Strony o matematyce

Cytat:
http://freespace.virgin.net/vernon.jenkins/First_Princs.htm

a to jezeli chodzi szczegolnie o liczbe pi lub e ?



Jesli jestes zainteresowany ciut podobnymi "naukowymi"
teoriami to polecam ksiazke:

Uczniowie czarnoksiężnika. Nauka, która zbłądziła.
A. K. Dewdney, Tajemnice nauki, 1997.

W ostatnich latach, dziesiatkach lat, obserwuje sie coraz
wieksza ilosc naukowych bredni - od matematyczno-fizycznych
"wielkich" teorii (ktore jednak latwo obalic) przez
ekonomiczne, po chociazby medyczne. Niestety te ostatnie na
przyklad sa bardzo trudne do obalenia (dla przecietnego
czlowieka). Ludzie wierza hochsztaplerom stosujacym
homeopatie, bioenergoterapie, akupunkture etc., a sa to
przeciez nawieksze oszustwa jakie mozna uslyszec.

Ale to nie grupa do takich dyskisji. EOT.

 

Strony o matematyce

Cytat:

| http://freespace.virgin.net/vernon.jenkins/First_Princs.htm

| a to jezeli chodzi szczegolnie o liczbe pi lub e ?

Jesli jestes zainteresowany ciut podobnymi "naukowymi"
teoriami to polecam ksiazke:

Uczniowie czarnoksiężnika. Nauka, która zbłądziła.
A. K. Dewdney, Tajemnice nauki, 1997.



postaram sie z nia zapoznac...

Cytat:W ostatnich latach, dziesiatkach lat, obserwuje sie coraz
wieksza ilosc naukowych bredni - od matematyczno-fizycznych
"wielkich" teorii (ktore jednak latwo obalic) przez
ekonomiczne, po chociazby medyczne. Niestety te ostatnie na
przyklad sa bardzo trudne do obalenia (dla przecietnego
czlowieka). Ludzie wierza hochsztaplerom stosujacym
homeopatie, bioenergoterapie, akupunkture etc., a sa to
przeciez nawieksze oszustwa jakie mozna uslyszec.

Ale to nie grupa do takich dyskisji. EOT.



nie tyle, ze wierze co ktos powie i twierdzi ale sam sprawdzam na gruncie
naukowym, ale zeby cos obalac to najpierw trzeba to poznac zeby moc sie na
jakis temat typowiadac.

SYN

to nie zespół tylko David Dewdney (ciekawe nazwisko ale jego muzyka nie dudni

większość jego płyt to kwintesencja starego berlina. mellotrony, płynące powoli sekwencje, solówy na analogach, kosmiczne gwizdy itp.
styl żywcem z lat 70, podobnie jak ostatnio FSP ale nie tak dynamiczny.
posłuchaj zwłaszcza Soundwave Traveller, tytułowa suita z tej płyty to majstersztyk który urzeka każdego, dobrze że Ziemowit to ściągnął.
również Skyline polecam, Thru The Syngate nieco mniej. innych albumów nie znam, może ktoś inny. aha, płyta Orange to podobno odejście w stronę nowej elektroniki, jest całkiem inna od pozostałych, ale pewnie ciekawa.

Czego teraz słuchacie

Oto moja lista utworów ,które czekaja w kolejce do wysłuchania:
1.Ron Boots - Liquid sructures in solid form
2.Rainbow serpent -Entrance/cd Silver Blue/
3.Syn/DavidT.Dewdney/- Cydonia / cd Synphara/
4.Craig Padilla -Moon Tides /cd Genesis/
5.Volt - Soaring beneath the surface /cd Through the rings/
6.Volt - Extinction /cd Volt.HjVi//
7.Free System Projekt - Moyland part 3/ cd Gent Live/
8. Ron Boots- Acustic shadows /cd Acustic Shadows/
9. Gert Emmens&Ruud Heij - Liquid ore finding its way /cd Silent witnesses.../

 

Język czasopism komputerowych

Szczerze pisząc to nie jestem 100% pewna czy coś konkretnego tu znajdziesz, ale niestety temat nie jest banalny, szkoda że się nie pokwapiłeś wcześniej do chociażby poszukania pomocy. W tym momencie mogę jedynie podać coś co może się kojarzyć z literaturą i komputerem. Stricte artykułu dotyczącego języka w czasopismach komputerowych nie znam, może z tej literatury coś Ci się przyda (jeśli nie jest za późno). [Znalazłam też, przed chwilą, prawie identyczny temat pracy semestralniej na II roku dziennikarstwa - Język w polskiej prasie komputerowej (no ładnie!), niestety pracy żadnej.]

Anusiewicz J. [1992], Potoczność jako sposób doświadczania świata i jako postawa wobec świata, [w:] Potoczność w języku i w kulturze, pod red. J. Anusiewicza i F. Nieckuli, Wrocław: Wiedza o Kulturze.

Bartmiński J. [red., 1993], Encyklopedia kultury polskiej XX w., Wrocław: Wiedza o Kulturze.

Bartol-Jarosińska D. [1990], Społeczny wymiar języka w ujęciu językoznawczym, „Przegląd Humanistyczny” R. XXXIV, nr 5–6.

Bolter J.D. [1990], Człowiek Turinga. Kultura Zachodu w wieku komputera, przeł. T. Goban­‑Klas, Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

De Kerckhove D. [2001b], Powłoka kultury. Odkrywanie nowej elektronicznej rzeczywistości, wprow. i oprac. tekstu C. Dewdney, tłum. W. Sikorski, P. Nowakowski, Warszawa: Mikom.

Goban-Klas T. [1999], Media i komunikowanie masowe. Teorie i analizy prasy, radia, tele­wizji i Internetu, Warszawa-Kraków: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Goban-Klas T. [2001], Zarys historii i rozwoju mediów. Od malowideł naskalnych do multimediów, Kraków: Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej.

www.pbw.kielce.pl/nowe_zestawienia/dokument15.pdf [możesz sobie przejżeć, tam jest bibliografia dotycząca języka prasy]

troszeczkę informacji masz na tym forum w temacie: Język komputerowców z dn. 22 listopada 2008 (zawsze możesz napisać wiadomość prywatną z prośbą o pomoc do użytkownika Agnieszka88)

Mam nadzieję, że coś się z całego tego spisu przyda (się powtórzę - jeśli nie jest za późno)

powodzenia

Czego teraz słuchacie

SCHULZE KLAUS-JUBILEE EDITION #16 Nightwind Studio, 1973Minuet Studio,
1973Signs of Dawn Studio, 1973Phonetisches Plakat Studio, 1979Study for
Brian Eno Studio, 1970 Study for Philip K. Dick Studio, 1972 German
Interview with KS in 1979
jedna z najciekawszych płyt z Editionów. Szczególnie elektryczne organy
zNightwinda i gitara w Minuecie
SCHULZE KLAUS-JUBILEE EDITION #17 Dans Un Jardin Concert, 1979 Faster Than
Lightning Concert, 1979 Study for Terry Riley Studio, 1971
Niestety nudy. Nawet Faster w manierze Time Actora
SYN -SOUND TRAVELLER (02) To moje pierwsze spotkanie z tym "berlińczykiem".
David T. Dewdney robi NBS idealnie naśladujący stare, dobre brzmienia lat 70
tych czyli coś dla fanów Redshift czy Arcane. Słucha się
wyśmienicie -Soundwave Traveller to Berlin z domieszką Space Music,Freefall
imitacja brzmień TD z początku lat 80 tych z psychodelicznym zakończeniem,
Sonus (Part 3) dynamiczny NBS. Warto.
TANGERINE DREAM-INFERNO(DVD)'06
najciekawsza muzycznie według mnie interpretacja prze Froese, Dantego. Fajne
dodatki - jak przygotowywano koncert i o oszałamiających kostiumach dla div
udzielających się wokalnie. Ale ogólnie dla hard fanów.
VOLLENWEIDER ANDREAS-MAGICAL JOURNEYS(DVD)'06
Panowie w pewnym wieku mają ciągoty zrobienia czegoś na sale koncertów
symfonicznych (Schulze -Totentag, Froese -Divina Comedia, Vangelis-Mythodea)
i dołączył do nich Vollenweider. Płyta DVD bowiem zdominowana jest przez
orkiestrowe Tales Of Kira Kutan i Wolkenstein ktore jak żywo przypominają
hollywodzkie OSTy, ale mamy też smaczki - Cosmopoly i przede wszystkim
tokijski koncert z 1987 roku z trasy Down To The Moon - ten polecam
szczególnie -zmienione aranżacje, nieznane utwory.
PYRAMID PEAK-RANDOM EVENTS'00
It's Alive!!! Uważałem że główna gałęź muzyki el jaką jest szkoła berlińska
drepcze w miejscu -czasem zdarzały się płyty wywołujące przyspieszone bicie
serca aż wreszcie ...FISH'N'LOVE'(01)'06 -świetne ale jedna jaskółka wiosny
nie czyni , HIMALAYA'93 coraz ciekawiej ale nie ma co chwalić dnia przed
zachodem słońca no i w końcu ta płyta... duet Axel Stupplich i Andreas
Morsch to zdecydowanie najlepsza kapela tego gatunku. Nawet Arc pozostał w
tyle. No ale przecież Axel także solo jako Axess jest fenomenalny.
SUMMERS ANDY-MYSTERIOUS BARRICADES'87
Basista The Police w ciekawych, niekonwencjonalnych pejzażach muzycznych
łączących styl Pata Metheny z ambientem. Ciekawe
SCHULZE KLAUS-JUBILEE EDITION #18 Verblüffe sie! Studio, 80s Seltsam
Statisch Studio, 1983 Kompromisslose Invention studio 80's Maxxi studio 1985
Utwór drugi z mojej ulubionej sesji Drive Inn swietny do samochodu, trzeci
idealnie przypomina szaleństwa Schnitzlera, a czwarty kojarzy mi sie z
serialową muzyką typu Mc Gyver

