Zwłaszcza jak się ma bardzo podobne wspomnienia  :-))

Pozdrawiam
Asasello

Nad rzeką czystą


Cytat:
pisze...

| "Nad rzeką czystą"

| Nad rzeką czystą, rzeką rdzawozłotą
| co wśród wpółletniej szumi zieloności
| błękitnym życiem cieszyć się najprościej
| w ścianę drzew wtapiać się z wieczną tęsknotą...

| W słonecznym piasku odnajdywać wiarę,
| że świat nam dano w najczystszej ostrości
| od zgniłych liści uczyć się wieczności,
| opadły w wodę,   ulotnie - prastare.

| Zielenią czystą, podmokłą, olchową
| W upale znaczyć wilgotną ochłodę
| Opisać rzeźwą, przezroczystą wodę...

| Nurtem słonecznym poić każde słowo
| W szemrzacą rzeźwość wplusnąć południowo
| Popłynąć w prądem w puszczańską przyrodę...
| 1999

Wow! Pięknie :-))
Następna rymująca Dama na Dworze Poezji

Pozdrawiam / sonetem przywitalnym /
niutoN ;-)

"nad rzeką czystą można myśleć wszysko"

i z bobrem biodrem powalać pradęby
tamę zbudować dla ludzkiej zawiści
fruwając w chmurze zgniłorudych liści
okrywać domu puszczańskiego zręby

a czasem płotkę pochwycić do gęby
spić wszystkie soki ze zdziczałej wiśni
i leżeć, leżeć syty aż nocą się wyśni
czar co załata dziurawe poręby

dentystą lasu być więc i plombować
dziuple we dębach i dziurki dzięcioła,
ecojezusem za ścinki żałować

wpolanowstąpić, gdy wiosna zawoła:
puszysty, zielony, świeży i radosny
popłynąć sokami jak rzeka od sosny

Brawo i ogromne dzięki za inspirację/prowokację, bo już myślałam, że nie



umiem już rymować, tyle tygodni i nic, i nic, a tu takie coś
popełniłam...Nie jest to fenomen, ale zawsze.

Cytat:


W jasnej zieleni, nad złotawą rzeką
jest jeszcze pewnie ta puszcza prawdziwa,
gdzie można w liściach bukowych popływać,
ale do puszczy stąd - jakże daleko...

Tam jest już wiosna, śpiewają strzyżyki
wieczorem gwiżdże kos nad torfowiskiem,
w nim pnie brzozowe, spróchniałe i niskie
każą odkrywać śródmszarne tajniki...

A znasz to miejsce - na jasnej polanie,
gdzie stoi jakby puszczańska gospoda,
gdzie wracać chciałbyś wciąż na gwiazdobranie...?

Poblask wieczoru...to drozd nutę podał...
Nad rzeką czystą proste zasypianie,
i sen puszczański: na zawsze przyroda.

Pozdrawiam
Marta
--------------
"...ale znać z Acana mowy,
że jest - tak - przeciętnie zdrowy..."
                  (St.Wyspiański, Wesele)

co to jest wiersz?

Cytat:

"Telik"

| Dobra, a więc jak luźny to luźny.

| Dawno, dawno temu, kiedy ludzie żyli w jaskiniach, a zwierzęta nago po
polach
| latały przysiadł na kamieniu pewien myśliwy. Nie poszedł z innymi na
polowanie,
| bo wczoraj walcząc z potężnym mamutem uderzył się krzemiennym toporem w
głowę. W
| związku z tym dziś patrzył nieco inaczej na świat. Siedział więc i
podziwiał
| drzewa, co szumiały nagimi korzeniami, dwugłowe sarenki pokryte łuskami,
| bezskrzydłe pszczoły zbierające na piechotę nektar do wielkich worów po
| ziemniakach (nawet nie wiedział co to są ziemniaki, a tym bardziej
parciane
| worki, ale podświadomie wyczuwał fakt, że muszą to być worki po
ziemniakach). I
| wtedy wpadł mu do głowy doskonały pomysł.

Zaskoczyłeś mnie! Bardzo spodobał mi się ten fragment! Drzemie w Tobie
siła
tworzenia.
Najbardziej te pszczoły na piechotę zbierające nektar :-) Super obrazek!

Twój wywód jest bardzo, bardzo trafny ! Uważam tak dlatego, gdyż zdarzyło
mi
się być bohaterem podobnej historii (z przymrużeniem oka) :-)

Otóż, rodzinka siłą perswazji zmusiła mnie do zbierania grzybów w lesie
:-)
Nie dość, że zebrałem najmniej to jeszcze prawie same trujące :-)
To naprawdę historia warta uwagi i psychologów, jak i filozofów.
Do dziś wzbudza we mnie uśmieszek i jest bardzo autohumorystyczna :-)

Kiedy miałem kosz prawie pełny :-) Nieważne prawie czym :-)
Usiadłem na pieńku i wsłuchiwałem się w dźwięki lasu i przyglądałem się z
wielką ciekawością wszystkiemu.

Ja nie potrafię zbierać grzybów :-)))



Ja potrafię i uwielbiam zbierać grzyby. Las podobnie jak u Ciebie wzbudza
mój zachwyt. Dźwięki lasu bywają jednak różne. Mój opis lasu:
A.P
Jesienny wiersz

Jaki to urok ma las jesienią.
Jest ciepło, parnie ,słonecznie.
Kroplami rosy liście się mienią,
ten stan trwać mógłby wiecznie.

Tu i tam miękko liść spada z drzewa
i grzyby lśnią z wilgotnego mchu.
W oddali ptak zagubiony śpiewa,
od tego piękna ,wprost braknie tchu.

Ten błogi nastrój i ciszę
przerywa wycie silnika.
Ptaka już głosu nie słyszę.
Czar pryska szybko i znika.

To przyjechała wycieczka,
po runo wyrosłe w lesie.
Wynikła już nawet sprzeczka,
której odgłosy wiatr niesie...

Andrzej

PSY MYŚLIWSKIE

Jeżeli chodzi o mnie , to najbardziej lubię jamniki szorstkowłose . Niestety mój jamnik odszedł wiosną do krainy wiecznych łowów . Miał 13 lat i był w dobrej kondycji , nagle pewnego dnia dostał krwotoku z dziąseł i nie szło go zatamować . Musiałem dać go do uśpienia . Nie nawidzę podejmować takiej decyzji i robić za ,,Pana Boga" . Zryczałem się jak bóbr wraz z żoną . Jeżeli chodzi o tropienie zwierzyny i pracę na farbie - to był ,,Profesorem" . Miał swój charakter , był niezależny i nie można go było za chiny złamać psychicznie . Raz do roku w okresie cieczki ustalaliśmy hierarchię - on mnie potrafił ugryźć - a ja mu spuścić smary . Ale nie mogliśmy bez siebie długo wytrzymać . Jak on witał jak wracałem z pracy lub po długiej nieobecności . Mój jamnik był psem zaczepno - obronnym to znaczy on zaczepiał duże psy a ja musiałem go z reguły bronić . A jaki był dumny jak przegonił dużego psa (z reguły młodego) . Nie jedną noc przesiedzieliśmy razem na ambonie . A jak widział przez szyby samochodu zbliżający się Las to szarpały nim takie uczucia jak mną a przy tym wydawał takie gardłowe głosy jakby śpiewał . I za to go kochałem . A teraz jak oglądam i załączam zdjęcia mojego przyjaciela łzy lecą mi na klawiaturę .
Pozdrawiam Darz Bór Kuna





Kilka słow o mnie..

