nie wiem czy to ta grupa, w zasadzie nic nie wiem :) smieje sie przez łzy :)
ale moze wy mi cos pomozecie, w zasadzie chyba nie mozna juz mi pomoc :)
otoz, nie chce przytaczac calej historii, bylo jak u wszystkich cudownie i
sie pozniej zepsulo,
zepsulo sie w swieta Bożego narodzenia... pol roku temu, potem studniowka,
ale znow bylo wspaniale, nie widzialem sie z Nią już od dawna...
poporstu stracilem sens życia, założyłem wtedy też własną firmę, która
okazała się strzałem w dziesiątkę, dzisiaj nie wiem co robić z pieniędzmi, a
kiedy Ją poznałem, każdy grosik odkładałem by móc do nie zrobić wypad, w
końcu to było 305km... odkładałem żeby móc kupić Jej najdroższe perfumy
jakie sobie zażyczyła... ubrania... tuszyki..... Boże jaką miałem z tego
ogromna radość..
dziś.. dzisiaj mam wszystko, kilka telefonów, laptopa, super aparat
fotograficzny, własne małe studio,
przy laptopie się nudzę, aparatem nie mam ochoty robić zdjęć, tak o tych
wszystkich rzeczach marzyłem kiedyś, dzis to mam, a czuję że nie mam nic, że
mam mniej.....
mam nawet najnowszy motocykl o którym zawsze marzyłem a na którego nigd nie
było mnie stać.. najnowszy kask... kombinezon.... i przetaczam się po
ulicach przyglądając się ludziom... czasem robię zdjęcia... tak bardzo
kiedyś o tym marzyłem, a dziś to kompletnie nie daje mi szczęscią,
ba! przytłacza mnie nawet... nie potrafię robić zdjęcia innym kobietom, nie
wiem,
chyba się nawet ich boję...
czasem mi się Ona śni, czasem powracają wspomnienia,
jestem bardzo młodym człowiekiem, a już czuję że to koniec, już nie mam siły
tego ciągnąć,
męczę się tutaj, chciałem mieć dzieci, dziś już nie chcę,
nic już nie chcę,
rodzice mnie denerwują, studia mnie denerwują, nie mam żadnej radości z
mojej pracy i z tego co robię, cokolwiek robię, robię tylko dla pieniędzy,
by móc kupić kolejną drogą rzecz, by zadusić w sobie tęsknotę,
bo kiedy kupiłem ten cudowny motocykl, nie myśalałem juz tak o Niej, ale nie
na długo,
dziś znów nie wyrabiam, i wiem że jutro znów rano pójdę tą samą ścieżką do
garażu i będę miał ochotę gdzieś na łąkach odkręcić manetkę gazu do oporu i
zakończyć to wszystko,
wtedy kiedy ja będę chciał! i tak jak ja będę chciał! przynajmniej będę
wiedział co mnie czeka,
piekło?
jest tutaj,
nie widzę różnicy,
jak to okrutnie jest nie wiedzieć, co czeka człowieka w życiu, no, no ale
przecież można zakończyć to wszystko... nie cieszyć się już nigdy więcej,
ale i nie smucić...