Czego teraz słuchacie

SYN (DAVID T. DEWDNEY) –THE GLASS BRIDGE’00
The Glass Bridge Parts I – III. Pierwsze osiem minut pływa w dźwiękach m.in. zapożyczonych z Chariots Of Fire Vangelisa a potem zaczyna się NBS w klasycznym stylu początku lat 70 tych. W końcu tempo zwalnia i znów pływamy w spokojnej, nastrojowej idealnej na letni wieczór poświacie dźwiękowego gobelinu. Shadowfall zaś zanurza nas w brzmieniach TD z czasów Encore w nastrojowym ale strawnym układzie. Heart Of Orion Parts I – IV to hołd dla Vangelisa i jego glissand na Yamasze plus stałe składniki typu gongi, kotły z tym że większość materiału sprawia wrażenie że mamy tu do czynienia z wczesnym „apokaliptycznym” Vangelisem. Bardzo interesująca płyta.
NAMLOOK PETE & ATOM -ELECTRO’11.03.96
Pete Namlook i Robert Görl w Perfect Body I tworzą niby to batalistyczne odgłosy z kosmosu, w II zaś wprowadza element elektroakustyki i eksperymentu niestety zamordowanego przez dodanie techno, house i tego rodzaju wynalazki. III wrzuca nas w głębiny kosmosu by przy końcu przejść do el poszukującej. IV to znowu elementy techno i elektro ale w bardzo interesującej oprawie. A V to zaskakująco ciekawe typowe el. Czemu nie?
TANGERINE DREAM –SPRINGTIME IN NAGASAKI’07
Jakoś nic tu nie zaskakuje i jak na TD to zbyt mało aby mówić o ciekawej płycie- jest kilka zgrabnych momentów ale ogólnie raczej brzmi to jak konfekcja...
NAMLOOK PETE & ATOM HEART-JET CHAMBER 2’6.06.96
Inner Rotation - te breakbitowe łamańce w tle psują odbiór całości –na nie. Złe wrażenie zaciera znakomite Calm Box łączące ambientowy spokój z nerwowymi nowymi brzmieniami –znakomite! Outer Rotation rozpoczyna minimalizm ale niestety znów wkracza breakbeat –denerwuje ale jakoś da się strawić. Na szczęście na koniec znów powraca bardzo dobry minimalizm. Całość trudno ocenić jednoznacznie.
VOLODIN ALEXANDER-REFLECTIONS OF TIME’04
Wydawnictwo rozpoczynają niezwykłe elektroakustyczne zabawy płynnie przechodzące w niepokojący ambient. Ale to właśnie elektroakustyka rządzi na tej płycie. Niesamowite zbitki sampli i odgłosów tworzą unikalną wartość dodatnią dla słuchacza (zalecane słuchawki). Sporo tu też wyszukanego ambientu. Volodin to jedna z gwiazd rosyjskiego labelu Electroshock specjalizującego się w ambiencie a jest po nauce w moskiewskim Centrum Termen studio nagrań muzyki elektroakustycznej. Mając zaledwie 21 lat został laureatem "30th International Competition of Electroacoustic Music and Sonic Arts in Bourge 2003" co świadczy o jego talencie. Jak na razie ta płyta jest jedyną w jego dorobku.
NAMLOOK PETE & GOERL ROBERT-ELECTRO 2’13.01.97
Recent Organic Discoveries to nieustające zabawy brzdąknięciami, brzmieniami które pojedynczo w delikatnej oprawie atakują nas w tej 10 częściowej suicie. Znowu Pete Namlook i Robert Görl. Dla lubiących elektronikę poszukującą. Czyli dla mnie też...

Płaszczaki - dwuwymiarowe istoty


Ten nóż nie przekroi niczego w świecie płaszczyzny

Kod bibli i inne smuty, nijak się mają do ciekawostki płaszczaków,

kilka słów o nich:

---
Płaszczaki to dwuwymiarowe istoty, dla których całym wszechświatem jest płaszczyzna. Wprawdzie nikt ich nie widział, ale i tak wiemy wiele na ich temat.
Wydaje się, że człowiek pogodził się z myślą, że nie jest jedynym rozumnym bytem we wszechświecie. Są tacy, którzy oczekują z niecierpliwością na dowód istnienia Płaszczaków. Nie marnując czasu, starają się poznać te istoty siłą wyobraźni i intelektu.

Płaszczaki żyją na płaszczyźnie i nie dostrzegają nic poza nią. Pierwszym, który nadał nazwę temu światu, był angielski teolog i znawca literatury E. A. Abbott. W 1884 roku napisał swoją najsłynniejszą książkę, zatytułowaną "Flatlandia" *, opowieść o dwuwymiarowej krainie zaludnionej figurami geometrycznymi. Powieść znalazła szybko wielu wielbicieli i zdobywa nowych do dziś. Bawi i prowokuje do myślenia. Szybko się jednak okazało, że Flatlandia według Abbotta, choć tak inspirująca, byłaby znacznie ciekawsza, gdyby zamieszkiwały ją nie figury geometryczne, ale istoty podobne do ludzi. Przyjmując właśnie założenie możliwie największego podobieństwa świata Płaszczaków do naszego, wymyślanie tego świata staje się pasjonującą zabawą. Przedstawię kilka rezultatów tych dociekań, co być może zachęci Was do dalszych poszukiwań. Już sam wygląd Płaszczaka jest tematem gorących dyskusji. Największą popularność zdobyła koncepcja A. K. Dewdneya. Pod koniec lat siedemdziesiątych naszego wieku opublikował on kilka prac, w których udowadnia możliwość istnienia Świata Płaszczyzny. Ustanawia podstawy fizyki, chemii i biologii, a także przedstawia liczne konsekwencje praw natury. Jego Płaszczak ma dwoje oczu, po jednym z każdej strony ciała. Dzięki temu nie można niezauważenie zajść go od tyłu. Rozmyślając nad budową Płaszczaka starajmy się, by jak najmniej różnił się od nas. Musimy jednak pogodzić się z tym, że nie zawsze pełna analogia jest możliwa. Klasycznym tego przykładem jest odpowiedź na pytanie: Czy Płaszczak może mieć układ pokarmowy taki jak my? Nie, ponieważ rozpadłby się wtedy na dwie części!

Narzędzie w kształcie naszego noża niczego nie przetnie w płaskim świecie. Może zaledwie służyć do rozpłaszczania bochenka chleba. Kromki łatwo ciąć ostrym klinem. Łyżką przypominającą naszą Płaszczak łatwo nakarmi sąsiada siedzącego naprzeciwko, ale nie trafi do własnych ust (nie może obrócić ręki!). Sprytnie omija ten kłopot "podwójna" łyżka. Wykorzystuje ona fakt, że w czasie przelewania zupy z jednego wgłębienia do drugiego nie może ona wylać się "na boki".

Płaszczak pisze na kartkach papieru w kształcie odcinka i posługuje się alfabetem podobnym do stworzonego przez Morse'a. Zna wiele instrumentów, maluje, rzeźbi. Gra w karty i, uproszczone wprawdzie, nasze gry planszowe. Jednak sporo ziemskich zabaw traci na atrakcyjności. Wystarczy pomyśleć o dryblingu w piłce nożnej czy trafianiu do dołka w grze w golfa. Chodzenie na szczudłach jest zbyt łatwe, by było zabawne, a wyprzedzenie rywala w czasie wyścigu zbyt trudne. Płaszczak ma mniej od nas kłopotów z utrzymaniem się na lotni. Ciekawe, jak sobie daje radę na desce surfingowej. Pytania takie można mnożyć w nieskończoność i, co najatrakcyjniejsze, na większość z nich nikt jeszcze nie odpowiedział. Mamy więc wspaniałą okazję, by połączyć ścisłe rozumowanie z wyobraźnią.

----
My żyjemy w świcie 3-wymiarowym, to jest namacalne.
Ale śa wśód nas (w świeci równoległym) istoty - płaszczaki.
Czasem widac je jak przechodzą, głównie cienie na ścianach.

Były kilka spektalukarnych nagrań płaszczaków na video, ten najbardziej znany to z meczy Real-Barcelona w 1998 r.
kiedy to na murawie każdy piłkaż miał 4 cienie od lamp, gdy nagle od Raula wybieł cien piaty i podązał w stronę trybun.
Oraz setki innych relacji.
Więcej na ten ciekawy temat jest na:

[http://www.gwo.pl/parts/home/index.php?menu=107&main=111]