No to tak... Najpierw tak bardziej z suchych faktów:
Imię: Marta :P
Kolor włosów: Ciemny brąz :P
Kolor oczu: Piwne z zielonymi obwódkami :P
Wzrost: 170cm :P
Ulubione kolory: czarny, khaki, czerwony, ciemny fiolet :P
Ulubione zwierze: kot :P
Ulubiona potrawa: jajecznica ze szczypiorkiem i pomidorami (chociaż ogólnie to średnio lubię jeść :P )
Znak zodiaku: Byk/Bliźnięta (urodziłam się na przełomie :P )
Ubieram się: tak jak lubię- mam swój dość specyficzny styl :P
Zwierzęta: Kot, pies i kanarek :P
Lubię: Pokazywać ludziom język :P, spać, gotować i prasować koszule :P
Nie lubię: dresiarzy, mało spać, chodzić do centrów handlowych :P
Jestem: wkurzająca, nieśmiała, drażliwa, zaczepna, skrajną romantyczką, wiecznie śpiąca, ale przede wszystkim jestem sobą... :P

A teraz tak bardziej od siebie: :P
Mieszkam sonie w Warszawie, właśnie idę do liceum (I SLO "Bednarska" ), lubię słuchać muzyki (rock, klasyczna, gothic, ambient, power metal, black metal, poezja śpiewana, folk, punk i jeszcze troszkę :P ) , lubię też chodzić do teatru, opery, filharmonii... jakoś nie przepadam za kinami, chyba że idę tam większą grupą i mam w tego raczej ubaw niż to że obejrzę film... :P Lubię też godzinami łazić po lesie, ewentualnie po tym samym lesie jeździć na rowerze. Moją pasją jest kolekcjonowanie porcelanowych lalek w strojach z epoki a także czytanie książek (oprócz fantastyki są to zazwyczaj kryminały i literatura rosyjska). Co by tu jeszcze o sobie napisać... W wolnych chwilach strzelam z łuku i udzielam się jako wokal w zespole kumpla :P Jeśli już muszę siedzieć w domu to jednocześnie słucham muzyki, czytam książkę i bawię się z kotem :P No, i jeszcze napiszę że interesuje się historią sztuki a szczególnie architekturą (Hssiss coś wie o moim zeszycie do historii sztuki z którego uczy się pół rocznika :P ). O, lubię jeszcze chodzić na imprezy :P Ale nie za często... Ważne żeby były dobre :P I to już chyba wszystko... Tak, to już wszystko.... :P

Robert Kasprzycki

Cytat:Robert Kasprzycki (ur. 21 września 1969 w Śremie) – polski poeta, pieśniarz i kompozytor.Okazjonalny felietonista, recenzent literacki i muzyczny.

W 1989 roku rozpoczął studia polonistyczne w krakowskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej.

Laureat Studenckiego Festiwalu Piosenki w Krakowie w roku 1992 (pierwsza nagroda oraz Stypendium im. Wojciecha Bellona), XX Spotkań "Śpiewajmy Poezję" w Olsztynie (pierwsza nagroda), i konkursu o "Złamane Pióro" (pierwsza nagroda za twórczość poetycką).



Jestem śniegiem

jesteś ciepła lubię ciepło
jesteś śniegiem lubię topnieć
dajesz ciepło dajesz cień
topnieję zapadam w sen
jesteś młoda lubię młodość
kiedy idziesz przez las
chcę topnieć jak śnieg
na twojej twarzy potem

jestem śniegiem
śnię gniew Anioła Gniewu
jestem śniegiem
jestem śniegiem
śnię gniew Anioła Gniewu
jestem śniegiem
czystym gniewem

idziesz drogą lubię drogi
tam dużo dużo ciepła
i mokro topnieje śnieg
dookoła palce stopy
jesteś byłaś ciepła młoda
klęknij już u moich kolan
otwórz oczy wiecznie młoda
wiecznie głodna wiecznie chłodna

jestem śniegiem
śnię gniew Anioła Gniewu
jestem śniegiem
jestem śniegiem
śnię gniew Anioła Gniewu
jestem śniegiem
czystym gniewem

jestem śniegiem
śnię gniew już nie ma gniewu
jestem śniegiem na twojej powiece

jestem twoją śmiercią

Niebo do wynajęcia

Na tablicy ogłoszeń pod hasłem "lokale"
przeczytałem przedwczoraj ogłoszenie ciekawe
na tablicy ogłoszeń fioletowym flamastrem
ktoś nabazgrał słów kilka dziwna była ich treść:

Niebo do wynajęcia
niebo z widokiem na raj
tam gdzie spokój jest święty
no bo święci są Pańscy
szklanką ciepłej herbaty poczęstuje cię Pan

Pomyślałem " to świetnie , takie niebo na ziemi
grzechów nikt nie przelicza, nikt nie szpera w szufladzie".
Pomyślałem "to świetnie" i spojrzałem na adres
lecz deszcz rozmył litery i już nie wiem gdzie jest

Niebo do wynajęcia
niebo z widokiem na raj
tam gdzie spokój jest święty
no bo święci są Pańscy
szklanką ciepłej herbaty poczęstuje cię Pan

Gdy wróciłem do dom, gdzie się błękit z betonem
splata w Babel wysoki sięgający do chmur
zaparzyłem herbatę w swym pokoju nad światem
myśląc " nic nie straciłem, pewnie tak jest i tam..."

W niebie do wynajęcia
w niebie z widokiem na raj
tam gdzie spokój jest święty
no bo święci są Pańscy
szklanką ciepłej herbaty poczęstuje cię Pan

Zagajnik

Cóż. Z okazji pewnych potrzeb wyższych wstępu nie będzie. Zapraszam do lektury .

Zagajnik

Tam zimny wiatr szaleńczo zawieje,
Popędzi wśród drzewnych korytarzy.
Pośród mroku, przez pradawne knieje,
Chłodnym spokojem myśl mą obdarzy.

Lecz bory wszelakie oddalone,
Daleko wszelkie leśne gęstwiny,
Cieniste drogi, drzewa schylone,
Wszystkie krzewy: borówki, maliny...

Miast lasów – cywilizacji dzieci,
Stoją, gdzie rosły zielone cuda.
Ktoś – Coś jeno przebiegnie, przeleci,
A w miejsce prawdy – fałsz i obłuda.

Lecz jeszcze rożnie kępa zieleni,
W górę pnie się kilka ostatnich drzew.
Drzewna korona słabo się mieni,
Pośród ciszy słychać natury śpiew.

Słychać go w lekkich wiatru muśnięciach,
W delikatnym szumie traw i liści.
Śpiewa teraz w na mej duszy cięciach,
Kojąc spokojem rany zawiści.

Nietknięta, nieskalana naturo!
Poglądasz jako Świat w Dniu Stworzenia!
Muszę uwiecznić – chwytam za pióro.
Piszę, tęskne rzucając spojrzenia.

Piękno potęgują odległości,
Stokroć piękniejsze, co oddalone.
Ma dla ciebie, naturo miłości
Cóż rzec? Ludzkie uczucia złożone.

Płyną miesiące, lata, dekady,
Coś w umyśle wskazuje wspomnienia.
Zbudzona tęsknota – nie masz rady,
Musisz porzucić swoje marzenia.

I wrócić – do dzieciństwa krainy,
Co zostało? A co się zmieniło?
Jak się mają me stare dziewczyny?
Czy wciąż żyje to, co kiedyś żyło?

Zagajnik! Miejsce zabaw, biegania!
Drzewa wycięto, spalono krzewy.
Chcę wiecznego odpoczynku, spania!
Ucichły wszystkie natury śpiewy.

Ogień, Zagajnik i Śmierć natury -
Chcę opuścić mego życia mury.

Dziobem i pazurem

Uroki życia na wsi. Aż chciałoby się napisać na ten temat balladę. Choć w obecnej sytuacji pomysł ten mógłby zabrzmieć co najmniej dwuznacznie. Mimo to Selene nie mogła narzekać. Dzień był ciepły i pogodny. Ogromne, kłębiaste cummulusy leniwie toczące się po niebie były białe jak śnieg i lekkie, w żaden sposób nie zapowiadały deszczu. Lekki wiatr szumiał wśród łanów zbóż oraz w koronach drzew odległego lasu. Cała symfonia owadów i różnych żyjątek zamieszkujących pola tworzyła idealną, harmonicznie dopełniającą się całość.

Ciepły piasek przyjemnie uciekał spod stóp.

A Mythios gdakał.

Najwyraźniej czuł się już dość pewnie w towarzystwie druidki. Do tej pory kryjący się za murek nietrafionych dowcipów, rymów i zberezieństw, teraz wreszcie zaczął zauważać, że trafił na pierwszą od dawna osobę, z którą jest w stanie normalnie porozmawiać. Bez oporów też dał się postawić na ścieżce i spokojnie dreptał z elfką. Ta musiała iść niezwykle powoli. Siłą rzeczy bowiem Mythios nie był w stanie za nią nadążyć.

Mimo to elfka poczuła ulgę.

Noszenie tak wyrośniętego kurczaka wiecznie pod pachą nie było lekkim zajęciem.

- Ach, jak to się stało? Śpiewałem, śpiewałem, aż się dośpiewałem, rozumiesz... a, to głupia historia, nawet nie wiem czy warto o niej wspominać. Ot, w Broln spędziłem nieco czasu grając w lepszych karczmach, spotkałem pewną kobietę... spędziliśmy razem nieco czasu, rozumiesz...

Czyżby to, co Selene słyszała w jego głosie, to było zakłopotanie?

- A potem ja odszedłem, tak po prostu. Cholera, robiłem to setki razy... znaczy, nie, żeby to nie zabrzmiało źle... ach, zaraza, już zabrzmiało źle! Toteż powiem wprost. Wykorzystałem ją, ona liczyła na coś więcej a ja ruszyłem dalej w świat. Nie przewidziałem tylko, że miała ona znajomości w Szkole Magii, a wyrażenie 'napowietrzony grajek i kogut' w jej ustach nabrało zupełnie nowego wymiaru...

Cichy, dziwny dźwięk. Jakby westchnięcie. Dziwaczne, kurze westchnięcie.

Moja galeria - Anna

Cytat:Masz może jakieś namiary w sieci po polsku?



nie mam niestety :(

ale przesyłam tłumaczenie moje własne
( czytać z oryginałem należy, boć tłumaczenie
służebnym jest ):

Pamięci W.B Yeats'a
( zm. w styczniu 1939)

Znikł w martwocie zimy:
Potoki zamarzły, lotniska niemal opustoszały,
I śnieg zniekształcił publiczne pomniki;
Rtęć zapadła w ustach umierającego dnia.
Na jakie narzędzia zgodziliśmy się -
Dzień jego śmierci był ciemnym, chłodnym dniem.

Z dala od jego choroby
Wilki przebiegały wiecznie zielone lasy,
Gburowata rzeka nietknięta była przez modne przystanie;
Języki żałobne
Śmierć poety trzymały z dala od jego poematów.

Lecz dla niego było to ostatnie popołudnie we własnej osobie,
Popołudnie pielęgniarek i plotek;
Prowincje jego ciała zbuntowały się,
Place umysłu opustoszały,
Cisza najechała przedmieścia,
Prąd zmysłów ustał; stał się swymi wielbicielami.

Teraz jest rozrzucony między setką miast
W całości poświęcony nieznany uczuciom,
Aby odnaleźć szczęście pośród innych lasów
I być ukaranym obcym kodem pojęć.
Słowa martwego człowieka
Zmienia podmuch życia.

Lecz w doniosłości i hałasie jutra
Kiedy brokerzy ryczą niczym bestie na deskach Giełdy,
A biedni mają cierpienia, do których są szczerze
Przyzwyczajeni,
I każdy w duchu jest niemal przekonany o swej wolności,
Parę tysięcy pomyśli o tym dniu
Jak o dniu, w którym ktoś inny dokonał po trosze, czegoś
niezwykłego.
Na jakie narzędzia zgodziliśmy się -
Dzień jego śmierci był ciemnym, chłodnym dniem.

II

Byłeś głupi jak my; Twój dar przetrwał wszystko:
Względy bogatych kobiet, cielesne obumieranie,
Ciebie. Szalona Irlandia rzuciła Cię w poezję.
I zachowała swą pogodę i szaleństwo,
Bo nic się nie zdarza za sprawą poezji; ona trwa
W dolinie własnych dzieł, gdzie dekret
Nie zechciałby manipulować, płynie na południe
Z rancz izolacji i ruchliwych pogrzebów,
Surowych miast, w których wierzymy i umieramy; ona trwa
Jak usta, sposób zdarzania się.

III

Ziemia swego gościa skrywa
William Yeats tu odpoczywa.
Niech irlandzki okręt leży
Opróżniony z swej poezji.

Skryte koszmarem ciemności
Psy Europy wszystkie wyją,
A narody wyczekują,
Podzielone nienawiścią;

Intelektualna hańba
Z każdej ludzkiej twarzy gada,
I żałoby leży morze
W każdym oku, skute lodem.

Prowadź nas, prowadź ochoczo
Do samego jądra nocy,
Swym głosem niepowstrzymanym
Prowadź wciąż, w radosne tany;

Wersów rzędy uprawiając,
Winnicę z przekleństwa mając,
Śpiewaj ludzkie niespełnienie
Z rozpaczliwym uniesieniem;

Niech stanie w pustyniach serca
Fontanna uzdrawiająca,
W klatce dni, jak ma schlebiać
Naucz wolnego człowieka.

pozdr
gom

co w tobie kocham?

Cytat:| <...moze wszystkie piosenki a juz szczegolnie
| milosne nalezaloby wyspiewywac za zamknietymi drzwiami sypialni, bo
inaczej
| to pornografia, ze zeby niektorych bola? bo spiewa jakis idiota "Love
me,
| love me tender, love..." przez radio i psuje wszystkim dzien. choc z
kolei

| chodzi do dentysty.

A ponieważ o tym bólu zębów od naiwnych, trywialnych wierszyków miłosnych
pisałam ja, pozostaje mi pytanie, jak się ma Twój powyższy post do
wcześniejszych zapewnień, że w żadnym razie nie starasz się być arogancka
w
stosunku do mnie.

Joanna



czyzbys miala cos wspolnego z nozycami, Joanno? a ja myslalam, ze oferujac
Ci moj najnowszy wierszyk, bynajmniej nie na Walentynki, po tym, jak mnie
znowu zaczepilas, przecielam te nasza niechlubna znajomosc.

nie?

dobrze, Joanno, sama chcialas - tu wykonuje rytualny uklon mistrza judo -

- czy wiesz na czym polega pierwsza zasada mistrza judo? a na tym, zeby w
miare mozliwosci do konca zachowac spokoj i zazegnac konfliktu. a wiesz
dlaczego? bo mistrz judo wie o sobie o wiele lepiej niz ten, ktory go
zaczepia, ze zna straszne chwyty do smiertelnych wlacznie. oczywiscie nie
wykorzystuje ich, bo wystarczy naderwanie ucha, bardzo bolesne a przy tym
zalewajace krwia oczy, tak ze przeciwnik glupieje, jest to chwyt gorszy niz
kopniecie w krok, jak ktos zna tu judo, to wie o czym mowie. oczywiscie
mozna trafic na drugiego mistrza, ale wtedy jedno jest pewne. to bedzie
walka fair-play, bo judo to takze filozofia.

wiec jeszcze raz: UKLON

I

(nie, nie, nic Ci nie zrobie, nie boj sie, chwyce Cie krotko za ucho, to
tylko troche poboli)

tak, Joanno, rzeczywiscie urodzilam sie pod szczesliwa gwiazda, jest mi
czego zazdroscic. Bog mi oferowal rozne umiejetnosci. najwieksza to ta, ze
widze aure czlowieka. widze ja takze li tylko w slowach. widze dokladnie,
gdzie jaki kolor. czasami zdarza sie kolor zolci (brrr, brzydki to kolor).

zawisc to bardzo brzydkie uczucie. szkodliwe zwlaszcza dla samego
zawistnika. oszpeca rysy twarzy. powoduje brzydkie starzenie sie, glos sie
staje piskliwy, bo to zacisniete gardlo itd. itp. cale zycie traci na
jakosci.

mozna nad tym popracowac, to zmudna i dluga operacja, ale warto, bo potem
czlowiek czuje sie znacznie zdrowszy, a tym samym lepiej mu sie zyje.