Mini Recenzje

AKIKAZE-AQUARIUS’04
Ten piąty krążek w dorobku Pepijna Couranta zbiera nagrania zrealizowane podczas sesji robionej zimą 1989/90 w rodzinnym holenderskim Groningen a wydaną w 1990 roku na MC. Pepijn zmiksował i na nowo nagrał te stare kompozycje w 2001 roku ale dopiero dzięki pomocy Eric’a Snelders’a wydano z nimi 3 lata później CD. Koncepcyjnie zawartość płyty inspirowały dynamiczne zmiany w 20 wieku i wizjonerskie poematy Williama Blake’a. Wstępem Fin De Siecle I –Storm Cloud stara się uszlachetnić swe nagrania tworząc wrażenie artystycznych poszukiwań elektroniczną fugą w stylu Bacha. Ale już Crisis wskazują jaka będzie zawartość właściwa albumu- delikatne dźwięki zestawione z łomocącą perkusją. Te opozycje np. World Of War gdzie ciekawy nostalgiczny wstęp zastępują szybki loopy na przemian spokojne i dynamiczne, kontynuuje w kolejnych kompozycjach. Najciekawiej jak dla mnie brzmi berlińska suita Sunrise In Futuria z tym że daleko tej płycie do znakomitej „In High Places”. Ale polecam.
FUCHS URS-FIELD OF VISION’04
Obok Fuchsa na tej płycie pierwszoplanową rolę odgrywa Helmut Zerlett, którego unikalnym stylem gry na fortepianie zachwycił się Urs, który zaproponował mu nagranie wspólnej płyty. Zaprosili do studia paru specjalnych gości m.in. Heilheckera i Kagermanna i w cztery tygodnie stworzyli to dzieło jako swoisty prezent na 40 ste urodziny Fuchsa w 1996 roku. Materiał przeleżał 8 lat aby jak dojrzałe wino ujrzeć światło dzienne w 2004 roku. Już Sixty Answers To Thirty Three Questions ukazuje oblicze tego wydawnictwa –to muzyka instrumentalna wysokich lotów. Tu mamy piekne, rozmarzone granie z gitarą i żeńską wokalizą na pierwszym planie oraz dodaniem saksofonu, wibrafonu tworząc niesamowite, nostalgiczne rozleniwienie. Tę metodykę stosuje w kolejnych utworach by w Max Quincy dać upust metafizycznej impresji na flet i fortepian, repryzie pierwszego tematu. Choć można by tu odnaleźć typowe New Age (Mystic Dance) ogólnie to jednak muzyka instrumentalna, idealna na koniec na odsłuch do chwytania ostatnich promieni odchodzącego letniego słońca. Polecam.
KAMAL - MISTRAL’94
Wkładka straszy że wykorzystano we wszystkich nagraniach Audiologic Psycho Acoustic Processor. Jak czytam takie rzeczy delikatnie mówiąc z rezerwą wrzucam do odtwarzacza taką płytę...Ale to przecież urodzony w Niemczech, Australijczyk Kamal więc to tylko takie zmyłki że niby kolejny nawiedzony szaman New Age. Sporo na tej płycie asocjacji z Contemporary Jazz (brzmienie gitary basowej, saksofon sopranowy, wokalizy –sztandarowy przykład utwor tytułowy). Ale generalnie króluje delikatne, spokojne i ładne New Age serwowane w bardzo smaczny sposób. Na końcu (Within A Rainbowed Sea) przez dłuższą chwilę słuchamy szumu morza ale co to w porównaniu z GENE, którzy wydając dwa podwójne wydawnictwa CD dwie płyty oddali na zapis fal oceanu... Szczerze polecam.
MR. LEE –EARTH DYE’08
Krzysztof Okrojek, jeden z finalistów Day Of Electronic Music Cekcyn 2008, wydał debiutancki krążek zawierający siedem kompozycji. Ktoś mniej zorientowany móglby nazwać to el popem gdy tymczasem te kryteria spełnia jedynie lżejszy No Dance. Reszta ma wyraźnie cechy ME z wyższymi aspiracjami. Mój ulubiony Teothiuacan doczekał się przeróbki z wzbogaceniem aranżacji m.in. o wokalizę i wytłumiony bit z pozostawieniem oryginalnego zrębu utworu ale szczerze jakoś przyzwyczaiłem się do surowizny wersji pierwotnej. Ogólnie słucha się bardzo dobrze, to profesjonalne granie więc szczerze polecam.
NEW COMPOSERS-DELTA PLAN’04
Z początku brzmi to jak rasowe el aż tu nagle głośny chillout swoja drogą znakomity (White Island) . I ciąg dalszy właśnie jest taki ;lekkostrawny, wpadające w ucho, chwytliwe melodie. Z tym że od Today's Weather zaczyna się jakby druga część płyty gdzie w wprowadzającą niesamowitą błogość dźwięki wprzęgnięto lekcje języka rosyjskiego dla obcokrajowców co daje hipnotyzujący efekt. Dlatego polecam.
PAR EXAMPLE (Ton Haring &Eric Van Baaren)-PHAROS’04
To archiwalne nagrania nieistniejącego holenderskiego duetu Ton Haring ,Eric Van Baaren, zrealizowane w kwietniu i maju 1989 roku na analogowych instrumentach bez użycia jakichkolwiek komputerów, do których Quantum Records jako odkurzonych taśm demo powróciło w 2003 roku wydając je na tymże CD. Flarepath to melodyjne noisy el –ściana dźwięków, łomocząca perkusja, wszystko to jednak ma ciekawą fakturę. Cometary Impulse to przypływy i odpływy bogatych w ornamentacje ambietowych dźwięków przechodzących w rozmazaną melodię przekształcające się w porywające, znakomite postprogresywne granie w stylu Marillion z czasów Fisha. Niestety suita Pharos rozmywa bardzo pozytywne wrażenia. Zdaje się że panowie nie mieli za bardzo pomysłu i ambientowo rockowe rozważania nużą.
ROGIER-FROM THE SHADOW OF THE SUN’04
Te nagrania zebrane z lat 1998 – 2003, które Holender Rogier Van Gaal (rocznik 1973) zdecydowanie na myśl przywodzą syntezatorowo fortepianowymi pasażami okraszonymi wstawkami orkiestrowymi patetycznym nastrojem najsłynniejszego Greka wsród el muzyków Vangelisa. Trudno tu mówić o pastiszu bardziej Rogier jest wiernym uczniem mistrza i trzeba przyznać że robi to znakomicie choć próbuje wylamać się z tej konwecji poprzez choćby, niepotrzebnie, dodanie techno bitu (Into The Mountains). Wszyscy vangelisomaniacy do których i ja się zaliczam będą wniebowzięci. Tym którzy lubią zgrabne melodyjne granie w pamiec na pewno wbija się znakomite Closer To The Truth Part 2, Himalaya Mountains, Dream...Gorąco polecam.
STEARNS MICHAEL & SUNSINGER RON & ROACH STEVE-KIVA’95
Dla Stearns’a sięgnąłem po tą kolaborację gdzie indiańskie śpiewy wspomagane etnicznymi instrumentami okraszone na przykład potężnymi uderzeniami basu przypominającymi apokaliptyczne gromy tworzą podniosły, patetyczny nastrój. Im dalej w las tym coraz bardziej odważnie z tej muzyki wydziera etno ambient. Polecam jako tło do nocnych obserwacji a szczególną moją uwagę zwrócił East Kiva (Calling in the Midnight Water) gdzie mamy sporo syntezatorowych zawiesin idealnie wpasowujących się w mroki muzyki z Blade Runner.
SHANTI OLIVER-SHAMAN 2’00
Dziś 60-letni Oliver Shanti czyli Ulrich Schulz karierę muzyczną rozpoczął jeszcze w latach 60. XX wieku, jako nastolatek grając na gitarze w portowych ulicach powojennego Hamburga. W wieku 14 lat udał się do Paryża a później na Karaiby. Mieszkał też w Amsterdamie, Berlinie, Kalifornii oraz Północnej Afryce. Śpiewał w klubach nocnych oraz zajmował się różnymi pracami na swoje utrzymanie. Na początku lat 70. organizował koncerty muzyki folk. Zaprzyjaźnił się też ze znanym szkockim artystą Donovanem. Po muzycznym festiwalu w libańskim mieście Baalbek zafascynował się muzyką orientalną. Postanowił zniknąć z życia publicznego i lata 1973-1980 spędził w indyjskiej dżungli nieopodal rzeki Ganges. Odnaleziony przez przyjaciół powrócił do Europy i do pracy na scenie muzycznej.Razem z dźwiękowcem Veitem Waymanem, multiinstrumentalistką Margot Vogl-Shanti otwiera wytwórnię muzyczną SATTVA Music. Pierwszą produkcją była płyta Frieden Shanti Peace. W późniejszych latach wydawał kolejne płyty. Jego najbardziej znane Tai Chi, Well Balanced, Alhambra osiągnęły ponad 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy. Tworząc muzykę opierał się na osiągnięciach etnicznych muzyków z różnych stron świata. Jego wytwórnia współpracowała z takimi artystami jak m.in. Rick Wakeman oraz Gandalf. W 2002 roku wyszło na jaw, że jest podejrzany o molestowanie seksualne 116 dzieci w tym 5 ciężkich przypadków. Muzyk zniknął ze swojej portugalskiej posiadłości i od tej pory ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Niemiecka policja z Monachium wystawiła list gończy oferując 3000 EUR. nagrody za informacje. 29 czerwca 2008 roku został aresztowany w Lizbonie w Portugalii... Ta część jest duża ciekawsza muzycznie bo to luźne wariacje na tematy indiańskie z dużą ilością recytacji z indiańskich rytuałów a sam krążek to apel o uwolnienie jednego z przywódców indiańskiego ruchu oporu. Generalnie Shanti robił dużo lepsze rzeczy...
VERDEAUX CYRILLE & XOLOTL BERNARD-PROPHECY’81
Xolotl oprócz muzyki el znany jest z zainteresowań buddyjską kulturą Tybetu, mitologią Majów i Azteków co przelewa na osadzone w tym kręgu wizji obrazy, które często są zarazem okładkami jego płyt a poza tym bawi się w fotografię i pisanie. Verdeaux to bardzo interesująca postać-człowiek, który już w wieku 14 lat rozpoczął naukę w prestiżowym Francuskim Konserwatorium Narodowym w Paryżu, aktywny uczestnik wydarzeń 1968 roku, twórca jednej z najbardziej znaczących francuskich kapel rocka progresywnego Clearlight który nagrywał dla Virgin, zwrot jego zainteresowań muzycznych nastąpił w 1979 roku po tragicznej śmierci 4 letniego synka-oddał się podróżom po świecie zatrzymujac się na dłużej w Indiach gdzie olśniła go joga, medytacja oraz i tradycyjna muzyka- od tej pory zainteresowały go syntezatory i muzyka instrumentalna. W naturalny sposób skrzyżowały się drogi obu tych twórców zainteresowanych tymi samymi obszarami muzycznymi. Wszystko nagrano na Teac 3440, okazjonalnie wykorzystano Prophet 5 i systemy Zeta czyli syntezator gitarowy. Jak przystało na tamte czasy to surowizny w onirycznej oprawie – dziwna okładka ( praca Xolotla) sprawiają że mam wrażenie że ta muzyka to jakiś substytut grzybków halucynogennych. Jeśli coś zwraca moją uwagę to zajmująca dużą część płyty suita tytułowa.