a zaczac nalezy od tego, zeby NIE zawiscic, mimo ze jest czego:

tak, rzeczywiscie dal mi Bog duzo. nie tylko rozum, co niektorzy, ci,
ktorych zazdrosc sie nie ima, widza na liscie w moich slowach. urode takze
(moje zdjecia obiegly swiat w latach 70 od krakowskiej Wenus poczawszy).
talenty rozne od pisania do gotowania wlacznie (Heniu moze potwierdzic, bo
bywal u mnie na kolacjach). wdziek, a jakze. gdzie sie nie pojawie, tam mam
powodzenie (jak sama widzisz, nawet na liscie). mlodosc i to chyba wieczna.
zdrowie. zycie w Szwajcarii. kontakty z najciekawszymi ludzmi ze swiata
kultury i sztuki. swietnych mezow i kochankow, o tak. podroze i to jakie.
nawet pies byl niezwykly. a i lista ma ze mnie niewatpliwe korzysci, bo przy
okazji strony Henia, ktora Heniu zalozyl DLA MNIE, moze sobie czytac wybor
najlepszych wierszy... "Las" Ci sie podobal? mialam wtedy rowniutko
zasznurowane nowe tenisowki :-)))

wiec na ludzi, ktorzy sa lepsi od Ciebie spogladaj z podziwem i staraj sie
im dorownac. to daje swietne efekty.

powodzenia.

KLANIAM SIE.

Elzbieta Binswanger-Stefanska

Bóg i wszystko o nim

Dzisiaj uczestniczyłem w uroczystości Iszej Komunii św mojej córki chrzestnej.
Z perspektywy wiedzy , którą usiłuję zgłębić widzę jak KK zręcznie manipuluje ludźmi posługując się prawdami i półprawdami. Ostatecznie jednak jestem Mu wdzięczny. Na łonie Kościoła można wyrosnąć i nawet przerosnąć samą doktrynę. Gdy kościelny chórek wyśpiewywał o świętości i apoteozie życia W SŁUŻBIE BOGU na zewnątrz Kościoła szumiał zielony las , namacalny dowód życia , które się odradza każdego roku odmieniając nasz Kraj. "I cała Ziemia stanie się Ołtarzem " śpiewają wierni , a szum wiartru w koronach drzew i intensywne zapachy wiosny wdzierają się przez otwarte drzwi. Bez względu na gusła , które ludzie czynili w takich czy innych świątyniach nasza Ziemia co roku od zawsze staje się pięknie przytrojonym Ołtarzem kipiącym energią życia. Nikt tego nie powinien wykorzystywać , bo wiosna jest świętem życia danym KAŻDEMU. Ulegamy śpiewom fałszywych proroków. To , co uznajemy dzisiaj za Święte jutro stanie się tak samo proste i wyjaśnialne jak niegdyś "boskie " były dla pierwszych ludzi potężne pioruny burzowe. BOJAŹŃ BOŻA jest tym samym co pierwotny strach ludzi przed tym czego nie znamy. Wystarczy poznać ,aby przestać się bać. Wystarczy zaufać jak dziecko swemu Ojcu, a przestaniemy wychwalać boskość. Ojciec kocha boskość w nas , dla Niego dziecko Jego jest boskie samo w sobie. TO NIE MY MAMY SŁUŻYĆ BOGU TAK JAK DZIECKO NIE SŁUŻY NIGDY RODZICOWI - JEST DOKŁADNIE NA ODWRÓT. Nie jesteśmy grzeszni , nie nosimy win. Zbieramy po prostu swoje doświadczenia. Mamy zagrać tu na Ziemi swoją rolę i doświadczać DLA NIEGO. Ojciec jest zawsze obecnym Duchem w Nas. Matka to Ziemia , to nasze ciała i cała materia. TRÓJCĄ ŚWIĘTĄ jest połączenie Ocja , Matki i ich dziecka, czyli - CIEBIE. Nie pozwólmy sobie kodować sobie strachu , lęku i bojaźni. To jest aż tak proste. Łatwo zerwać z myśleniem wpajanym Tobie od dziecka. Wystarczy wsłuchac sie w głos serca. Mnie rytm serca od zawsze kojarzył się z reggae.
dzisiaj w Kościele zdałem sobie też sprawę ,że obrazek , który wisi w każdym niemal Kosciele , na którym Jezus jedną ręką wskazuje na swoje promieniujące wielobarwnie serce , a drugą na .. Człowieka , który patrzy, to przemycona na Obrazie najprostsza dosłowność , klucz do Wszystkiego.
http://landrynka_30.webpark.pl/obraz.jpg
W rytmie reggae serce emituje wszystkie barwy tęczy . Serce jest takim pryzmatem rozszczepiającym światło. Przez ŚWIATŁO Jego serce i każdego człowieka łączy się w JEDNOŚĆ. Serce jest Bramą do wieczności i do nieskończonych możliwości. Ono bije w rytmie One Love . Dosłownie . Nazywa sie to ŚWIĘTĄ GEOMETRIĄ, ktróej zleżności wyznacza tzw "złoty podział "
CYTAT " Złoty harmoniczny podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Podsumował bym cytatem „ ... jako w niebie tak i na ziemi.... i na odwrót ”

Liczbe fi można przedstawić
Tak :1.1001111000110111011... lub tak: 1.6180339887498948482... albo tak: 1.9E3779B97F4A7C15F39... i jeszcze na pare innych sposobów
Mi przypadła do gustu taka opcja:
Rytm bicia serca jest wyznacznikiem idealnych proporcji a tym samym obrazuje stan zdrowia, samopoczucie, temperament oraz żywotność człowieka. Nieodłącznie związany jest z oddechem i rodzajem przyjmowanej energii. Ogrom przekazywanych tą drogą informacji o różnorodnych częstotliwościach jest zaprawdę imponujący.
Ten specyficzny rytm odpowiadający boskiej harmonii, nie jest właściwy tylko człowiekowi ale osobliwie przenika cały wszechświat,
Wibracja dźwięku tworząc spiralną ścieżkę wyznacza czasoprzestrzenny łuk zstępujący i wstępujący, które określają stan rozwoju osobowości duszy oraz zewnętrzne warunki w jakich aktualnie się znajduje. W życiu człowieka znacząca zmiana następuje zazwyczaj co 12 lat
W skali makrokosmicznej każdy łuk liczy 12000 lat i przypadają mu 4 epoki w Indiach nazywane są one jugami: kali, dwapara, treta i satja odpowiadają one układowi kalendarza majów oraz greckiemu pojęciu żelaznego, brązowego i złotego wieku. Cykle te stanowią wieczne koła mayi, kontrastów i względności zjawiskowego świata. Człowiek rozwija się do poziomu w którym zdoła wymknąć się z więzienia dwoistości stworzenia i żyć w pełnej harmonii z wszechświatem. Poczym przechodząc na łuk zstępujący ponownie pogrąża się w niewiedzy i rozpoczyna cykl życia od początku w świecie mayi
"(...) Serce jest miejscem kontaktu Iskry Ducha, pra-atomu z krwią. Jest ono bramą, przez którą energia z pra-atomu może wpłynąć do krwi. Energia ta posiada wyższą wibrację i w ten sposób oczyszcza krew. Innymi słowy, nieczysta krew duszy naturalnej oczyszcza się w sercu dzięki energii Chrystusowej. Dlatego powiedziane jest: „Krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas ze wszystkich grzechów."

Test 2 ?

Jeez... Film się ściągnie za 30 minut. Jest mi tak potwornie nudno, że aż napiszę I tak nikt tego pewnie nie czyta
[po: kilka idiotycznych pytań wywaliłem]

1. Czego w tej chwili słuchasz?
The Birthday Massacre
2. Która piosenka wprawia cie w smutny nastrój?
Wiele.
3. Która piosenka jest najbardziej denerwująca?
Emilie Autumn Manic Depression, klawikord i elektryczne skrzypce przez przester. Ale świetna. O to chodziło?
4. Twoja wiecznie ulubiona kapela?
Rammstein
5. Niedawno odkryta kapela to?
Właśnie The Birthday Massacre
6. Najlepszy damski wokal?
Tori Amos (po namyśle pierwsze miejsce ex aequo ze Skin)
7. Najlepszy meski wokal?
Let me think... Till Lindemann?
8. Typ muzyki, w którym się najbardziej odnajdujesz?
Różnie. Mam dość eklektyczny gust, Na pewno NIE techno i hip-hop
9. Czego słuchasz, żeby się rozruszać/doładować?
Dark Tranquility, Graveworma lub innego jazgotu
10. Czego słuchasz na uspokojenie?
Easy listening. Tori, Regina Spektor, APC, Siddharta, etc
11. Ostatni duży koncert na którym byłeś?
z tydzień temu Natalie Cole na Torwarze
12. Której kapeli słuchasz ostatnio najwięcej?
check last.fm?
16. Najlepszy klip?
Aż wstyd się przyznać, ale z ostatnich klipów najlepszy to Rhianna - Umbrella hehehe... A tak ogólnie, to Siddharta - My Dice
17. Co puściłbyś w głosnikach podczas seksu, zeby nadać pikanterii?
Na pewno nie Prodigy
18. Jesli mialbys wybrac ulubiona piosenke - ktora bys wybral?
To się często zmienia... Jednak takim epokowym utworem był dla mnie The Dresden Dolls – Half Jack
19. Czy umiesz grac na jakims instrumencie?
Dawno temu trochę na basie, LO nie liczę, bo tam z jakichś dziwnych rzeczy nam kazali wydawać dźwięki
20. Masz mozliwosc spotkac sie z wybrana gwiazda, kogo wybierasz?
Jak na randkę to tylko z Shirley Manson A pogadać? Może z Jeordie Whitem
23. Byles kiedykolwiek na randce z jakims muzykiem?
Tia...
24. Jesli tak - jaki typ muzyki wykonywal?
Klasyczną
25. Jesli nie - czy chcialbys?
Z nią już bym nie chciał nigdy więcej
26. Czy masz duzo gadgetow zwiazanych ze swoim ulubionym zespolem?
Wibrator z lamą? Nie, żadnych nie mam. Znaczek fanklubów NIN i MansonPL
27. Co myslisz o hip-hopie?
Staram się wogóle o nim nie myśleć
28. Czy marzysz o tym, zeby zostac muzykiem?
Nie
29. Najlepszy damski zespol jaki znasz?
Całkowicie damski? Astarte Nie ma jak stado growlujących Greczynek
30. Najlepszy meski zespol jaki znasz?
Eee... Tego nie było już? Rammstein
31. Ostatni kawalek jakiego sluchales w radio?
Pamiętam, bo kończyłem kawę - Hadrien Feraud, ale nie pamiętam tytułu. Taki nowy francuski jazzman, Przeciętny
32. Co myslisz o muzyce klasycznej?
Wieloletnie przemyślenia i refleksje? Chyba nie mam tyle czasu w tym miesiącu, Korzenie dzisiejszej muzyki, ale jest jak z whisky - trzeba znaleźć swoją.
33. Co myslisz o muzyce country?
To samo co o disco polo. Tyle, że to myśli po angielsku
34. Co myslisz o death metalu?
Jakie czasy, taki death. Czyli skończył się dawno temu.
35. Ostatnia kapela (z tych wielkich) jaka widziales na zywo?
Manson w Pradze.
36. Jaka piosenka milo ci sie kojarzy?
Bananafishbones - Easy Day. Kojarzy mi się z porankami na Targówku i opowiadaniami mojego przyjaciela o czasach studenckich w Opolu
42. Kawalek, ktory najlepiej opisuje twoje zycie?
Kiedyś Disassociative, teraz... tia... Regina Spektor On The Radio
43. Czy znasz nazwiska wszystkich wykonawcow wystepujacych w twoich ulubionych kapelach?
Do piątego pokolenia wstcz Tylko jeśli zechciałem się bliżej przyjżeć biografii członków. Trudno mi ocenić procentaż.,
44. Czy wyglad fizyczny muzyka odgrywa jakakolwiek role i ma wplyw na to, czego sluchasz?
Nie. Słucham nawet Mansona
47. Czego sluchaja twoi rodzice?
Ojciec - pop i rock, ukochana kapela mamy: Rammstein. Chyba nic dodawać nie muszę
48. Czego sluchasz w tej chwili?
Znowu? Noir Desir A Ton Etoile
49. Czy nosisz koszulki swoich ulubionych zespolow?
Raczej nie, ale mam kilka MM i COF z dawnych czasów, które od czasu do czasu zakładam
50. Co myslisz o ludziach, ktorzy takowe nosza?
Widocznie lubią...
51. Do jakiej muzycznej subkultury zaliczylbys siebie?
Do ludzi, którzy nie dadzą się zakwalifikować do żadnej subkultury,
52. Ktora piosenka sie ciebie 'czepila' ostatnio?
Wspomniana Rhianna Umbrella, tylko bez tego rapera na początku
53. Spiewasz pod prysznicem?
Pod prysznicem nie. Czasem przy goleniu, W wannie bardzo często, bo mam zestaw głośników obok i zawsze czegoś słucham
57. Jak duza role w zwiazku dla ciebie odgrywa gust muzyczny partnera?
żadną
59. Sex, Drugs and Rock & Roll - czujesz to?
Czuję senność

jeśli ktoś doszedł do tego momentu to gratulacje, mi by się nie chciało...
astro

Test 2 ?

1. Czego w tej chwili słuchasz?
Nirvana - Smells Like Teen Spirit

2. Która piosenka wprawia cie w smutny nastrój?
Metallica - One
Marilyn Manson - Coma White, Lamb Of God, Man That You Fear
Led Zeppelin - Stairway To Heaven

3. Która piosenka jest najbardziej denerwująca?
wszystkie tokio hotel

4. Twoja wiecznie ulubiona kapela?
Marilyn Manson
Dżem
Nirvana

5. Niedawno odkryta kapela to?
Kat

6. Najlepszy damski wokal?
Within Temptation

7. Najlepszy meski wokal?
Marilyn Manson
Kurt Cobain
Rysiek

8. Typ muzyki, w którym się najbardziej odnajdujesz?
Rock, metal...

9. Czego słuchasz, żeby się rozruszać/doładować?
Marilyn Manson - This Is The New Shit

10. Czego słuchasz na uspokojenie?
Nirvany

11. Ostatni duży koncert na którym byłeś?
Wilki

12. Której kapeli słuchasz ostatnio najwięcej?
Marilyn Manson, Dżem, Nirvava

13. Najbardziej znienawidzona kapela
tokio hotel, green day, virgin

14. Piosenka, która wprawia cie w zadumanie
Metallica - One, Marilyn Manson - Coma White, Man That Your Fear i Lamb Of God
Dżem - list do M., Sen o Victorii

15. Zespół, który według ciebie świat powinien pokochać tak samo, jak ty?
Marilyn Manson, Nirvana, Dżem

16. Najlepszy klip?
Marilyn Manson - The Dope Show, Nirvana - Smells Like Teen Spirit

17. Co puściłbyś w głosnikach podczas seksu, zeby nadać pikanterii?
Nirvana - Rape Me

18. Jesli mialbys wybrac ulubiona piosenke - ktora bys wybral?
Dużo tegp...przede wszystkim Coma White, (s)AINT, Lamb Of God i Smells Like Teen Spirit, Hearth Shape Box nirvany

19. Czy umiesz grac na jakims instrumencie?
ucze sie na gitarze

20. Masz mozliwosc spotkac sie z wybrana gwiazda, kogo wybierasz?
Marilyn Manson

21. Czy jesteś w jakimś zespole?
nie

22. Jeśli tak, to jaką muzyke gracie i jaka jest twoja rola?
---

23. Byles kiedykolwiek na randce z jakims muzykiem?
tak.

24. Jesli tak - jaki typ muzyki wykonywal?
rock

25. Jesli nie - czy chcialbys?
byłam i chcę:D

26. Czy masz duzo gadgetow zwiazanych ze swoim ulubionym zespolem?
oooo tak :) koszulki, płyty, naszywki, przypinki, plakaty, flagi, pieszczochy, naklejki, wisiorki, kubki, breloczki i podkładki pod piwo