**********************************************************************
Archiwalia part I
CZERNIAWSKI IGOR –GONE’92. Autor, Rosjanin osiadły w Polsce jest bardziej znany jako projektant sukcesu zespołu Aya RL. Jego solowa płyta to ciekawy melanż tradycyjnej el jak i ambitne próby zmierzenia się z muzyką symfoniczną. Warto mieć choćby dla niesamowitego Holocube. (8.08/10)
DANCING FANTASY-DAY DREAM’95 chilloutowe ciepłe klimaty na plażę (8.05/10)
D.I.D.- ASTRONOMIA’93 zdaje się, ze nasz rodak Benny Augustyniak wysmażył wydawnictwo ciut monotonne ale mające parę fajerwerków (7.98/10)
ELECTRONIC REVIVAL-PRZEBUDZENIE’07 2 cd Bardzo ciekawy debiut duetu Marcin Chmara, Tomasz Florek. Łączą tradycyjne brzmienie elektroniki z gitarą elektryczną ( takie polskie Axxess-Maxxess) okraszając to nowymi brzmieniami. Polecam szczególnie utwór otwierający to dwupłytowe wydawnictwo pt. Ucieczka (8.06/10)
HERTEL MIKOŁAJ-SŁOWIAŃSKI ODCIEŃ’06 Zaskakująco dobra płyta. Od kilku lat Hertel przynudzał tu zaskakuje zwyżką formy. Rewelacyjny Good Morning Mr Sergei. Nota byłaby wyższa gdyby nie piosenkowe wstawki. (8.02/10)
HOLOGRAM-SIÓDMA KOMNATA NIEBA’01( z mc) Włocławska kapela grająca BS w starym dobrym stylu. (8.13/10)
JOLLIFFE STEVE-POLAND’06 (8.1/10) i SUNYA BEAT(Baltes, Heilheker,Grosskopf)-JELENIA GORA SESSIONS’05 (8.12/10) świetne reminiscencje z Ricochetu.
LABRADFORD- E LUXO SO’99 dość nietypowa el muza (7.95/10)
Mocne zaskoczenie -świetne płyty które zmieniają mój Top tego wykonawcy -OLDFIELD MIKE-VOYAGER’96 (8.85/10), OLDFIELD MIKE-GUITARS’99 (8.48/10)
PERON CARLOS-BAKER’S BARN’96 najbardziej znany jako członek Yello na debiutanckim Solid Pleasure po którym poszedł własną drogą równie nietypowej elektroniki (7.93/10)
SANJIVA-RADIANCE’98 elementy orientalnego dalekiego wschodu z nową elektroniką (8.46/10)
SLONIKER MARK –TRUE NATURE’90 smoth jazz na sax na pierwszym planie(7.95/10)
niedoceniany Grek tworzący niesamowicie piękne pejzaże za pomocą gitary i delikatnych pokładów syntezatorowych czyli SPHEERIS CHRIS –CULTURE’93 8.01
SPHEERIS CHRIS-DESIRES’94 8.50/10
SPHEERIS CHRIS & VOUDOURIS PAUL-EUROPA’95 8.2
SPHEERIS CHRIS-EROS’97 8.38
Bardzo rzadka rzecz czyli VOLLENWEIDER ANDREAS-EINE ARTZTE SUITE IN XIII TEILEN’79 (8.03/10) zaskakująca fanów jako że wiodący instrument to przeważnie...fortepian!
Dostało mi się ostatnio sporo smaczków więc po kolei - Kilka lat temu kupilem płytę Every Moment Counts artysty ukrywającego się pod pseudonimem Arno. Płyta ciekawa na tyle aby z radością upolować jego kolejne 3 krążki i...zbyt wielkie oczekiwania albo rzeczywiście udała mu się tylko jedna płyta goda uwagi.
Najbardziej znanym naśladowcą brzmień i stylu Vangelisa jest Frank Van Bogaert, podpora Groove Unlimited. Wpadły mi w ręce wreszcie brakujące albumy czyli Closer(04) i Nomads(06). Closer wmieszał w pompatyczne dźwięki m.in. chillout i bity transowe ale wiele tam znakomitych smaczków z Vangelia lat 70-tych. Nomads zaś rozczarowuje -jak na Franka słabe i nijakie.
Ron Boots to zasłużona postać el muzyki tworząca od początku lat 80 tych ciekawe i mniej ciekawe kompozycje a zarazem zasłużony propagator tej muzyki i współwłaściciel najbardziej znanego sklepu z nią czyli Groove Unlimited. W 2000 roku jako "80s Box" pojawił się zestaw 6 CD gdzie 5 pierwszych płyt zbierało wydania kaset magnetofonowych a szósty zawierał pewne ułamki z samplerów, składanek itp. I te właśnie wydawnictwo czyli Odds & Ends zdecydowanie jest najmocniejsze w tym boksie. Świetne melodie i sekwencje pozwalają umieścić mi ją w pierwszej piątce najciekawszych Bootsów. (Moja ulubiona to BOOTS RON & AERTS KEES & HEJIDEN ERIC VAN DER -BAH! LIVE IN SWEDEN’98 ).
Biological Events -L.i.f.e. M.o.r.p.h.i.n.g. to propozycja Ralfa Pauli z 1995 roku. Autor oprócz tego projektu zaznaczył się także jako Numixxx w remiksach utworów el z czego najbardziej znany jest dynamiczna wersja płyty "Heaven & Hell"-Software jako "Software As Hardware" (95). I właśnie stały członek tego duetu Michael Weisser pomógł mu przy ambitnej próbie łączenia ambientu z techno. Słucha się tego ciekawie, choć słychać że artyście brakuje trochę do wielkich el muzyki. Ale polecam.
Oficjalne DVD Oldfielda Live At Montreaux z koncertem z 1981 roku. Szeroka paleta jego twórczości - od Tubular Bells po Platinum. Udział Maggie Reilly dodaje całości kolorytu
Jestem po lekturze Code Indigo czyli duetu stworzonego z udziału dwóch tuzów ME -Roberta Foxa (wszystkie płyty oceniam na minimum 8/10) i Davida Wrighta którego Walking With Ghosts to jedna z najciekawszych płyt tego nurtu. Jednak ani Chill ani Time Code nie powaliły mnie. Realizacja perfekcyjna jednak coś im brakuje. Nużą po dłuższym czasie.
3 płyty w duchu około nju edzowym. Gandalf (Heinz Strobl) to
artysta nierówny ale konsekwentny w swym wydawniczym uporze. Trafiła do mnie
jego koprodukcja z niejaką Galadriel (Pippa Armstrong) w postaci krążka
Shining (1985). Początek jest oszałamiająco świetny (Breathing part 1, It's
a new life, The eternal stream, The shining) dopóki swego ulotnego głosiku
nie objawi nasza Pippa która a) jest jeszcze zapewne dziewicą b) powinna
startować w Szansie Na Sukces...melodie są całkiem przyzwoite ale delikatnie
mówiąc ów wokal na poziomie przyśpiewek z Radio Maryja nadaje całości
odrobinę "dekadencji". No cóż gdyby tak Jon Anderson zechciał na to rzucić
okiem....Jeśli chodzi o wokale to i tak prym u Gandalfa wiedzie Tracy
Hitchings na To Our Children's Children która jest całkowicie niestrawna.
Ale i tak warto dla tych kilku melodii.