27. Co myslisz o hip-hopie?
syff

28. Czy marzysz o tym, zeby zostac muzykiem?
tak

29. Najlepszy damski zespol jaki znasz?
within temptation

30. Najlepszy meski zespol jaki znasz?
Marily Manson
Nirvana
Dżem

31. Ostatni kawalek jakiego sluchales w radio?
nie słucham radia

32. Co myslisz o muzyce klasycznej?
nie słucham

33. Co myslisz o muzyce country?
nie słucham

34. Co myslisz o death metalu?
rullezz

35. Ostatnia kapela (z tych wielkich) jaka widziales na zywo?
Wilki

36. Jaka piosenka milo ci sie kojarzy?
Smell Like Teen Spirit

37. Czy słuchasz kapel ktore wykonuja piosenki w innych jezykach niz twoj?
Tak, Nirvana, Marilyn Manson, Metallica, Led Zeppelin

38. Z jakim znanym muzykiem chcialbys uprawiac seks?
z Marilynem Mansonem

39. Najgorszy moment jaki ci sie przydarzyl podczas koncertu?
koniec koncertu:(

40. Smieszne sytuacje podczas koncertu?
padał deszcz

41. Smutne momenty podczas koncertu?
koniec koncertu

42. Kawalek, ktory najlepiej opisuje twoje zycie?
(s)AINT

43. Czy znasz nazwiska wszystkich wykonawcow wystepujacych w twoich ulubionych kapelach?
tak

44. Czy wyglad fizyczny muzyka odgrywa jakakolwiek role i ma wplyw na to, czego sluchasz??
nie ma znaczenia, ale Marilyn jest boski

45. Kogo ze slawnych muzykow wzialbys za meza/zone?
Marilyna Mansona

46. Ulubiony sound track w filmie?
Rock Is Dead

47. Czego sluchaja twoi rodzice?
nie słuchają

48. Czego sluchasz w tej chwili?
Nirvany, już było takie pytanie

49. Czy nosisz koszulki swoich ulubionych zespolow?
tak

50. Co myslisz o ludziach, ktorzy takowe nosza?
bracia:P

51. Do jakiej muzycznej subkultury zaliczylbys siebie?
metale/gothci

52. Ktora piosenka sie ciebie 'czepila' ostatnio?
Lamb Of God

53. Spiewasz pod prysznicem?
tak;]

54. Jesli tak, to co, jesli nie, to dlaczego?
Lady Punk - King

55. Wolalbys wyjsc za muzyka czy byc nim samemu?
Być muzykiem i wyjść za muzyka, oczywiście za Marilyna

56. Co kreci sie teraz w twoim walkmanie/discmanie?
nie posiadam,

57. Jak duza role w zwiazku dla ciebie odgrywa gust muzyczny partnera?
dużą. Mój partner jest metalem i ma swój zespół.

58. Hansonowie wlaza ci do pokoju - przedstawiasz im sie czy planujesz im wpierdolic?
jacy hansonowie?

59. Sex, Drugs and Rock & Roll - czujesz to?
ooo YEAH!!!

60. Spiewasz w toalecie?
tak;]

Wiersz opowiadający o radości wypływającej z bycia chrześcij

Znalazłam kila wierszy. Pomóżcie mi wybrać najlepszy :

1.Przypowieść

Pan Bóg uśmiechnął się i wtedy powstała ziemia,
podobna do jabłka złotego i do zwierciadła przemian.
Po niej powoli się sączą zwierząt dojrzałe krople
wstępując z wód w powietrza - drgające srebrem - stopnie.
A śpiew najcichszego z ptaków zamienia się w miękki obłok
i wtedy powstają chmury do ziemi i gwiazd podobne.
Więc knieje do mórz przychodzą i kładą włosy na wodę
i wtedy fale się barwią na kolor dojrzałej jagody.
Światło przenika do ziemi, a ziemia blask przygarnia;
bory wrastają w powietrze, powietrze od lasów - czarne.
Zwierzęta wnikają w korę, a kora porasta życie
i niewidzialne, w przestrzeni, wiruje ziemi odbicie.
Wtedy są wszystkie kolory, każdy od innych różny,
które są wszystkie te same pod szklaną kopułą próżni.
I zafrasował się Bóg, że sam swych dzieł nie ogarnie,
więc cisza złożyła się w fałdy, a światło stało się czarne
i z ciężkich kowadeł gór rosły łodygi ogniste,
a gromy w wysiłku kuły, zmarszczone w groźnym namyśle,
aż się wykrzesał z kuźni pod niebo od huku białe
z chmur i ziemi ulany - człowiek ciemny i mały.

Teraz uśmiechnął się Bóg i we śnie znużony oniemiał,
i do dziś błądzi wsród grozy człowiek ciemny jak ziemia.

Krzysztof Kamil Baczyński

2.

Anielskie śpiewają chóry
W gwiaździstym błękitów morzu,
Wśród nocnej ciszy, przy łożu
Sennej natury.

Śpiewają tej biednej ziemi,
Co wiecznie w świeżej żałobie
Jak matka płacze na grobie
Za dziećmi swemi.

Śpiewają ludziom, co dyszą
W codziennym a krwawym trudzie,
Lecz biedni, zmęczeni ludzie
Pieśni nie słyszą.

I tylko ci, którzy toną
W wielkiej miłości pragnieniu,
Ci słyszą w serc swoich drżeniu
Tę pieśń natchnioną!

Asnyk Adam

3.Jedni i drudzy
Asnyk Adam

Są jedni, którzy wiecznie za czymś gonią,
Za jakaś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
Lecz żyją walką serdeczną.

I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
I depczą pod swoją nogą.

Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i i zimni z pozoru,
Bo widzą walki daremność.

Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
I własne serce ich karze!

Gdy się spotkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
Wzajemnie zazdroszczą sobie.

Nieboszczyk stawia kolejkę



Tu leży moja teściowa. Gdyby żyła rok dłużej, leżałbym tutaj ja – przeczytasz na grobie w Săpânţa. Na najweselszym cmentarzu świata.

Czy można oswoić śmierć? Tak! – odpowiadają Rumuni mieszkający w zielonych dolinach Maramureszu, gdzie czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu. Najczęściej odwiedzanym miejscem regionu jest Săpânţa. W samym środku zabitej dechami wioski turyści przyjeżdżają zobaczyć… cmentarz. Najdziwniejszą nekropolię świata..

Śmierć się śmieje

„Tu ja spoczywam, Pop Teodor się nazywam / Drogie mi były owce, ich mleko i wiosny z nimi / Z pełnych wiader mleka czyniłem ser / Jedli wszyscy, kto miał życzenie / Drogie mi były owce liczne / wyruszyłbym z nimi w góry, lecz życie mnie opuściło, gdy miałem 75 lat”. Na nagrobku nieboszczyk podnosi do góry kieliszek pełen palinki, którą kilkadziesiąt lat temu wyrabiał w swej chałupie. „Piję za twoje zdrowie” – uśmiecha się szelmowsko. Obok rozradowana dziewczynka czeka, aż przejedzie ją taksówka pędząca z Sibiu, a jej sędziwa babuleńka pasie na łące stadko gęsi.

Zmarli w Săpânţa żyją. Kobiety tkają barwne dywany, mężczyźni jeżdżą traktorami, pracują w polu, tańczą. Wiemy, co robili, jak żyli, czy lubili wypić, łowić ryby, pojeździć na rowerze.

Zaczęło się nieśmiało, niepozornie. W 1935 r. utonął w Cisie miejscowy wieśniak. Cieśla Ioan Stan Patras wyrzeźbił na jego nagrobku kilka skromnych kwiatków. Pomnik wyciosał nie z kamienia, lecz z drewna, bo, jak powiadał, „ludzie Maramureszu żyli z drzewem i żyli z drzewa”. Po kilku latach, by osłabić tchnienie śmierci, dodał krótki wierszyk, a w dębowym drewnie wyrył obrazek przedstawiający śmierć topielca. Odtąd każda rodzina ukrytej w górach wioski chciała uhonorować zmarłych podobnym pomnikiem. Po latach wyrósł tu las 800 barwnych, bajkowych nagrobków. Wszystkie opatrywano wierszowanymi komentarzami. „Tu ja spoczywam / Stan się nazywam / Byłem policjantem tu i w Brasov / Byłem dobrym policjantem / Teraz was pozdrawiam i salutuję, bo już więcej się nie zobaczymy / Świat opuściłem w 68. roku życia”.
Wielki błękit

Kolor niebieski nie jest przypadkowy. To kolor raju – wyjaśniał coraz liczniej przyjeżdżającym tu turystom Patras. Po śmierci cieśli w 1977 r. tradycję rzeźbienia nagrobków przejął jego uczeń Dumitru Pop. Wielki błękit. Kolor nadziei. Nieba, które stoi otworem jak otwarta na oścież rzeźbiona maramuroska brama. Cimitirul Vesel nie jest wygłupem. To nie czarny, wisielczy humor. To raczej paschalny okrzyk św. Efrema Syryjczyka: „Szalony, kto śmierć uważa za sen mający trwać wiecznie”.
– W jakim smutku i nostalgii przywołujemy pamięć o bliskich, którzy odeszli z tego świata. Robimy to, gdy wszystko dookoła umarło, a listopad przerażająco wyzbyty jest z wszelkiej nadziei. W Rumunii mają inną receptę na oddawanie czci umarłym: robią to wiosną, gdy wszystko przepełnione jest pewnością odrodzenia tego, co umarło. Cmentarz w Săpânţa wyrósł z tej tradycji – opowiada Michał Kruszona, podróżnik, który Rumunię zjeździł wzdłuż i wszerz.

Pamiętam, jak zachwyciła mnie kiedyś piosenka Tomka Budzyńskiego. „U ludzi to niemożliwe, u Boga na wszystko jest czas. Zaświaty przyszły na świat i kręcą się wokół nas. I piją ze mną herbatę i sadzą cynie po wsiach” – śpiewał lider Armii. Ten sam zachwyt znalazłem w wiosce Maramureszu. Rumuni starają się oswoić śmierć. Ich pogrzeby kończą się korowodem jadących z włączonymi klaksonami samochodów i suto zakrapianymi ucztami. Gdy trafiłem na odpust w Sat-Şugatag ponad setka ludzi w barwnych regionalnych strojach wygodnie rozsiadła się wokół cerkwi na… cmentarzu. Niektórzy siedzieli wprost na grobach, a mężczyźni wieszali swe wypłowiałe kapelusze na krzyżach. Świat żywych mieszał się ze światem zmarłych.

Cmentarz w Săpânţa żegna łuną błękitu. Karpacki pasterz podnosi kielich pełen czerwonego wina. – Wypijesz za moje zdrowie? – pyta. Jak mógłbym odmówić?

Marcin Jakimowicz

Czytania na co dzień

Siódmy dzień w oktawie Narodzenia Pańskiego

(1 J 2,18-21)
Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst
nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów; stąd
poznajemy, że już jest ostatnia godzina. Wyszli oni z nas, lecz nie byli z
nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po
to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha. Wy natomiast macie
namaszczenie od Świętego i wszyscy jesteście napełnieni wiedzą. Ja wam nie
pisałem, jakobyście nie znali prawdy, lecz że ją znacie i że żadna
fałszywa nauka z prawdy nie pochodzi.

(Ps 96,1-2.11-13)
REFREN: Niebo i ziemia niechaj się radują

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu, ziemio cała.
Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię,
każdego dnia głoście Jego zbawienie.

Niechaj się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach
wykrzykują z radości.

Przed obliczem Pana, który już się zbliża,
który już się zbliża, by osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie,
a ludy według swej prawdy.

(J 1,14.12)
Słowo stało się ciałem i mieszkało między nami. Wszystkim, którzy Je
przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi.

(J 1,1-18)
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było
na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie
stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a
światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się
człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na
świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez
niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o
światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy
na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie
przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się
stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo
stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan
daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym
powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż
był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po
łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda
przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten
Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

Komentarz

Każdego dnia Kościół otwiera się na tajemnicę Wcielenia, na głębsze
poznanie i przyjęcie Słowa, które "stało się ciałem i zamieszkało między
nami". W Nim wszechmogący Bóg stał się nam bliski. W Chrystusie,
Bogu-Człowieku, odkrywamy niepojętą wartość i godność każdej ludzkiej
osoby. On przychodzi, aby zgnębionym ukazać swoją miłość, aby szukać tych,
co się zagubili, aby uzdrawiać chorych i wszystkim dać nadzieję życia
wiecznego. Wszystkim, którzy Go przyjmą, daje moc, aby się stali dziećmi
Bożymi.

O. Jakub Kruczek OP, "Oremus", Adwent - oktawa Narodzenia Pańskiego 2003,
s. 137

Saturia Keres

Spokojnie pozwoliła się wyprowadzić z kuchni. Usiadły w salonie przy kominku, w którym zdążyła w międzyczasie napalić dość spory ogień. Na twarzy i włosach zamigotała ruda poświata, nadając skórze dziewczyny bardziej ludzkiego wyglądu. Dalej była zmęczona po truciźnie.
-Zdejmij jeszcze tamte dwie..- wskazała dłonią, dwie niepozorne książki- i tą teczkę ze starymi pergaminami.- uśmiechnęła się wdzięcznie i otworzyła teczkę. Leżały w niej stare szkice opatrzone podpisami. Skomplikowane zaklęcia były tłumaczone przez kilka, czasem nawet kilkanaście kart pergaminu.
-Przepraszam za ich stan, ale jak na wiek, który mają to jest raczej perfekcyjny. Te zaklęcia- wskazała dwie pożółkłe strony- one są używane przy wyganianiu demonów, niestety nie jestem w stanie ani ich odczytać ani zrozumieć, pod spodem masz rysunek, jak powinno wyglądać 'pomieszczenie', w którym rytułał się odbędzie, no i wytłumaczenie wszystkiego, co się będzie działo.
Na chwilę zamilkła, po czym zaczęła kontynuować
-Moja matka była opętana przez upiora orków, pod jego wpływem zgodziła się być ich wieczną niewolnicą. Niewolnictwo polegało na tym, że raz w miesiącu oddawała im swoją krew. Oni tę krew mieszali z jakimiś specyfikami i tym poili płody, wtedy płody się rozwijają w dorosłe osobniki.- skrzywiła się lekko- Tylko, że krew... Musi być oddana dobrowolnie. Matka umarła kilka lat po przepędzeniu tego upiora, ale przysięga została. Muszę ją spłacać, do czasu jej naturalnej śmierci... Jeszcze jakieś 20 lat.- zamknęła na chwilę oczy próbując przypomnieć sobie każdy szczegół sprzed dziesięciu lat.
-To trwało dość długo, zanim się zorientowaliśmy, że jest opętana. Nie ważne w tym momencie jak. I szybko trzeba było coś zrobić. Cały rytułał trwał trzy dni. najpier mag musiał ustalić pogodę. Potrzebny do tego nów księżyca, bezchmurne nocne niebo, na którym widać najdrobniejsze gwiazdy. Dzień, słoneczny, las ze źródłem. Kolejna noc, mglista, kiedy duchy przeszłości wychodzą żebrać o przebaczenie i dzień... wilgotny dzień o zapachu deszczu. Strasznie skomplikowane, wiem. Ale to nie jest czarnomagiczny rytułał, nie rysuje się pentagramów, nie zapala czarnych świec. Potrzebne jest ognisko z brzozowego drewna. I... wiara wszystkich zgromadzonych, brak strachu i przerażenia, a z tym dużo trudniej. Potem matka kolejny dzień dochodziła do siebie. I wtedy najtrudniejsza rzecz... Potrzebna jest mikstura z rogu jednorożca... Z tym nie mamy problemów, bo mam, tutaj srebrne jednorożce to norma.- uśmiechnęła się blado.
-Pierwszej nocy, trzeba go przywiązać na polanie skąpanej w blasku gwiazd. Wetrzeć w czoło czarną ziemię, a potem spłukać źródlaną wodą. Dłonie trzeba lekko przypalić płomieniem. I czekać na wiatr. Wtedy mag śpiewał jakąś pieśń, po wypowiedzeniu wszystkich formułek. Zostawiliśmy matkę na całą noc, ciągle jednak ktoś był i obmywał jej czoło krystaliczną wodą- dziewczyna na chwilę przerwała by zaczerpnąć powietrza.- ogólnie cały trzydniowy cykl opiera się na oddaniu hołdu naturze. Bo samo wypędzenie demona, można zrobić od ręki w kilka sekund, ale wtedy on opanuje kogoś innego. Te wszystkie rytuały, które brzmią tak nieprawdopodobnie jak bajka... One są po to, żeby demona unicestwić.
Potem dzień, przenosiliśmy ją do źródła w lesie, które cały dzień było skąpane w słońcu. Ona musiała być zanurzona w tym źródle dwanaście godzin. Przy zachodzie słońca woda zaczęła się palić. Dosłownie. Matka dalej spała, ale z jej wnętrza dochodziło przerażające wycie. Miałam nadzieję nie słyszeć nigdy więcej czegoś takiego. Chcieliśmy ją wyjąć z płonącej wody, mag zakazał. Spędziła tam noc, spowita w mgłę, wtedy przyszły duchy, pomagały i wabiły demona. A potem nadszedł wilgotny dzień, tak jak zapowiedział mag. Musieliśmy przejść z nią do domu, ale tak, żeby jej stopy dotykały ziemi. W końcu na sam koniec, trzeba otworzyć jakąć żyłę i upuścić krew do brzozowego ognia, wtedy podobno już tylko resztki demona palą się w ogniu. Płomienie mojej matki były zielone.- uśmiechnęła się lekko.- reszta należy do mnie i do wywaru z jednorożca.