Bruno Reuter czyli Karunesh ma na swym koncie Sounds Of The Heart i Colours
Of Light które są dla gatunku tym czym Ricochet czy Oxygene dla el. Ale
później zbłądził pod medytację a ostatnio pod muzykę World. Jeśli ktoś lubi
indyjskie tamburyny, piszczałki, sitry i bollywodzkie zawodzenia wymieszane
czasem z trance to polecam: Global Village i Joy Of Life (06).
SCHULZE KLAUS-JUBILEE EDITION #16 Nightwind Studio, 1973Minuet Studio,
1973Signs of Dawn Studio, 1973Phonetisches Plakat Studio, 1979Study for
Brian Eno Studio, 1970 Study for Philip K. Dick Studio, 1972 German
Interview with KS in 1979
jedna z najciekawszych płyt z Editionów. Szczególnie elektryczne organy
zNightwinda i gitara w Minuecie.
SCHULZE KLAUS-JUBILEE EDITION #17 Dans Un Jardin Concert, 1979 Faster Than
Lightning Concert, 1979 Study for Terry Riley Studio, 1971
Niestety nudy. Nawet Faster w manierze Time Actora
SYN -SOUND TRAVELLER (02) To moje pierwsze spotkanie z tym "berlińczykiem".
David T. Dewdney robi NBS idealnie naśladujący stare, dobre brzmienia lat 70
tych czyli coś dla fanów Redshift czy Arcane. Słucha się
wyśmienicie -Soundwave Traveller to Berlin z domieszką Space Music,Freefall
imitacja brzmień TD z początku lat 80 tych z psychodelicznym zakończeniem,
Sonus (Part 3) dynamiczny NBS. Warto.
TANGERINE DREAM-INFERNO(DVD)'06
najciekawsza muzycznie według mnie interpretacja prze Froese, Dantego. Fajne
dodatki - jak przygotowywano koncert i o oszałamiających kostiumach dla div
udzielających się wokalnie. Ale ogólnie dla hard fanów.
VOLLENWEIDER ANDREAS-MAGICAL JOURNEYS(DVD)'06
Panowie w pewnym wieku mają ciągoty zrobienia czegoś na sale koncertów
symfonicznych (Schulze -Totentag, Froese -Divina Comedia, Vangelis-Mythodea)
i dołączył do nich Vollenweider. Płyta DVD bowiem zdominowana jest przez
orkiestrowe Tales Of Kira Kutan i Wolkenstein które jak żywo przypominają
hollywodzkie OSTy, ale mamy też smaczki - Cosmopoly i przede wszystkim
tokijski koncert z 1987 roku z trasy Down To The Moon - ten polecam
szczególnie -zmienione aranżacje, nieznane utwory.
PYRAMID PEAK-RANDOM EVENTS'00
It's Alive!!! Uważałem że główna gałąź muzyki el jaką jest szkoła berlińska
drepcze w miejscu -czasem zdarzały się płyty wywołujące przyspieszone bicie
serca aż wreszcie ...FISH'N'LOVE'(01)'06 -świetne ale jedna jaskółka wiosny
nie czyni , HIMALAYA'93 coraz ciekawiej ale nie ma co chwalić dnia przed
zachodem słońca no i w końcu ta płyta... duet Axel Stupplich i Andreas
Morsch to zdecydowanie najlepsza kapela tego gatunku. Nawet Arc pozostał w
tyle. No ale przecież Axel także solo jako Axess jest fenomenalny.
SUMMERS ANDY-MYSTERIOUS BARRICADES'87
Basista The Police w ciekawych, niekonwencjonalnych pejzażach muzycznych
łączących styl Pata Metheny z ambientem. Ciekawe
SCHULZE KLAUS-JUBILEE EDITION #18 Verblüffe sie! Studio, 80s Seltsam
Statisch Studio, 1983 Kompromisslose Invention studio 80's Maxxi studio 1985
Utwór drugi z mojej ulubionej sesji Drive Inn świetny do samochodu, trzeci
idealnie przypomina szaleństwa Schnitzlera, a czwarty kojarzy mi się z
serialową muzyką typu Mc Gyver.
ART OF NOISE –WHAT HAVE YOU DONE WITH MY BODY, GOD?’06
Czteroczęściowa rzecz dla fanów Art Of Noise – zespołu grającego komercyjną elektronikę w latach 80 tych ( obok takich wykonawców jak Hammer, Faltermayer). Mają na koncie choćby doskonałą In Visible Silence a obecnie odcinają kupony od starych czasów robiąc różnego rodzaju mixy remiksy starych wpadających w ucho nagrań. Ten box to świetna podróż w krainę ich niespotykanych dźwięków i zarazem gratka dla tych którzy zespołu nie znają. Polecam.
BANABILA -LIVE MIX ’06
Działający od 1983 roku holenderski artysta Michel Banabila specjalizujący się w nowej elektronice w 2005 roku zaprezentował się polskiej publiczności w Gorlicach. Efektem tego występu jest wydany przez Requiem Records zmiksowany zapis tego wydarzenia. Nie jestem miłośnikiem nowych brzmień ale ta płyta poraża świeżością. Bardzo dobra rzecz.
KATER PETER & NAKAI R. CARLOS-NATIVES’92
Spotkało się dwóch panów –jeden dmucha w fujarę drugi brzdąka w piano. Dla zagorzałych fanów wytwórni Narada i Davida Lanza. Mnie odrzuciło...
SCHULZE KLAUS-KONTINUUM’07
Po wołających o pomstę duplikatach tego samego brzmienia latach 90 tych Klaus odżywa. Ładna, stonowana płyta pełna melancholii i nostalgii. Warto.
SKRZEK JÓZEF-LA TEMPETE’07
Skrzek ma swój niepowtarzalny moogowy styl. Tylko czy to wada czy zaleta? Jak dla mnie ciekawa płyta ale nic nie wnosząca do tego co już Skrzek w temacie el stworzył.
BIOSPHERE –AUTOUR DE LA LUNE’04
Jansen cieszy się dużym kultem wśród wyznawców ambientu – nurtu zawieszonych w przestrzeniach dronów, które u mnie zamiast egzaltacji najczęściej wywołują ziewanie...Co ciekawe, oczywiście Substratę uważam za kamień milowy tego gatunku ale za najciekawszą uznaję debiutancką Microgravity okraszoną mocno trance i nową elektroniką. Co do rzeczonego krążka ów minimal ambient tworzący co paradoksalne, rozbudowane struktury przypadł mi do gustu. Janssen wraca do formy.
RICHARD BURMER-INVENTION’92
Moje pierwsze spotkanie z tym zmarłym w zeszłym roku muzykiem czyli On Third Extreme (88) nie było zbyt zachęcające. Ale zawsze należy dać wykonawcy drugą szansę. I tak natrafiłem na ten krążek który okazał się wart grzechu. Pod koniec Burmer trochę przynudza ale większość płyty to ciekawe, dopracowane melodie z domieszką Space Music. Warto
CENTRAL EUROPE PERFORMANCE-BREAKFAST IN RUINS’89
Projekt Udo Hanten’a i Albin’a Meskes’a ( to oczywiście panowie z duetu You) zgromadził wiele ciekawych nazwisk: bębniarz związany z el muzyką Harald Großkopf, perkusista jazzowy Frank Mevissen, gitarzysta hard rockowy Ralf Aussem i inni. Materiał gromadzi wybór materiału z trzech radiowych koncertów (m.in. jeden dany dla rozgłośni DFF w ostatnich dniach istnienia NRD). To bardzo nietypowa a przez to arcyciekawa jak dla mnie rzecz. Awangarda wsparta eksperymentem okraszona melodyką brzmi niesamowicie nośnie i interesująco. Co dość zaskakujące zespół ma na koncie tylko to wydawnictwo mimo że istnieje do dziś. Obecnie przygotowują się do koncertu którego tytuł mówi wszystko „Qatsimania-The Music Of Philip Glass Performed By CEP”. Polecam
ANDYMIAN – SCARECROW PASSION OF SURVIVAL’07
Ten kolejny koncept album Andrzeja Mierzyńskiego zainspirowany został spektaklem plenerowym zaprzyjaźnionego z nim teatru "między innymi". Senno marzycielske dźwięki Andymiana znane z poprzedniej płyty o deszczowym królu doczekały się kontynuacji. I znowu ascetyzm brzmień połączony z minimalizmem ozdobników opowiada historię o mistyczno przyrodniczych wątkach. Szczególnie polecam piękną suitę Wind - Ruse and Coolness.
DEGÓRSKI JAROSŁAW-DREAMS’03
DEGÓRSKI JAROSŁAW-GLOBAL’02
Jarek to dla mnie ewenement. Najpierw poznałem jego osobiście podczas pierwszego EW a dopiero teraz po 3 latach wpadły mi w ręce jego płyty. Wcześniej jakoś nie spodobała mi się jego kompozycja na Tangram Sampler vol 2 ale za to energetyzująca dawka muzy podczas jego występu na drugim EW i świetne otwarcie na CES powodowały moją ciekawość. No i ? Dreams co słychać wyraźnie pokazuje „rozdarcie Degórskiego między twórczością el głownie w stylu NBS a rytmami trance i rave. Co bardzo interesujące to bardzo twarda, mocna i zdecydowana muzyka opierająca się niejednokrotnie o ostrą gitarę elektryczną (Tejchman) - nie użyczysz tu zbyt wielu subtelności i tu tkwi siła przekazu tej męskiej elektroniki. Spodobało mi się !
Wcześniejszy o rok Global wyraźnie wskazuje że w Jarku przeważała jeszcze tradycyjna elektronika ale pojawia się już kilka kompozycji nowych gatunków spod znaku techno.
W tych rzeczach spod znaku klasyki zadziwia niesamowity potencjał twórczy. Świetny Laserap a zwłaszcza chodzący za mną wciąż fenomenalny Transsampler. Szkoda, trochę zamazują obraz całości wstawki ala techno.
SHREEVE MARK –IN CONCERT EMMA FESTIVAL MARCH 12TH 1994 THE ASSEMBLY ROOMS, DERBY (DVD)
Dalej staram się zgłębić tajemnice o co chodzi z tą popularnością Shreeve’a? Tym razem także za pomocą wizji. To jakaś zgrywka z VHS co widać po białej linii u dołu od zagiętej taśmy. No cóż głośno, krzykliwie i... czasami świetnie i to nawet bardzo ale trochę za mało tu subtelności a dużo łomotu. Ale dla fanów gratka. Oczywiście The Stand też jest.