mój klub Wisła Kraków

Dzisiejsze serwisy internetowe obiegła wstrząsająca wiadomość! Wielka Cracovia potrzebuje stadionu Wisły, aby dopchać się do wymogów ekstraklasy! Coś niesamowitego, ten biedny, wiecznie uciśniony klub, zwrócił się do swego odwiecznego wroga, wróć tam wroga, zwrócił się do swojego ciemiężcy - o pomoc!

Ostatecznie jednak pomocy takowej - rzekomo - nie oczekiwał. Potrzebował mieć nas tylko w rezerwie. Tak na wszelki wypadek. Żeby na papierze widniało: tak mamy zapasowy stadionik, gdybyśmy ze swoim nie zdążyli.
Dziwna sprawa. Portal Interia cytuje wypowiedź wiceprezesa Cracovii, którą tenże człowiek wkrótce dementuje. Czy aby Interia nie jest własnością Comarchu i tego typu informacje posiada z pierwszej ręki? Błędne koło!

Jak trwoga, to do Wisły? Zacisnąć zęby, zamknąć oczy. Ważne, że do przodu.
I zupełnie nie ma znaczenia, że przez tyle lat ta wstrętna Wisła swoją potęgę budowała na plecach i garbie biednej Cracovii. Ma znaczenie, że można tę właśnie Wisłę wykorzystać teraz, do własnych celów. Wypada? Nie wypada? A kogo to obchodzi!

Nie wiem czy wiecie, ale to, że Cracovia nie ma własnego stadionu, na miarę potrzeb, to też wina Białej Gwiazdy. Gwardyjski klub załatwił sobie w magistracie pieniądze OD ZARAZ na remont swojego kurnika, a biedna Cracovia, choć to klub miejski, od miasta nie dostaje nic, jeżeli już to nie od razu, i już o wiele mniej, do tego z kolosalnym opóźnieniem.
Tak, tak, to przez Wisłę dopadła ich 20-letnia tułaczka po boiskach w Sieprawiu, Pińczowie, Staszowie, Gorzycach i innych sympatycznych miejscach. No i na koniec, Wisła odpowiada za: dziurę ozonową, gruźlicę, koklusz i wycinanie lasów tropikalnych!

Dlaczego nie lubię rywala zza Błoń? I czemu radują mnie wszystkie jego potknięcia? Z jednej przyczyny. Bo kocham Cracovię za jej "nie za wisłość". Gdyby sukcesy Wisły zawsze były wywalczone w sportowej rywalizacji z Pasami - może nawet biłbym im brawo. Tak jednak nie jest. Potęga Wisły była i jest nadal budowana kosztem Cracovii (...) I choć kibice GTS Wisła wypierają się swoich korzeni - ostatnie dni przyniosły kolejny przykład zarówno na to, ze Wisła będzie rozwijana kosztem Cracovii, a także, że nadal jest to klub gwardyjski. - czytamy na stronie internetowej „Teraz Pasy”.
Jak wyżej stoi - Wiśle, Pasiaki, wypominają bez końca rzekome gwardyjskie korzenie i na ten temat można pisać prace magisterskie, a może i doktorskie. Ja jednak powiem jedno, bo tą gwardyjską Wisłę pamiętam dobrze i wcale się jej nie wstydzę. Gwardyjską to my mamy jedynie marną łodygę, do tego dawno odciętą, bo korzenie posiadamy o wiele głębiej zapuszczone, sięgają bowiem początku poprzedniego stulecia, gdy o komunie nikt nie słyszał, a gwardyjność miało całkiem inny synonim!

Kawałek dalej wspaniały, jakże refleksyjny, obiektywny i merytorycznie przygotowany autor pisze:
Niestety - mnie wychowano w ten sposób, że hipokryzja mnie mierzi. Co odpowie na dzisiejszą propozycję swojego wiceprezesa?
Zwłaszcza, że ponoszą go emocje i pisze dalej:
Wroga mieć należy. Nic tak bowiem nie jednoczy i nie pozwala przetrwać trudnych chwil, jak wspólny nieprzyjaciel. Kibice w Szczecinie i w Lubinie "pod ręką" takiego wroga nie mają - więc wyżywają się na nas (...). A nam to zwisa, bo:
"Bo w nienawiści do tej drużyny
tak wychowano, wychowano nas
I bez powodu, i bez przyczyny
śpiewamy dziś na cały świat..."

Abstrahując i wracają jednak do meritum, ostatnie wydarzenia, które dotknęły naszą - jakże wspaniałą - sąsiadkę zza Błoń chyba rzucają się im wszystkim na głowę.
Spektakularny awans, nie przeczę, spowodował prawdziwą sodowszczyznę na Kałuży. Kibice tego klubu już od dawna uważają, że to Pasy są najbardziej medialnym klubem w kraju. Megalomania? Skądże znowu, nawet ja, wiślak z krwi i kości, przyznaję: nie ma bardziej medialnego klubu w Polsce! Zwłaszcza, że do władz pcha się - mająca identyczne barwy - Samoobrona. Stworzą duet iście komercyjny. Po naszym wejściu do Unii nic bardziej komercyjnego w Polsce nie ma!

Nic to, że się przy okazji fety pokłócili. Ważne, że wreszcie znaleźli się w ekstraklasie, gdzie miejsce należy im się z urzędu. Wszak to najstarszy polski klub! Te prawdziwe, pierwsze polskie kluby z Lwowa, nie mają nic do powiedzenia. Więc ciemnotę wszystkim dookoła wciskać można.

Cracovia w I lidze walczyć będzie o miejsce w pucharach, ba tam w pucharach, kibice w biało-czerwone pasy już widzą ją na mistrzowskim tronie! I bardzo dobrze, nie ma to jak najbardziej medialny klub, na najwyższym, należnym im miejscu, a że odrobina pokory wskazana być powinna? Co to kogo obchodzi?
Bójcie się chamy, do I ligi wracamy!
Bójmy się więc, bo jeszcze nie jeden raz zaskoczą nas wszystkich!

Niech żyje! Kto? Jak to, kto?

Źródło: Wislaportal