ANUGAMA-SILENT JOY’87
Ukrywający sie pod tym pseudonimem Werner Hagen stworzył tą muzykę gdy New Age sprzedawało się na pniu czyli w okresie prosperity tego nurtu w latach 80 tych. Ale dzisiaj fletnie pana okraszone dość monotonną muzyką polecić można tylko wytrwałym.
DISJECTA-CLEAN PIT & LIT’96
Przedziwna muzyka. Nowoczesna elektronika z metalicznymi barwami spod znaku IDM z wplecionymi subtelnościami ambientu. To solowy projekt Mark’a Clifford’a z Seefeel. Wciąga.
JOLLIFFE STEVE-BRUTON SUITE’86
Jolliffe ma na swym koncie naprawdę świetne rzeczy. Ale to radzę omijać łukiem. Okładka i tytuł wskazuje na dzieło klasyczne. I rzeczywiście. Na przemian mamy utwór smyczkowy lub kawałek na gitarę klasyczną. Te ostatnie są jeszcze w miarę ciekawe. Ale ogólnie niestrawne.
KOMENDAREK WŁADYSŁAW-MYŚLOWY BAŁAGAN’07
Bałagan nagrań. Jakoś nie potrafię dociec klucza wyboru tych nagrań z bardzo różnych brzmieniowo okresów u Komendarka. Coś na kształt Best Of.
WOJTOŃ MARIUSZ –NIEBA’07
Wojtoń reklamuje tą pozycję, drugą w jego dorobku jako muzykę relaksacyjną. No cóż, nie wiem czy mroczne, pełne niepokojącej głębi odgłosy industrialnego ambientu można zaliczyć do DEGÓRSKI JAROSŁAW-HOLOGRAM’94
DEGÓRSKI JAROSŁAW-OPOWIESCI Z KRAINY FANTAZJI’95
Początki Jarka. Noisy el jak to nazywam. Hmm to jeszcze nie to co lubię.
ELEKTRONICZNY WOODSTOCK 2006
Ricochety? Dajcie sobie spokój posłuchajcie TEGO! Fenomenalny krążek pierwszy zawiera jamy –moja ulubiona kompozycja to Linia Czasu. Krążek drugi to panowie w solowych odsłonach. Maxi ambientowy Bociński, berliński Kucz (ciekawa parafraza Stuntmana Froesego), tradycyjno transowy Degórski itd. Z tym ze to itd. Równie świetne a nawet fenomenalne. Jazda obowiązkowa.
NAMLOOK PETE & SPYRA WOLFRAM-VIRUAL VICES 5’06
Po Orphan Waves mogłem spodziewać się takiej płyty. No i widać że idee Der Spyry przeważyły stąd więcej tu jazzu w stylu Metheny’ego niż wyciszonych brzmień mellotronu. Ale to właśnie w tym siła tego wydawnictwa –niekonwencjonalność. Warto.
SPACE-MAGIC FLY’77
SPACE-DELIVERANCE’77
Funky z żywym rytmem perkusyjnym na tle mellotronu. Tak można streścić to co dzieje się na tych płytach które w lekki, dyskotekowy sposób podają kolejne melodie. Druga płyta z przewagą piosenek ale oczywiście najbardziej znana ze względu na przebój Magic Fly jest płyta pierwsza. Marouani solo zrobił potem olbrzymią karierę w ...ZSRR. Szczerze mało strawne ramoty.
PROPAGANDA-OUTSIDE WORLD-VIDEOS’02 (DVD)
ZTT Tumb było wytwórnią w której w niczym naczyniach połączonych przelewały się pomysły na nowoczesne brzmienia syntezatorowe między popowym Frankie Goes To Hollywood, elektronicznym Art Of Noise i postnoworomantyczną Propagandą. Ta ostatnia najbardziej znana z przeboju Dr Mabuse ma w swym dorobku zaledwie trzy hity video. Ale jakie. Płyta zawiera po dwie wersje teledysków do Dr Mabuse ( czarno biały w manierze gotyckiego kin Murnau’a, kolorowy studyjny ) Duel (chińska dzielnica, chińksa dzielnica z dymkami komiksowymi) i videoclip do P.Machinery plus tzw. TV commercials do tych singli. Jak dla mnie bardzo smakowity kąsek.
REDSHIFT-FAULTLINE –HAMPSHIRE JAM 2 FESTIVAL, LIPHOOK, HAMPSHIRE, ENGLAND, 9TH NOVEMBER 2002’07 (DVD )
Właściwie to nic nowego pod słońcem bo zapis wideo tego koncertu znany jest jako bootleg. Sprawnie zrealizowane z kilku ujęć z tym że treściowo ot ciekawy berlin ale żeby nie wiadomo co - to nie.
COSMIC BABY- THINKING ABOUT MYSELF’94
COSMIC BABY- FUTURA’95
Z tym wykonawcą związana jest pewna mistyfikacja. Otóż jego płyta Heaven (98) była na tyle podobna do stylu JMJ że sprytni fałszerze wypuścili ją jako unikalne wydanie nowego dzieła JMJ –Age Of Silence (98) z tym że na okładce podano błędnie nazwisko Francuza Jean MichAel Jarre. Nadal wielu ludzi nabiera się sądząc że to JMJ. Nie na darmo przytaczam tą historię albowiem jestem oczarowany tym jak znakomicie imituje choćby TD. Harald Bluechel swobodnie porusza się po elementach trance połączonych z mocną, odważną el w zanurzoną w melodyjnej melasie ciekawych kompozycji. Pierwsze elektroniczne zespoły które Bluechel odkrył to były TD i Kraftwerk stąd sample Musique Non Stop wplecione w Tao 2000, idealna podróbka krótkich form TD z lat 80 tych (Treptow) a nawet wybiegnięcie w przyszłość TD i coś co nazwałbym Inferno Continues czyli typowe tangentyzowane brzmienia połączone z prawie operowymi śpiewami (Movements In Love, Transformations). Obie płyty znalazłyby się w Generatorze w dziale 79% tradycji i obie są świetne. Gorąco polecam.
OLDFIELD MIKE-EARTH MOVING ‘89
Produkt wyraźnie nakierowany na rynek USA bowiem słychać tu typowo amerykański rock z lat 80 tych typu Reao Speedwagon czy Chicago. Takie sobie.
KOMPUTER -E.P.’96(12’’)
KOMPUTER-LOOKING DOWN OF LONDON’96(12“)
KOMPUTER-VALENTINA’98(12”)
Jeśli ktoś mnie spyta kto jest moim ulubionym naśladowcą Kraftwerk bez namysłu odpowiem : Komputer. Duet Simon Leonard i David Baker tymi 3 epkami poprzedził duży debiut czyli World Of Tomorrow(98) na którym zresztą pojawiły się niektóre z tych kompozycji ponownie (Valentina, Looking Down On London, We Are Komputer). Wszystkie melodie to zręczna podróbka panów z Dusseldorfu ocierająca się nawet o plagiat (Neon Licht a Oh Syntetiser). Ale warto.
ELEKTRONICZNY WOODSTOCK 2007 SYNTEZATOROWE IMPROWIZACJE KRUSZWICA 2007 – (2 CD)
ELEKTRONICZNY WOODSTOCK 2007 SYNTEZATOROWE IMPROWIZACJE KRUSZWICA 2007 –(DVD)
Na CD jakoś nie rozpoznaję materiału z koncertu finałowego. Ale za to mamy mnóstwo nowoczesnej el muzyki. Zdarzają się liryczne wstawki (Track 6 dysk 2) lub mocno rozbujane rytmy ( Track 11 – dysk 1) ale generalnie jest grane tak że nie mogę rozpoznać kto jest kto. Nadal podtrzymuję że trzeci Woodstock najmniej mi się podobał na scenie i na płytach także.
Na DVD niespodzianka. Zdjęcia Piotra „Millenium” Sułkowskiego. Co do wizji także miła niespodzianka. Profesjonalnie, z kilku różnych ujęć a nie tak jak w 2005 roku statycznie jedną kamerą czyli nudnie dla oka. In minus kiepski nośnik. Coś mi nie chce odpalić w stacjonarnym DVD. Muzycznie najpierw zapis jamów - całość zdominowana przez brzmienia ukochane ostatnio przez Komendarka i Jarka Degórskiego. Czyli trance i techno. Potem solowe występy (ale nie w całości), Neriousa (akurat to co zagrał z „Pejzaży”), Bocińskiego (jak dla mnie dość zaskakujący bo mało ambientowy), Adama Mr Smok Bórkowskiego (ciekawe) Kucza (berlińsko) nowa posatać na festiwalu, Ola Bryl dosyć dziwnie filmowana od tyłu (jakoś na koncercie bardziej mi się widziała jej muza) Degórskiego (za mało dynamicznie jak dla mnie) i Komendarka ( też nie dla mnie).
SUNYA BEAT-DELHI SLIDE’99
Świetny krążek Gora Sessions z polskiego Ricochetu skłonił mnie do poszukiwań innych dokonań trio Baltes, Heilheker,Grosskopf. I zaskoczenie. Mój ulubiony kawałek z koncertu w Jeleniej czyli Gora Slide to...zdynamizowany kawałek tytułowy z tej płyty. Jest różnie. Głównie orientalne brzmienia z indyjskim instrumentarium w tle których słychać przesterowane gitary. Mamy także interesujące śpiewy wplecione w eksperymentalną muzykę (zasługa Grosskopfa - Across The Borderline). Szkoda najdłuższego ponad 17 minutowego kawałka Hanuman Suite, After River, Carmeliter gdzie znakomite początkowe parę minut grzęźnie w mieliznach jazzowych dyrdymałów.
DEGÓRSKI JAROSŁAW-WYKRADAJĄC SNY’96
DEGÓRSKI JAROSŁAW-PULSACJE’00
Wykradając Sny to trzecia kasetowa propozycja Jarka sprzed lat. Krótkie formy, jeszcze nie za bardzo interesujące ale coraz ciekawsze choćby przez użycie monodeklamacji. Po 4 latach wydał swój pierwszy krążek Pulsacje. I tu już słychać i dopracowanie i inteligentne melodie. Polecam zwłaszcza Firewalk otwierający płytę.
TABOR RADOSTI-LAMAT’06
Kolejny wykonawca związany z tegorocznymi Gorlicami. Przedziwny czeski twór. Przez moment brzmi bardzo oryginalnie gdzie IDM łączy się z dark ambientem w splotach wokalnych w stylu Type O’ Negative czyli coś jakby satan hard rock co po jakimś czasie męczy. Nie jest tak do końca to horror bowiem muzyka bywa momentami wielce interesująca (np. Synové Světla ). W sumie na tak.

Mini Recenzje

KOEPPER JEFFREY-SEQUENTARIA’08
No i mamy trzecią solową płytę tego działającego od 1985 roku w różnych zespołach (Pure Gamma, Immortal) el muzyka. Statyczne pady na tle których wyłaniają się rytmiczne wtręty czyli melodyjny berlin. Najciekawszy jest utwór Interphase choć tło żywcem zżyna z Jarre’a jednak w tle odbywa się wspaniale misterium solówek. Bez mielizn, słucha się dobrze więc polecam.
LYNNE BJORN-REVIVE’99
Na tej płycie Lynne przearanżował i na nowo nagrał kilka hitów z wczesnej twórczości gdy występował jeszcze pod pseudonimem Dr Awesome. Dynamiczne granie w melodyjnej oprawie i oparte na typowych rockowych instrumentach z syntezatorami w tle. Idealne jako ścieżka dźwiękowa to serialu sensacyjnego pewnymi barwami i tą łomoczącą perkusją przypominająca mi Shreeve’a. Energetyzujące niczym Red Bull. I jestem pod dużym wrażeniem gdyż generalnie ten typ el muzyki z galopującą perkusją i ostrą gitarą ( nie zawsze są też wstawki liryczne np. Empty Spaces 2 wykorzystujący tylko brzmienie fortepianu) jakoś mi nie podchodzi ale tu trzeba przyznać że Lynne robi to z kunsztem i naprawdę intrygująco –przykładowo Space Deliria 2000 .
MAROUANI DIDIER & SPACE- SPACE MAGIC CONCERT(LIVE IN RUSSIA 1991)(DVD)’04
Marouani jest megagwiazdą w krajach byłego ZSRR od ponad dwudziestu lat. Każda jego trasa koncertowa ( w tym roku ukraińsko-białoruska) ma szczelnie zapełnione miejsca i wykupione bilety na długo przed terminem. Wizualnie i muzycznie to taka słabsza podróbka Jarre’a z czasów Randez Vous –nawet rzeczony lider Space swoim physis przypomina JMJ z tamtych czasów. Ale Rosjanie szaleją, co widać i słychać. Wizualnie to typowy koncert z laserami, światłami, chórem w białych szatach i jednolitych maskach na twarzach. Muzycznie dla mnie to taka el konfekcja-lekkie, łatwe i przyjemne granie z melodią opartą na paru akordach i rockową oprawą ale z kronikarskiego względu –czemu nie?
PADILLA CRAIG-GENESIS’04
Swego czasu w Generatorze był tylko jeden krótki fragment mp3 do danej płyty. Jakoś tak dziwnie się złożyło że dzięki temu nabyłem Echo System Ellisa w kooperacji z Padillą. I ten właśnie fragment był najlepszym na tej nudnej płycie! Od tej pory nazwisko Padilla źle mi się kojarzyło zwłaszcza że następna szansa dana Ellisowi okazała się niewypałem i omijam go odtąd szerokim łukiem. Czas teraz w końcu po paru latach na Padillę...i jestem mile zaskoczony już na wstępie. Tytułowe Genesis to taka kosmiczna suita z koherentnymi dźwiękami w środku i pięknymi odgłosami kosmosu na początku i końcu. Moontides nadal błądzimy w odmętach pustki wszechświata w oparach fortepianowych pasaży z pogłosem aż w końcu nieśmiało wyłaniają się delikatne sekwencje oparte na brzmieniu...fujarki i subtelnych tonach na tle tradycyjnych padów. Kruche i intrygujące. Ascension to kolejna zamglona, rozmarzona struktura przypominająca mi jarrowskie błogie wtręty między dynamiczniejszymi kawałkami z Oxygene przechodząca później w amarantowe space music przy którym Serrie czy Stearns brzmią tak sobie... Przepiękne na słuchawkach –prawdziwa nirvana dźwiękowa. Utwór czwarty, Message from Within zdecydowanie odwołuje się do podgatunku SM –wędrujemy więc w rozbłyskach pulsujących gwiazd w niezmierzonej przestrzeni ferii barw kosmosu. To 33 płyta tego niezwykle płodnego artysty a 2 dla labelu Spotted Peccary więc powinienem spodziewać się przynudzania a tu tymczasem świetne granie, znakomite wydawnictwo-może akurat zwyżka formy? Dociekać będę słuchając kolejnych płyt. Już wkrótce o jego najnowszej produkcji.
REDSHIFT IX –LAST’07
Koncertowa najnowsza produkcja kultowego w Polsce zespołu. Pierwszy utwór to mroczno tajemnicze klimaty z niewielką ilością sekwencji –nic ciekawego. 2 to nieskoordynowane dźwięki wczesnego TD przechodzące w takie nieśmiałe sekwencje. Dopiero Damage przynosi jak dla mnie jakieś bardziej interesujące granie. Połączenie eksperymentalnych barw z NBS-em brzmi ciekawie ale jednak czuję niedosyt porównując to wydawnictwo do dwóch poprzednich tytułów w dyskografii Redshift. Raczej rozczarowanie choć od strony warsztatowej majstersztyk.
RIMBERT FRANCIS & LES VIBES-LIVE IN 2007 @ CROISSY & SURESNES (DVD)’07
Dla polskich fanów Jarre’a Rimbert to KTOŚ bo grywa na koncertach razem z mistrzem więc doczekał się nawet strony po polsku. A jak przyboczny JMJ gra solo? Koncert widać że ma charakter dodatkowy, gdzieś w plenerze, publiczność poodwracana w różne strony i zajęta innymi sprawami niż kontemplowanie muzyki np. piciem wina pod ogrodowymi parasolami i dość mocno rozproszona. Nie ma tu szczególnej oprawy wizualnej, nawet pani od wokaliz wyszła w typowym ubraniu – dżinsowe spodnie i skórzana kurteczka albo perkusista w koszulce reklamującej Sex Pistols a scenografia zredukowana jest do manekina w masce karnawałowej –przypomina mi to jakiś występ klubowy. I zaskoczenie –ekipa towarzysząca plus Rimbert na Ensoniq-u TS 10 wygrywają dwa kawałki, w tle mizerne bo rzadko, dodatki realizacyjnych wizualizacji i ni stąd ni zowąd opowieść o tym jak dobierano do koncertu bębny i znowu przebitka na koncert na utwór na bębnach właśnie oparty...To dość niekonwencjonalne ale widać miało ubarwić całość. I tak kolejno poznajemy członków Les Vibes a koncert jest filmowany pod tą wybraną postać. Muzycznie dominuje raczej dość ostre granie–słychać pokłosie współpracy z Jarre’m ale jeśli miałbym porównywać to ze Marouanim no to zupełnie inna klasa. Przemyślane aranżacje i niektóre kompozycje wzbudzają skupioną uwagę a nawet porywają swym rytmem ( Victory, Mecanique Du Temps). Dysk zawiera mnóstwo dodatków od dwóch teledysków poprzez wywiady z członkami grupy, pokazaniem przygotowań po dokumentację zdjęciową. Czemu nie?
STEARNS MICHAEL & BANKS JOHN-NATURE’S JOURNEY’07 (DVD)
John Banks to czarodziej wizji łączący elementy komputerowo generowanych wizji New Age w tolkienowskim stylu z przepięknymi zdjęciami przyrody. Przyroda leśna, łąki, motyle, strumienie, morze, a do nich dołączon efekty rodem z Disneya- ptaszek przelatując rozsiewa promienne iskierki niczym z różdżki itd. Jednak większość efektów to np. asymentryczny widok drzew leśnych w których nagle pojawia się wtopiona w nie sugestywna wizja wrót. Ukwiecone łąki, bory, lasy w opozycji do mglistych zarysów niby katedr z arkadami świadczyć mogą o ukazaniu kontrastu przyroda a wytwory ludzi ale swego rodzaju komputerowo wygenerowana asymilacja obu struktur i form mogą zaświadczać o koegzystencji świata ludzi i natury. Przepiękna uczta dla oczu. Muzycznie zaś jak zwykle Stearns staje na wysokości zadania stając się równomiernym partnerem dla Banksa. Opowieści o porach roku, żywiołach i inne ilustruje błogi, przepiękny SM Stearns’a ....Gorąco polecam i polować będę na dwie inne produkcje Johna S. Banksa IV pod muzykę –Ritual Path i Illuminated Manuscripts (muzyka Fritz Heede).
SYN-61 CYGNUS ALPHA’08
Szkot David T. Dewdney zawsze był wierny berlinowi –zdarzył mu się jeden wybryk płyta Orange gdzie dodał elementy znane z sceny techno. Tu mamy na początek minimalistyczny berlin czyli eksperymentalne brzmienia plus dźwięki nocy –zadumane wyalienowane dziwne. Ale się słucha! A potem jednostajny rytm i gitara. O dziwo wciąga mimo że przypomina mi nieustające tasiemce żywcem wzięte z Klausa Schulze. Ale i bywa tak sobie co nie do końca równoważy moje zachwyty więc – polecam!
TANGERINE DREAM- 35TH PHAEDRA ANNIVERSARY CONCERT’08 ( DVD)
Początek z samotnym Froese, który niby przypadkowo wycierając białą chustą klawisze fortepianu wydobywa pierwsze dźwięki jest najciekawszy. Potem rozwiera się kurtyna i widzimy 3 olbrzymie monitory z siedzeniami do tyłu licznej publiki, obstawione dodatkowo Rolandami i laptopami. Wizualnie mizernie –bo ileż można oglądać plecy 3 panów, muzycznie wspominki ze starych dobrych czasów. W sumie set przypomina mi inne DVD Live In Tempodrom. Chyba jednak dla hard fanów.
WAVESTAR- MIND JOURNEY’84 (REMASTERED VERSION 2006)
John Dyson grał na gitarze w ...The Shadows z Cliffem Richardem! I nagle po spotkaniu z Dave’m Ward-Huntem nastąpiła wolta jego zainteresowań. Dotąd nikle przemycał do piosenek brzmienie keyboardów a teraz zakochał się w elektronice. Wavestar to już historyczna dla el muzyki grupa a ta płyta to był ich debiut na kasecie MC wydany po raz pierwszy na CD w 1993 roku a w 2006 remasterowany (przez Rona Bootsa) i z dodanym jednym kawałkiem w wersji live wreszcie trafił w moje ręce. Dodam że panowie rozstali się w 1989 roku a Dyson zajął się solowymi płytami. Zaś Ward Hunt ...sportem trampolinowym. Zmarł w 1999 roku a w Gillingham w hrabstwie Kent do dzisiaj rozgrywany jest puchar skoków na trampolinie jego imienia. Ten album zaskakuje już na wstępie zbitką, progresji, surowych pulsacji sekwenserowych z wtrętami rodem z wczesnego Kitaro. I ta różnorodność jest siłą tego wydawnictwa. Jeśli Departure i Seascape możnaby wrzucić do worka BS tak Landfall i Wavestar to przepiękne SM z odgłosami pulsarów i innych wytworów kosmosu, zaś Return to prawie ambientowa nostalgiczna opowieść. Polecam.
*************************************************************************
Archiwalia Part III

ASURA- LOST EDEN’03
Ech niestety ta płyta też mnie rozczarowała. Mam wrażenie że to wymuszone granie z lekkimi przebłyskami inteligencji...
HUYGEN MICHEL-EL BUSCA DEL MISTERIO’92
Ta muzyka kojarzy mi się ze...średniowieczem. W jej ascetyzmie, pełnym tajemniczych odgłosów niczym z Vollenweidera odnaleźć można bowiem echa rycerskich eposów dworskiej muzyki. Dla fanów Vangelisa polecam utwór „Arqueologia Futura” – pozwala zrozumieć że za chwilę panowie zrobili wspólną kolaborację.
VANDERSON - ECHOES OF DARKNESS’07
100 % tradycji czyli Maciej Wierzchowski pokazuje, że sięgając do źródeł wcale nie trzeba nudzić. Bardzo miłe dla ucha z wyraźnymi nawiązaniami brzmień do najlepszego okresu TD. Polecam.
WINTERSILENCE- TRANSMISSION FIELDS’04 2 cd
Za tym przedziwnym projektem kryje się znana postać –Mathias Grassow. Dlaczego dziwnym? Heavy metalowa gitara spleciona z syntezatorem, po chwili dark ambient za moment indyjskie, arabskie i afrykańskie instrumentarium i rytmy... Ale ciekawe.
RAD-MIĘDZY NOCĄ A SNEM’06
Notka na mooza.pl zachęciła mnie do napisania do RAD-a czy nie udostępniłby swojej muzyki w audio. Witold bez ceregieli na własny koszt przysłał mi 3 swoje krążki...Misztal wydaje swe płyty w odstępie kilku miesięcy. Jestem mocno zaskoczony że w tak krótkich odstępach potrafi skomponować tyle ciekawej muzyki. Chociaż wprost cytuje Kitaro (połączenie utworów np. 5 z 6) to jednak to co robi w melodiach każe mi stwierdzić, że natknąłem się utalentowanego kompozytora trzymającego równą, wysoką formę na każdym z kolejnych krążków. Tu zwraca uwagę zwłaszcza utwór „Poranek nad rzeką wspomnień”. Polecam.
RAD-SPHERICAL WORLDS’07
Bardzo interesujący krążek z dużym zróżnicowaniem stylów muzycznych. Spheric part 1 to połączenie pierwszej części Oxygene, Pt. 5 z wczesnym Kitaro z okresu japońskiego, Spheric part 2 to berliner schule a najciekawszy fragment płyty Spheric part 3 (Lublin In Sunlight) łączy el z progresywą typową dla Fish’a z Marillion z czasów Script Of The Jester’s Tear i Fugazi. Świetna rzecz. Polecam gorąco.
RAD- COSMOCREATION’07
Zwłaszcza w ozdobnikach słychać pokłosie umiłowania do jarrowskich dokonań. Do tego stopnia, że Rumba For Eva żywcem przypomina Magnetic Fields Part 5. Polecam zacząć przesłuch od pięknego The Light In The Darkness. Kolejna świetna płyta na której już wyraźnie krystalizuje się indywidualny charakter muzyki Rada.
PRZYSTALSKI DORIAN-ANTIMATTER’03
Miałem z zamówieniem płyt Doriana niemiłą przygodę. Artysta ten został poszkodowany przez naszą Pocztę Polską –Dorian nieopatrznie wysłał płyty „tylko” priorytetem zamiast poleconym....cóż druga paczka doszła ale jakiś złodziej raczy się jego muzyką za darmo...Płyta wydana jest profesjonalnie, z okładką i dobrym tłoczeniem. Co do muzyki: Dopracowana w każdym detalu, można rzec, że wycezylowana i piękna. Polecam
PRZYSTALSKI DORIAN- INDUSTRIAL LOVE’07
Tą płytę w górę ciągnie świetne A Place Of Dream. Ale za dużo tu zahaczeń o nową elektronikę i ambient przez co płyta lekko mnie rozczarował w porównaniu z Antimatter.
1605MUNRO-LIVE IN POLAND’06
Gość festiwalu Ambient w Gorlicach w 2006 roku czyli Argentyńczyk Andrés G. Jankowski osiadły w Berlinie to industrialne sample, trzaski, szumy w stylu Paul’a Wirkusa czyli micromusic plus ambient. Dla fanów takich wynalazków...
DEYEN VON ADELBERT-NORDBORG’79
Ten wierny kopista stylu Schulze’a posuwał się nawet do imitacji (własnej roboty) świetnych okładek Ursa Amann’a do płyt rzeczonego Klausa. Nordborg to zimne, surowe struktury typowe dla jego guru. Interesujące.
JASIEŃSKI TOMASZ- FINAL FANTASY’01
Płyty wydane w okładką z drukarki, w pudełku, ale sama płyta bez nadruku.
Przykro mi to mówić ale zwiódł mnie bardzo interesujący utwór wprowadzający Land Travellers. Reszta to niestety koszmarne brzdąkanie na jednym jak można to nazwać zabawkowym syncie który idealnie wpasowałby się swoimi barwami w trendy muzyki disco polo. Braki sprzętowe to nie zarzut bo np. Jarek „Jerrvix” Bralski z jednego instrumentu wycisnąć co się da ale tu po prostu wieje nudą jak na okrągło słyszymy te same zestawy sampli, smyków itd. A szkoda. Ale sam autor zapowiada poprawienie tego materiału.
BRACISZEWSKI MACIEJ –MOONLIGHT’07
Pośrednio stałem się sprawcą wydania tego krążka. Stymulatorem były moje przychylne opinie o utworach Macieja które ponoć przyspieszyły prace nad wydaniem płyty. A jest wydana jest w folii, w slim packu z przednią okładką i krążkiem z nadrukiem. Treściowo – jestem szczęśliwy, że mamy kolejnego utalentowanego melodystę. Gorąco polecam te miłe dla ucha kawałki. Mankamentem są gabaryty Epki czyli tylko 20 minut muzyki...szkoda.
HUYGEN MICHEL-ELIXIR’89
Statyczny, oszczędny minimalizm. Jakoś nie na ta porę roku.
LUSTMORD-HERESY’90
Brian Williams nagrywał ten album katakumbach, grotach, jaskiniach, schronach i kopalniach. Po pierwsze : jak ktoś oglądał Wojnę Światów z Cruise to jest tam takie charakterystyczne nawoływanie trójnogów ; zerżnięto je od Lustmorda. Po drugie jego dark ambient to horror show inspirowany wyraźnie przeżyciami z dzieciństwa czyli jak spał na poddaszu podczas burzy drzewo w błyskach piorunów stukało do niego w okno...ta trauma przeniosła się na muzykę a teraz stara się nas nią zarazić...A na serio, ten ambient ma w sobie naprawdę duże podkłady do mrożenia krwi w żyłach.
JASIEŃSKI TADEUSZ – ELECTRONIC DREAMS’05
Tym razem dance el z techno bitem... Nie powiem że momentami nie jest ciekawie ale dla fanów tego typu grania.
NEURONIUM-OLIM’90
To co Software traktuje jako wstęp do swych nagrań tak tu to temat całych nagrań. Mnogość surowych brzmień.
NEURONIUM-SUPRANATURAL’87
Jakże zaskakująca odmiana po odsłuchaniu innych krążków tego projektu. Dynamiczne granie pełne perkusacji jak u Bilińskiego na „Wolnych Lotach”. Jest nawet kawałek jak żywcem wyjęty z Kitaro ( Europe Is Europe). Polecam.
SYNERGY-GAMES’81
No to jest rock elektroniczny we wzorcowej postaci. Sporo prog rocka, elementy z Tomity no i to niepowtarzalne brzmienie analogowych syntezatorów lat 70 tych. Rewelacyjny „Delta One”. Jazda obowiązkowa dla fanów el muzyki.
RAISON D’ETRE-REQUIEM FOR ABANDONED SOULS’03
Dzwony kościelne (już myślałem, że ktoś ważny umarł...) smutne odgłosy żałoby, czyli sakralne misterium prowadzone w silosach atomowych. Brrr! Ale się słucha.
VOLLENWEIDER ANDREAS-VOX’04
Oto opowieść o tym jak magia uleciała...gdzieś czar muzyki AVAF prysł na rzecz piosenkowatych melodii z wokalem...Kolejna legenda rozczarowuje.
KITARO-SACRED JOURNEY OF KU-KAI PART III’07
Okazuje się że opowieść o podróży Ku Kaja to serial. W trzeciej części zawartość cukru w cukrze czyli Kitaro w Kitaro została maksymalnie zminimalizowana. Taki „Voice In Blue” jest całkowicie nierozpoznawalny w kontekście bardzo charakterystycznego stylu Kitaro. Dla fanów.
TRANSKEI –WIDOKI ZE SZCZYTU GÓR’07
Rośnie mi serce, że następny zdolny twórca zdecydował się opublikować w audio na CD swoje nagrania. Wybór z lat 2003-2007 przynosi naprawdę wyśmienitą porcję muzyki. Przeplatanie 2,3 barw i minimalistyczne ozdobniki przypominają mi mocno wczesnego Hertla. Wolniewicz osiągnął coś na co wielu twórców pracuje całe lata –swój rozpoznawalny styl. Gorąco polecam.
PROPHET –UTWORY WYBRANE’07
Duet Kacper Lecheta i Marcin Gorczyca zaskakują nas swoją muzyką. Sporo tu różnych stylistycznie utworów poruszających się po obszarach ambientu, muzyki eksperymentalnej czy muzyki ilustracyjnej. Bardzo interesująco brzmi wokal –śpiewy przypominają cerkiewne pieśni prawosławne. Dużo tu podkładu ze smyków i fortepianu, które dominują całość kompozycji. Ogólnie typ muzyki poszukującej. Polecam.
SZABLEWSKI MICHAŁ & NIHIL NOVI –WYBRANE SNAIP’07
Bez okładki ale z interesującym nadrukiem na CD. Dobra płyta, zawierająca przekrojowo kilkanaście kompozycji z różnych lat. Im dalej ku dniu dzisiejszemu tym bardziej dojrzałe i ambitne rzeczy. Warto.
MAK-CHIP LOVE’07
Ładnie wydana, jak z rasowej wytwórni. Muzycznie króluje parafraza Kraftwerk z czasów Electric Cafe i sporo sampli z muzyką z ich wcześniejszych płyt. Ale są i też nawiązania do Pata Metheny (Zorza), ambient przechodzący w eksperyment (Alien Translator) lub techno bit (Marc 2005). Bardzo dobra, interesująca elektronika - warto dla choćby hitu Pap & Chip.
LESZCZYŃSKI KRZYSZTOF-INVERSION SCHEME’07
Styl Krzysztofa stał się dojrzalszy. Jego wydana po 5 latach milczenia, druga w dyskografii płyta przynosi zbiór interesujących kompozycji osadzonych w ME z dużym ciążeniem ku SM (świetny, wzorcowy Magic Garden). Polecam.
KĘPA PRZEMYSŁAW –ELEKTRONICZNA MUZYKA INSTRUMETALNA’07
Fenomenalny debiut deklasujący wszystko co w tym roku się ukazało.Reszta w recenzji. Jazda obowiązkowa!
SYNERGY-RECONSTRUCTED ARTIFACTS’02
Swego czasu Larry Fast nie tylko udzielał się na keyboardach w zespole Petera Gabriela ale i jego zdjęcia ozdobiły tzw. gabrielowską „trójkę”. Te zebrane kawałki to typowy progresywny rock z orkiestrowym zacięciem na moogi. Utwory z dekady lat 70 i 80 na nowo zagranych na cyfrowych syntezatorach i nagranych digitalowo. Słucha się świetnie jak to u Fasta w starym ,dobrym stylu.
SPYRA DER- INVISIBLE FIELDS’06
Trzecia część opowieści o falach elektromagnetycznych. Jak on to robi? Der Spyra jest po prostu rewelacyjny. Każdy krążek to wysmakowane exemplum jak brzmieć powinna znakomita płyta. Otwierający „Test Transmission” w stylu Kraftwerk może zmylić ale kolejne, nieraz z lekkim zboczeniem ku jazzowi porażają formą i roztapiają słuchacza jak ogień wosk. Sporo eksperymentu (suita Bath). Obowiązkowe.
POLLARD BRENDAN-FLUX ECHOES’07
Połówka Rogue Element w drugiej solowej produkcji. Expansion przyprawiała mnie o ziewanie a tu muszę przyznać że nic nowego pod słońcem ale miło posłuchać barw z Ricochet TD wplecionych w nowe dżwięki. Dla betonów obowiązkowo. Dla reszty niekoniecznie
CONTEMPORARY ELECTRONIC SOUNDSCAPES VOLUME 2- HOMAGE TO BOB MOOG'07 2 CD
No i mamy drugą część tego projektu. Jarek Wiktorowicz znowu powala stroną graficzną i ceną krążka (ledwie 14 zł za dwa CD) a artyści snują rozważania ku pamięci inżyniera Mooga. Głównie nostalgicznie. Mój ulubiony kawałek to przedostatni fragment krążka drugiego czyli numer Vixa.
KAYANIS - WHERE ABANDONED PELICANS DIE'07
Po 6 latach od Synesthesis wreszcie nowe dzieło Kayanisa. Realizatorsko wzorcowa rzecz. Z tym, że ktoś nie znający jego twórczości mógłby sądzić, że to polski stangetyzowany artysta. Bo rzeczywiście czuć tu analogie do dzieł typu La Divine Comedia w wykonaniu Tangerine Dream- operowe śpiewy itp. ale bliżej tu jeszcze bardziej do orkiestrowej serii Babylon Chris'a
Franke. Ogrom środków i pracy przekuty został na muzykę która już całkowicie odeszła od el (niewielkie fragmenty choćby wstępy do Close To Me...Part 1 i 2) na rzecz muzyki ilustracyjnej. Kayanis na Synesthesis wyznaczył tor, którym będzie podążał a tu realizuje ów kierunkowskaz - muzyka ta wyraźnie ciąży ku kompozycjom filmowym, uzupełniającym obraz widziany na ekranie.
Szczerze mam mieszane uczucia ze względu na moje umiłowanie el muzyki. Ale warto choćby dla Lightsleeper.
DEGÓRSKI JAROSŁAW - ORGANIX'05
Słucha się dobrze ale coś mi w tym wszystkim brakuje, coś mnie w tym drażni...Dużo sampli mówienia po hiszpańsku i za berlińskiego grania; poza trance'owym ostatnim kawałkiem.
KOMENDAREK WŁADYSŁAW-MANIPULATOR'01
Nieustające techno party. Dla mnie obrzydliwie nudne. Dla fanów gatunku pewno nie.
KOMENDAREK WŁADYSŁAW-RYCERZE CIEMNOŚCI'07
Czego tu nie ma. Heavy metal, psychodeliczne sitry, sample z Moby'ego, szatańskie wrzaski, jazz, goa, el muzyka. I szczerze słucha się tego rewelacyjnie dobrze! W owej przedziwnej różnorodności tkwi siła tego wydawnictwa. Polecam
BIOSPHERE- DROPSONDE’06
W 2005 roku wydano wersję LP zawierającą 6 utworów zaś późniejsze o rok CD zawiera ich 11. surowizny minimalizmu splatają się w poszukiwawczym łączeniu jazzowego podkładu z ambientem. Trudno mi się odnieść...
ARTEMJEW ARTIEMYJ- TIME, DESERT AND A SOUND’04
Ojciec Artiemyja, Edward jest również uznanym kompozytorem muzyki elektronicznej. Syn to obecnie chyba najbardziej znany wykonawca tego nurtu z Rosji. Specjalizuje się w ambiencie którego i tu nam nie szczędzi ale i miesza w to tybetańskie misy i inne środki wzięte z Ethno Music. Najbardziej czarowna jest kompozycje „Desert” oparta na pinkfloydowskich klimatach prowadzonych przez gitarę elektryczną. Polecam